Beata Matyskiel, wsp. Barbara Kociakowska

Anita Piesiecka uprawia topinambur. Inwazja z krainy puszczyka

Anita Piesiecka zachwala zalety topinamburu, choć faktem jest, że roślina wygląda dziwnie Fot. Beata Matyskiel Anita Piesiecka zachwala zalety topinamburu, choć faktem jest, że roślina wygląda dziwnie
Beata Matyskiel, wsp. Barbara Kociakowska

Wraca moda na roślinę, która kiedyś - tak jak brukiew - ratowała naszych przodków przed głodem. Dziś topinambur, czyli słonecznik bulwiasty, serwuje się w najdroższych restauracjach. Jest zdrowszy i łatwiejszy w uprawie niż ziemniaki, smakuje jak pestki słonecznika, a rośnie praktycznie wszędzie. Czasem są to przydrożne rowy, czasem opuszczone działki. Pora się rozejrzeć. Pora na topinambur!

Czy jadłaś kiedyś topinabmur? - zapytała mnie na dzień dobry Anita Piesiecka, gdy odwiedziłam ją w Pokośnie na Podlasiu. Anita uciekła od zgiełku miasta na zaciszną wieś, by wraz z mężem Robertem prowadzić agroturystykę. Zamieszkali w domku otoczonym lasem i odnaleźli tam spokój. Najpierw założyli „Krainę puszczyka - Puszczykówkę”, a potem - plantację topinamburu. Pola za ich domem nie brakuje. Codziennie więc wyrywają wysokie łodygi z korzeniami i całymi taczkami zwożą świeże warzywa dla siebie, swoich zwierząt oraz odwiedzających ich turystów.

Inwazyjny skarb

Pod tą egzotyczną nazwą - topinambur - kryje się roślina tak popularna, że każdy z nas na pewno ją spotkał. Jest dość inwazyjna i łatwo wymyka się plantatorom spod kontroli. Okazało się, że jest nawet w moim ogródku, o czym wcześniej nie miałam pojęcia. Przekonałam się dopiero, kiedy obdarowana przez Anitę torbą pełną bulw (nieco podobnych do imbiru) zaczęłam szukać w internecie przepisów na przygotowanie dań z topinamburu. Okazuje się, że można go piec, smażyć, gotować i jeść na surowo. Kiedy zobaczyłam zdjęcia żółtych, dekoracyjnych kwiatów tej rośliny, skojarzyłam, że już od kilku lat mam ją w zasięgu ręki - we własnym ogrodzie! Z jednej strony to prawdziwy skarb, z drugiej - roślina niezwykle agresywna. Topinambur zajął już bowiem całkiem spore terytorium na niezagospodarowanych działkach moich sąsiadów zza płotu. Tak więc ci, którzy zamierzają go uprawiać, muszą być tego świadomi. Ale są sprawdzone sposoby na to, by go ujarzmić i kontrolować. Wystarczy wygrodzić mu w ziemi miejsce - wkopując na głębokość około pół metra coś w rodzaju nieprzepuszczalnego płotu. Ograniczy on bulwom teren, na którym mogą się rozprzestrzeniać.

Po bulwy można pójść nawet zimą

Anita Piesiecka z Pokośna miejsca na topinambur ma sporo, więc nie obawia się, że za bardzo się „rozprzestrzeni“. Tym bardziej że odwiedzający jej agroturystykę turyści coraz częściej pytają o ekologiczne warzywa, bo cenią sobie zdrowy styl życia. Co prawda topinambur można kupić w sklepach ze zdrową żywnością, ale taki świeży, wyrwany prosto z ziemi, smakuje o niebo lepiej. Tak więc u Anity topinamburu nigdy za wiele. Jest dopełnieniem jej pomysłu na ekoturystykę.

Założona przez Piesieckich „Puszczykówka” została stworzona na wzór indiańskiej wioski. Można w niej nie tylko przenocować w prawdziwym tipi, ale też pojeździć konno i postrzelać z łuku, a od niedawna - spróbować licznych potraw z topinamburu.

Anita i jej mąż od lat fascynują się kulturą Indian, stąd też wpadli na pomysł, by uprawiać tę roślinę. W końcu pochodzi ona z Ameryki Północnej i znana była Indianom zanim przybył do nich Krzysztof Kolumb. Kolumb zaś sprowadził topinambur - razem z pomidorami, ziemniakami, kukurydzą i papryką - do Europy. To bulwiaste warzywo na przełomie XIX i XX wieku było w Polsce niezwykle cenione. Potem jednak ustąpiło miejsca ziemniakom, a następnie zostało niemal zupełnie zapomniane. Dziś, tak jak i brukiew, wraca do łask.

Ze względu na kształt bulw nazywany jest też staropolską lub indiańską gruszką, jerozolimskim karczochem albo słonecznikiem bulwiastym. Rzeczywiście, w smaku wyczuwa się wyraźną nutę pestek słonecznika.

Topinambur to jedna z niewielu roślin, która nadaje się do spożycia w całości. Łodygi, liście i małe bulwy są chętnie zjadane przez zwierzęta, więc Anita Piesiecka karmi nimi m.in. swoje kozy. Wcześniej jednak odrywa wszystkie dorodne bulwy, takie, które można łatwo obrać lub oskrobać, by potem przygotować z nich potrawy dla rodziny i gości.

- Topinambur jest nie tylko zdrowy, ale i pyszny, więc bardzo często podaję to warzywo zamiast ziemniaków - mówi Piesiecka. I dodaje, że dodatkowym atutem tej rośliny są piękne kwiaty: - Miliony żółtych kwiatów, miniaturek słonecznika, zachęcają odwiedzających nas gości do robienia sobie wspaniałych sesji zdjęciowych.

Pozostało jeszcze 45% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Beata Matyskiel, wsp. Barbara Kociakowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.