Białystok. Franek Gogol walczy, by stanąć na nogi. Chłopiec przeszedł siedem operacji

Czytaj dalej
Fot. Archiwum prywatne
Izolda Hukałowicz

Białystok. Franek Gogol walczy, by stanąć na nogi. Chłopiec przeszedł siedem operacji

Izolda Hukałowicz

6-letni Franek Gogol to mały wojownik. Urodził się jako wcześniak i od początku życia zmaga się z wieloma problemami zdrowotnymi. Rodzice Franka robią wszystko, aby chłopiec zaczął samodzielnie chodzić i mógł cieszyć się życiem.

Franek Gogol z Białegostoku przyszedł na świat w maju 2015 r, w 30 tygodniu ciąży. Chłopiec urodził się w ciężkiej zamartwicy, cierpi na mózgowe porażenie dziecięce i wodogłowie. Zmaga się też opóźnieniem w rozwoju psychoruchowym i hipoplazją nerwu wzrokowego. Wiele z problemów rozwojowych Franka wynika z wylewów IV stopnia do ośrodkowego układu nerwowego.

- To, że Franek przeżył to był cud - mówi Julia Gogol, mama Franka. - Przez 6 tygodni cały czas słyszeliśmy, że nie przeżyje. Po 6 tygodniach podjęto próbę odłączenia go od respiratora. Wtedy usłyszałam, że jeśli nawet przeżyje, to będzie warzywem. Pamiętam, że gdy staliśmy przy inkubatorze, zapytano nas, czy syn ma być reanimowany, gdyby coś się zadziało. To był cios. Zero empatii ze strony lekarzy.

Chłopiec przeżył. Dzięki intensywnym rehabilitacjom i terapii jego sprawność jest coraz większa.

- Trzy lata temu spotkaliśmy lekarza ginekologa, który odbierał poród Franka - wspomina Julia Gogol. - Przyznał nam, że choć pracuje już wiele, wiele lat, to dopiero teraz uwierzył w cuda. Ten chłopiec nie powinien był przeżyć - powiedział.

Franek rozwija się prawidłowo, mówi pełnymi zdaniami. Rodzicom Franka do szczęścia brakuje jedynie tego, aby stanął na nogi i zaczął chodzić. Dlatego w 2018 r. chłopiec przeszedł zabieg w Instytucie Paleya w szpitalu Medicover w Warszawie.

Obustronna operacja biodra odbyła się w terminie. Niemniej, nie według pierwotnego założenia.

- Początkowo lekarze planowali zoperować jednocześnie biodra i miednicę, ale podczas operacji zdecydowano o rozłożeniu tego zabiegu na etapy. Lekarz stwierdził bowiem, że mogłoby dojść do zmiażdżenia miednicy przez biodra.

Operacja udała się. Rodzice byli zadowoleni i z ich pomocą Franek zaczął chodzić. W ubiegłym roku we wrześniu państwo Gogolowie umówili się na zabieg wyciągnięcia zespoleń. Z racji pandemii przesunęli go jednak na kwiecień. I dzień przed zabiegiem, w trakcie konsultacji medycznej, okazało się, że biodra ponownie wyszły poza panewki.

- Stało się tak, gdyż Franek zaczął bardzo szybko rosnąć i kości nie zdążyły umiejscowić się w panewkach - tłumaczy mama Franka. - W związku z tym znowu trzeba było łamać kości i syn musiał przebywać w gipsie.

Państwo Gogolowie przyjechali do Białegostoku ze specjalną maszyną, która wspomagała rehabilitację. Po dwóch tygodniach udali się na 6-tygodniowy turnus rehabilitacyjny do Warszawy. Dopiero teraz dochodzą do siebie.

- Nasz syn praktycznie nie zna takiego prawdziwego dzieciństwa - przyznaje Julia Gogol. - Jest cały czas rehabilitowany. Nie ma kontaktu z dziećmi, bo nie mamy jak puścić go do przedszkola. Teraz we wrześniu zaczyna zerówkę, ale znowu jedziemy do szpitala na kontrolną rehabilitację. Wracamy do domu na 10 dni i znowu jedziemy na turnus rehabilitacyjny. A już wiemy, że synka czeka kolejna operacja w październiku. To będzie już ósmy zabieg.

Kosztowna rehabilitacja

Rehabilitacja jest kosztowna. Rodzice Franka zbierają pieniądze z odpisów 1 procenta podatku. Wspiera ich też Fundacja Mali Wojownicy.

- Nawet najmniejsze wpłaty na konto tej fundacji będą dla nas ogromnym wsparciem. Wiele osób myśli, że te datki trafiają bezpośrednio na nasze konto, ale tak nie jest - mówi mama Franka. - My nie widzimy tych pieniędzy, trafiają one bezpośrednio do placówki, która zajmuje się leczeniem synka.

Jeżeli chcesz pomóc Frankowi i jego rodzinie, możesz to zrobić poprzez wpłatę na wydzielone konto Fundacji Mali Wojownicy:
7116 0014 6210 8588 4240 000003 z dopiskiem „leczenie i ochrona zdrowia Franek”.

Więcej szczegółów na stronie: Fundacja Mali Wojownicy
Walkę o zdrowie Franka możecie śledzić na profilu Facebookowym: Nasz "Mesel" Franek i jego walka o lepsze jutro

Choć państwo Gogolowie potrzebują wsparcia, to sami bez wahania gotowi są nieść pomoc. Przypomnijmy, że zdecydowali się użyczyć swojego mieszkania pracownikom białostockiego pogotowia ratunkowego, by mogli oni bezpiecznie odbywać kwarantannę lub izolację.

Możecie o tym przeczytać w artykule:
[polecane]21790645[/polecane]

Izolda Hukałowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.