Bitwa Białostocka 1920. Jak zginął kpt. Józef Marjański?

Czytaj dalej
Fot. Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz

Bitwa Białostocka 1920. Jak zginął kpt. Józef Marjański?

Jerzy Doroszkiewicz

Prof. Adam Dobroński, współautor książki "Białystok 1920" przybliża klimat wojny polko-bolszewickiej i opowiada o bitwie białostockiej. Kto wie, jak zginął kpt. Józef Marjański?

W jakiej sytuacji znajdowało się państwo Polskie w roku 1919? Jeszcze przed wyzwoleniem Białegostoku doszło do pierwszej potyczki z Sowietami – 14 lutego, pod Mostami na Grodzieńszczyźnie, co można uznać za początek wojny z bolszewicką Rosją?

Prof. Adam Dobroński:
Jest już inna propozycja, by za początek wojny polsko-bolszewickiej - określenie Sowieci zostawmy na czas II wojny światowej - uznać walki w pierwszych dniach stycznia 1919 roku w Wilnie. Żołnierze Samoobrony Litwy i Białorusi, którzy bronili miasta przed nadchodzącą Armią Czerwoną zostali formalnie wcieleni 20 grudnia roku poprzedniego do Wojska Polskiego i dzięki temu można przesunąć datę początku wojny. Pod Mostami doszło do pierwszych starć z udziałem żołnierzy polskich, którzy na mocy umowy białostockiej z 5 lutego 1919 roku, zostali przewiezieni z Łap poza strefę kontrolowaną przez okupantów niemieckich. W tej strefie znajdował się i czekający na wolność Białystok.

Centrum Białegostoku było zamieszkane przez Żydów?

Tak, w centrum historycznego, wówczas uprzemysłowionego Białegostoku przewagę miała ludność żydowska.

Stąd pomysł na powiększenie obszaru miasta 10 maja, by w dniu wyborów samorządowych rada miejska miała lepszy skład etniczny?

Zgadza się, chodziło o uzyskanie większości chrześcijańskiej, Żydzi w odpowiedzi wybory zbojkotowali.

To prawda, że Żydom marzyło się wolne miasto Białystok?

Nie wszystkim, ale dużej części. Zgłaszali ten postulat oficjalnie argumentując, że bardzo większość ludności żydowskiej w Białegostoku nie zna wystarczająco dobrze, albo i wcale, języka polskiego, że wyznawcy mojżeszowi mają tu przewagę liczebną, że miasto pozostawało przez ponad sto lat (od 1807 r.) pod władzą rosyjską (wcześniej ponad dziesięć lat pod pruską). I że w tej sytuacji trzeba stworzyć wolne miasto. Natomiast Żydzi od dawna zamieszkujący nasze miasto, mający kontakty ze środowiskami polskimi, pewnie i lepiej zorientowani w aktualnej sytuacji geopolitycznej nie mieli takich wątpliwości. Polska się odrodziła, w granicach Rzeczpospolitej Białystok był do 1795 roku.

Czy w roku 1920 odradzającą się Polskę można nazwać państwem demokratycznym? 1 maja tego roku przeszedł przez miasto pochód robotniczy, w którym wysławiano Lenina i Trockiego?!

Pochody majowe organizowała głównie Polska Partia Socjalistyczna, partia wielkich zasług w walce o polskość, należał do niej przecież i Józef Piłsudski. Zdarzały się „odchylenia”, włączały się i inne „elementy”, komuniści starali się jednak organizować oddzielne pochody, ci wolnej Polski w ogóle nie chcieli. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski postawił na wprowadzenie w II RP kanonów bardzo demokratycznych, republikańskich. To dzięki niemu na przykład kobiety zyskały w Polsce prawa wyborcze wcześniej niż w krajach zachodniej Europy.

Czy dziś da się określić, jak silny był wpływ bolszewickiej agitacji na mieszkańców miasta?

Nie prowadzono takich badań, zatem historykowi trudno jest precyzyjnie określić „siłę” wpływów. Jestem jednak przekonany, że ten wpływ był nieduży, a w kręgach polskich właściwie żaden. Nawet mieszkańcy nastawieni prorosyjsko byli w zdecydowanej większości przeciwko bolszewikom. Większą sympatią darzono tak zwaną „białą Rosję”.

W 1920 roku rezultaty wojny zaczęły przechylać się na stronę bolszewików– dlaczego tak się działo?

Obie strony, które brały udział w tej wojnie, miały armie improwizowane, tworzone ad hoc, bez koszarowego, długotrwałego wyszkolenia. Jest regułą, że takie formacje są dużo lepsze w działaniach ofensywnych, kiedy górują pozytywne emocje i czuje się sukcesy, niż w obronie. Obrona wymaga działań systemowych, zorganizowanych, bardziej perfekcyjnych, wyćwiczonych. Polskie działania ofensywne, które zaczęły się wiosną 1919 roku, początkowo mające charakter prewencyjny, później nabrały charakteru zaczepnego, opanowywano kolejne rubieże, węzły kolejowe i drogowe.
Wojska zatrzymały się w Kijowie!

Wyszły poza cel podstawowy, sukcesy cieszyły i zachęcały do kontynuacji. Piłsudskiemu marzyło się rozwiązanie federacyjne, sojusz z sąsiadami, narodowcy pragnęli objąć wszystkie ziemie, gdzie mieszkali Polacy. Pamiętajmy, że wysiłek bojowy na froncie ukraińskim realizowano razem z Symonem Petrulą, atamanem wojsk Ukraińskiej Republiki Ludowej. Dochodząc do Dniepru zaniedbano Front Północny (późniejszy Północno-Wschodni), a Michaił Tuchaczewski był bardzo zręcznym strategiem, stąd uderzenie znad Berezyny ku Wiśle.

Bolszewicy weszli do Białegostoku 28 lipca i praktycznie mieli wszystko wcześniej zaplanowane, by zapanować nad Polską i niemalże przywieźli rząd w teczce?

Myślę, że sami jeszcze nie wiedzieli, czy to będzie kolejna republika bolszewicka, czy powrót do czegoś na podobieństwo Królestwa Polskiego, oczywiście zwasalizowanego. Apetyt rósł w trakcie zwycięstw, objawiały się rozbieżności pomiędzy Leninem i Lwem Trockim, komisarzem spraw wojskowych. To był zwolennik permanentnej rewolucji, ustanowienia światowej republiki rewolucyjnej, bardziej niż o wzięciu Warszawy myślał o Berlinie i Paryżu.

Białystok miał być tymczasową stolicą socjalistycznej Polski?

Z naciskiem na tymczasowość. Chodziło przede wszystko o to, by powstała namiastka czerwonej władzy polskiej i by można było ogłosić światu, że to polscy robotnicy i chłopi chcą obalić rząd burżuazyjno-jaśniepański. Hasło sami sobie miało pozytywne konotacje pod różnymi szerokościami i długościami geograficznymi. Bolszewicy wiele by dali, by móc pokazać, że to Polacy wyzwalają ziemie polskie (śmiech). I dlatego chcieli zmontować taki kadłubek rządowo-wojskowy, a Białystok był po prostu pierwszym miastem, który łaskawie uznali za polskie. Nie ulega zresztą wątpliwości, że ich wiedza o odradzającej się Rzeczpospolitej była – można rzec – życzeniowa.


Piłsudski tworzył z kolei dywizje litewsko-białoruskie…

By wyzwalały swoje ziemie rodzime, ale początek pierwszej takiej dywizji dali żołnierze wspomnianej Samoobrony Litwy i Białorusi. Notabene Józef Piłsudski wyjątkowo dobrze znał realia tych ziem, tam się urodził i wychował.

7 sierpnia ukazał się „Goniec Czerwony” z tytułem „Niech żyje Polska Socjalistyczna Respublika Rad”. Na czele Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski stanął Julian Marchlewski. Zaczęła się walka z religią i rzucono obietnicę nacjonalizacji przemysłu naszego Manchesteru Północy.

Kazano im realizować hasła programowe, papkę ideową dla ludu roboczego. Wiele przesłanek pozwala jednak twierdzić, że rzeczywistość szybko zawiodła przywódców TKRP. Próba tworzenie pułku rewolucyjnego zakończyła się fiaskiem. O samym Dzierżyńskim mówiono, że w Białymstoku nie do końca czuł się zwycięzcą, stracił rewolucyjną butę. Czerwoni mieli być przecież powitani z otwartymi rękoma. W kręgach polskich to powitanie było żadne, w kręgach żydowskiej biedoty hałaśliwe, ale nie o to im przecież chodziło.

Hipotetycznie - czy socjalizm mógłby się przyjąć w 1920 roku w Polsce?

Prawdziwy socjalizm to była formuła PPS: w państwie parlamentarnym, demokratycznym, gdzie miano reformy wprowadzać poprzez głosowania sejmowe. Najpierw jednak miała powstać Polska wolna, suwerenna, silna. Bolszewicy walnie przyczynili się do upadku tej wizji. Bolszewicy mogli tylko siłą narzucić Polsce swój komunizm, ale wpierw musieliby wygrać wojnę. Wygrać walcząc z polskimi chłopami i robotnikami!

A czy przyjąłby się ten narzucony siłę komunizm?

Niepodległość była bardzo świeża, upragniona i hołubiona. Nie wyobrażam sobie, by bolszewizm utrzymał się dłużej. Przybyłoby jednak ofiar.

22 sierpnia rozpoczęła się największa bitwa w dziejach Białegostoku. Czołowe natarcie poprowadził o świcie kpt. Józef Marjański?

On był tylko dowódcą batalionu, choć rzeczywiście I batalionu, który rozpoczął bój o miasto. Dowódcą 1. brygady 1 Dywizji Piechoty Legionów był płk Edmund Knoll-Kownacki, a dowódcą 1 Pułku Legionów z tejże brygady, który przyjął na siebie główny ciężar walk, był kpt. Zygmunt Wenda. Wymieńmy jeszcze wsparcie ze strony niecałego batalionu 5 pułku i ośmiu dział z 1 pułku artylerii lekkiej Legionów.

Polskim żołnierzom udało się ostrzelać transport bolszewików na Dworcu Poleskim

Po szybkim zajęciu Dojlid i podejściu pod ówczesną wieś Skorupy (osiedle Piasta) wybrano jako cele nadrzędne dwa dworce: Główny i Poleski (Fabryczny). Przypuszczam, że miano przewodników, miasto ledwie się zbudziło.

Już o godz. 7 rano Polacy zajęli Dworzec Główny. Ale do sukcesu było daleko.

Zajęcie dworca było sukcesem, następnie wysunięto ubezpieczenia na przedpola zachodnie, pod Starosielce na Bażantarnię, Wysoki Stoczek. Z tamtych kierunku spodziewano się uciekających bolszewików, pewnie bez świadomości, że może być ich tak dużo. Dowódca dywizji, płk Stefan Dąb-Biernacki popełnił błąd w ocenie, był przekonany, że Rosjanie wybiorą odwrót przez przeprawę pod Surażem i tam koncentrował odwody.

Do miasta wjechał pociąg pancerny, który przechodził z rąk do rąk?

O godz. 8.30 zaczęły się natarcia czołowych pododdziałów 16 Armii bolszewickiej, pojawił się i pociąg pancerny, skutecznie zablokowany. Rosjanie nie zdawali sobie sprawy, że dalsza droga odwrotu jest zamknięta. Koło południe zaatakowały dwie dywizje strzeleckie, kontratak majora Mariańskiego zażegnał kryzys, wzięto tysiąc jeńców. Trzeba było jednak rozciągnąć linię obrony, w dodatku około godz. 13 wyszło uderzenie bolszewickie i od wschodu. Szczęściem dla naszych żołnierzy tamci atakowali bez koordynacji, w przemieszanych grupach, byli też zmęczeni.

Mieliśmy pecha, bo przez miasto uciekała cała 16. Armia?

Nawet z elementami 3. Armii, około godz. 15 dotarła wyborowa 27 Dywizja Strzelecka Witowta Putny, ten przygotował staranniej kolejną próbę rozerwania zapory, przebicia się na Wasilków i Grodno, lub na Waliły i Wołkowysk.

Miasta broniła też 8. kompania dowodzona przez ppor. Władysława Broniewskiego, późniejszego piewcę socjalistycznej Polskiej.

Miał on za sobą bardzo chwalebną przeszłość legionową, był w obozie internowanych legionistów w Szczypiornie i w Polskiej Organizacji Wojskowej. Podporucznik „Orlik” dowodził w bitwie białostockiej 8 kompanią: dobrze przygotowany, wykazał się odwagą i zmysłem taktycznym, zasłużył na otrzymany Krzyż Orderu Virtuti Militari. Zostawił zresztą cenne zapiski z walk o nasze miasto. A dowódcą 1. kompanii karabinów maszynowych był w tym samym czasie w Białymstoku młody porucznik Emil Fieldorf.

W mieście pojawiła się bolszewicka kawaleria, piechota bolszewicka odbiła dworzec kolejowy

Wspomniane już, dobrze przygotowane natarcie Rosjan doprowadziło koło godz. 16 do bardzo poważnego, drugiego kryzysu w bitwie. Kozacy zaatakowali z Marczuka, wkrótce Polacy musieli opuścić dworzec kolejowy, starcia przeniosły się na ulice w centrum miasta, od Młyńskiej i Suraskiej po Lipową i Warszawską oraz Wasilkowską, na południu po Mazowiecką. Nie było już ciągłej linii obronnej, na północ i wschód zaczęły przenikać grupy przeciwników. Brakowało amunicji, dokuczał głów, obrońcy byli okrutnie zmęczenie.

Zaczęła się typowa walka w mieście

Obie strony nie za bardzo były do niej przygotowane. Polacy czuli się jednak pewniej, także ze względu na przewodników, co ułatwiało im orientację. W takich chwilach decyduje inicjatywa na najniższym szczeblu, dowódców plutonów i kompanii. Wymagana jest także determinacja, poczucie odpowiedzialności za wynik starć. To Polacy byli w swoim mieście, czuli lepiej powagę chwili, sił dodawała radość osiągnięć w kilka minionych dniach.

Na skrzyżowaniu Warszawskiej i Pałacowej ginie kpt. Marjański. Czy wiemy dlaczego skonał?

Z powtarzanych zapisów wynika, ze mógł zginąć od strzału oddanego z budynku, na pewno w rejonie skrzyżowania ulic Pałacowej i Warszawskiej…

Naoczny świadek śmierci, kapitana kpt. Kencbok zauważył błysk strzału z okna…

I to jest bardzo prawdopodobne. Wyciąganie wniosku, że na pewno strzelał jakiś cywil Żyd - komunista jest już nadinterpretacją. Równie dobrze mógł strzelać żołnierz bolszewicki, który wcześniej uszedł na piętro, żeby go Polacy nie dopadli na ulicy. Sytuacja zmieniała się niemal z minuty na minutę, dochodziło do walki wręcz. O tym się nie pisze, ale przebicie się niektórych kolumn wrogich mogło szczęśliwie zelżeć nacisk na ledwie trzymających się na nogach legionistów. A pomocy nie widać było znikąd. Dopiero o godz. 18 ściągnięto ze Skorup 6 kompanię ppor. Witolda Chmury. I tych dwustu żołnierzy „ożywiło” mdlejących kolegów, szybko uporządkowano sytuację w centrum. Dzień miał się ku końcowi, rozległ się potężny wybuch, to eksplodowała amunicja na Dworcu Głównym. Rosjanie mogli sądzić, że nadchodzi odsiecz polska, stracili definitywnie wszelką ochotę do walki. Prawdę mówiąc zwycięzcy też nie mieli sił, by prowadzić pościg za tymi, którzy się przebili lub obeszli miasto przez Dobrzyniewo. Zapadała cisza w polskim Białymstoku.

W relacji ppor. Burczaka oskarżył miejscową ludność żydowską o wspieranie bolszewików.

Tego nie można wykluczyć, ale nie mam wątpliwości, że ci najbardziej ideowi Żydzi opuścili Białystok w pośpiechu przed bitwą, podobnie jak służby bezpieczeństwa, współpracownicy wspomnianego komitetu rewolucyjnego. Nie znamy przypadku rozstrzelania przez wojsko w Białymstoku żydowskich dywersantów, a wiadomo, że takie wyroki wykonywano na miejscu. Po wojnie uruchomiono w Polsce specjalne sądy rozliczające oskarżonych o współpracę z bolszewikami. Kary spadały nawet na chłopów, którzy z przymusu weszli do rad wiejskich – sielsowietów. Chyba jednak nie aresztowano i nie osądzono żadnego Żyda białostockiego.

Zaangażowanie ludności żydowskiej pojawia się też w raporcie bojowym u gen. E. Rydza – Śmigłego

Raporty takie były pisane nawet dwa, trzy razy dziennie, przeredagowywane, włączano do nich i zapisy w rodzaju relacji ppor. Burczaka. Chętnie w raportach i meldunkach wskazywano na przeszkody, których wojsko doświadczało, na dywersantów i szpiegów także. Wszystkie takie przypadki należało sprawdzić, co dzisiaj jest na ogół niemożliwym do wykonania.

Oprócz 25 poległych żołnierzy, bolszewicy zamordowali jeszcze 14 w pobliżu cmentarza ewangelickiego?

To nowy wątek, który odkrył współautor albumu, niezwykle zasłużony pan Marek Gajewski. W sumie podał 34 poległych i zabitych Polaków w bitwie białostockiej. Do tego nie wlicza się 16 cywilów zamordowanych przez czerezwyczajkę (Czeka) 20 sierpnia. Znamy dobrze dwa miejsca, gdzie bolszewicy dopuścili się zbrodni w czasie bitwy nie biorąc jeńców. Oba zostały upamiętnione przed II wojną, jedno wskazuje odnowiony krzyż przy ulicy Zwycięstwa, a drugie było przy dawnej rzeźni, naprzeciwko obecnego hotelu Turkus. Czyżby zabrakło świadków zbrodni przy cmentarzu ewangelickim? To trzeba dokładnie wyjaśnić z myślą o rocznicy stulecia bitwy.

Ówczesna prasa działała chyba bardzo sprawnie, następnego dnia po bitwie w mieście było aż pięciu korespondentów wojennych, w tym Karol Irzykowski?

To wówczas zrozumiałe na fali entuzjazmu po pokonaniu Armii Czerwonej. Bliską współpracą z prasą zainteresowane było i nasze wojsko.

W niedzielę czeka nas rekonstrukcja śmierci kpt. Marjańskiego na rogu Pałacowej i Warszawskiej. Co dają nam takie pokazy?

Sam się nad tym zastanawiam. Na pewno pozwalają utrwalić w pamięci datę bitwy, pewnie i jej dramatyczne akcenty, bohaterstwo Józefa Mrjańskiego (szkoda, że ciało ekshumowano do Radomia). To jest jednak robione za bardzo na pokaz, im więcej huku tym lepiej. Za mało w tym moim zdaniem troski o prawdę historyczną. Mam świadomość, że jest to trudne zadanie, bitwa białostocka trwała od godz. 5 rano (żołnierze wymaszerowali ze Zwierek już o godz. 2 w nocy) aż do godz. circa 19. Toczyła się w kilku miejscach dokładniej opisanych, a właściwie to w całym mieście, można wyróżnić co najmniej pięć jej faz, dwa kryzysy. Ubolewam, że rekonstruktorzy nie posiłkują się zestawami bilbordów, że nie pokazuje się równolegle wstawek filmowych, szkiców i portretów, nie wprowadza sygnalizacji świetlnej, a i narracja jest z reguły uboga. Zobaczmy, może w tym roku będzie lepiej. Nie wątpię, że rekonstruktorzy zechcą się dzielnie zaprezentować

Czyli można to przygotować lepiej na następny rok?

Na pewno, ale w innym stylu, według innego scenariusza, z drukowanymi „ściągami” dla wszystkich widzów i wymienionymi już formami przekazu technicznego. Wcześniej trzeba ustawić tablice w miejscach ważnych zdarzeń, wydzielić wspomniane fazy bitwy, zaznaczyć bieg czasu (jak to zrobić?). Bitwa białostocka to było wielkie wydarzenie, jej prezentacja wymaga starannego przygotowania logistycznego. Może przydałby się generał (śmiech)?

Rekonstrukcja Bitwy Białostockiej z 2017 roku

Jerzy Doroszkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.