Krzysztof Ogiolda

Ballestremowie nie powinni zostać na Śląsku zapomniani

Pani Danucie Kmiecik marzy się odnowienie krzyża, który od ponad stu lat stoi w Puszynie jedną z ostatnich pamiątek po Ballestremach i ich czasach Fot. Archiwum prywatne Pani Danucie Kmiecik marzy się odnowienie krzyża, który od ponad stu lat stoi w Puszynie jedną z ostatnich pamiątek po Ballestremach i ich czasach
Krzysztof Ogiolda

O to, by nie zostali zapomniani, w Puszynie, w gminie Korfantów, troszczy się pani Danuta Kmiecik. Nie należy do mniejszości i nie zna niemieckiego. Ale jest przywiązana do historii i tradycji swojej miejscowości. Ballestremowie są jej znaczącą częścią.

Danuta Kmiecik jest od dwóch kadencji sołtysem w Puszynie, miejscowości położonej między Korfantowem a Białą i instruktorką w domu kultury. Na Ballestremów zwróciła uwagę, choć po ich pięknym, sięgającym – jak uważają niektórzy historycy – tradycją czasów templariuszy pałacu w Puszynie nie ma ani kawałka ruiny, ani nawet fundamentu. Został za to krzyż. Całkiem niedawno, 25 kwietnia, spotkała się przy nim grupa mieszkańców, by pod przewodnictwem korfantowskiego proboszcza, ks. Jacka Wilczyńskiego modlić się – jak to jest w związanej z dniem św. Marka tradycji – o dobre urodzaje.

- Ten krzyż to także pamiątka po obecności Ballestremów w Puszynie – podkreśla pani sołtys. - Został postawiony 9 lipca 1917 roku dla upamiętnienia Pierwszej Komunii Świętej Fryderyka Franciszka Ballestrema. Od ostatniego potomka tego rodu, pana Andreasa Ballestrema, z którym jestem już w stałym kontakcie, wiem, że ów krzyż – co na tablicy pod nim nie zostało uwidocznione – był także wotum dziękczynnym za szczęśliwy powrót ojca chłopca, Marco Ballestrema z frontów I wojny światowej. Od Andreasa wiem, że za czasów Ballestremów w Puszynie, zawsze tam 25 kwietnia proszono o urodzaje, aż do 1943 lub 1944 roku. My w tym roku wznowiliśmy tradycję modlitwy właśnie tutaj (w miejscowości jest więcej krzyży i kapliczek) po 77 lub 78 latach. Myślę, że tak już zostanie. Bo też innych śladów po słynnym rodzie w Puszynie nie ma, jeśli nie liczyć grobu wujka „mojego” Andreasa na miejscowym cmentarzu.

Pozostało jeszcze 85% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Krzysztof Ogiolda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.