Anna Skibica

Człowiek, który zadławi się wodą, nie krzyknie na pomoc

Człowiek, który zadławi się wodą, nie krzyknie na pomoc Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Anna Skibica

Utonięcie jest nazywane cichą śmiercią - przypomina Wiesław Choroszucha, wiceprezes białostockiego WOPR.

Tylko w niedzielę w całym kraju utonęło dziesięć osób. W podlaskim - dwie. Kiedy widzimy, że ktoś się topi, co robimy?

Kiedy jesteśmy na plaży, to powinniśmy szukać czegoś co pływa. Nie zawsze będzie to koło ratunkowe. Piłka do zabawy, napompowane koło dziecka czy makaron do zabawy. Potrzebne jest wszystko, co pływa. Pamiętajmy, że topiącego nie można ratować tylko za pomocą rąk. Nie wolno rzucić się do wody i podpłynąć do nieszczęśnika bez niczego. Musi być coś między ratującym, a ratowanym. Kiedy nie mamy pod ręką plażowych gadżetów, to szukajmy gałęzi czy wioseł. To nie jest tak, jak w hollywoodzkich filmach, że ratownicy rzucają się do wody bez niczego. Najważniejsze jest nasze bezpieczeństwo. Osoba, która tonie, w przypływie adrenaliny, staje się o wiele silniejsza niż w normalnych warunkach.

A co, gdy tonący zanurzy się pod wodę i nie wypływa?

To zależy od naszych umiejętności. Kiedy potrafimy nurkować, możemy podpłynąć do tej osoby. Koniecznie od tyłu i chwycić ją pod pachy. Nigdy twarzą w twarz, żeby ta osoba nas nie objęła i nie zaczęła nas podtapiać.

Co robimy, kiedy już wyciągniemy topiącego na brzeg?

Udzielamy pierwszej pomocy. Prosimy, by osoby postronne zadzwoniły na pogotowie i oceniamy stan poszkodowanego. Po tym zaczynamy masaż serca i sztuczne oddychanie. Dwa oddechy, trzydzieści uciśnięć. Na szczęście coraz więcej osób wie, jak udzielić pierwszej pomocy.

Gdzie jest najbardziej niebezpieczne?

W rzekach. Bo ich dno jest bardzo zróżnicowane. Jednego dnia głębokość może wynosić 1,10 m, a następnego w tym samym miejscu może już być 1,30 m. Rzeka jest nieprzewidywalna.

Na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, kiedy przychodzimy nad wodę?

My, ratownicy, zachęcamy do kąpieli w miejscach, gdzie są ratownicy WOPR-u. Tam nie zdarzają się przypadki utonięć, ponieważ spełnione są konkretne wymogi. Takie jak na przykład gładkie, delikatnie opadające dno. Unikajmy miejsc dla nas nieznanych. Jeśli już decydujemy się na pływanie w nowym miejscu, to tylko w takiej odległości, która umożliwi nam bezpieczny powrót. Skoki na głowę w nieznanym miejscu zawsze tragicznie się kończą.

A jak zabezpieczyć i przygotować dzieci?

Musimy pamiętać, że kiedy przychodzimy na plażę, to odpowiedzialność za dzieci nie spada na ratowników. Rodzice nie mogą spuszczać oczu ze swoich pociech. Niedopuszczalne jest, gdy pozwalamy dzieciom na kąpiel, a później sami zajmujemy się sobą i pijemy piwo.

Na plaży nie powinno się pić?

W zasadzie tak. Pływanie po alkoholu w nieznanych miejscach jest główną przyczyną tragedii. Napoje wyskokowe powodują, że stajemy się bardziej pewni siebie i swoich umiejętności. Wydaje nam się, że świetnie pływamy. Wystarczy niewiele - zachłyśnięcie czy wstrząs termiczny. Człowiek, który zadławił się wodą nie krzyknie o pomoc. Dlatego utonięcie jest nazywane cichą śmiercią.

Co jest najczęstszą przyczyną utonięć?

Przecenianie własnych możliwości. Brawura. Nieodpowiedzialność.

Statystyki pokazują , że częściej to mężczyźni się topią. To wynika z tej brawury?

Oczywiście, kobiety są spokojniejsze i ostrożniejsze. Wielu młodych mężczyzn daje się ponieść emocjom i ryzykują. Smak wakacji, wpływ alkoholu. To prowadzi do tragedii.

Anna Skibica

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.