Czy oddzielanie plastiku i papieru ma sens? Nawet władze miasta uważają, że nie za bardzo

Czytaj dalej
Fot. Anatol Chomicz
Tomasz Mikulicz

Czy oddzielanie plastiku i papieru ma sens? Nawet władze miasta uważają, że nie za bardzo

Tomasz Mikulicz

Przepełniony kontener na odpady zmieszane i pięć kontenerów niemal pustych. Tak często wyglądają nasze osiedla, po zmianie sposobu sortowania.

Mamy tylko jeden kontener na zmieszane odpady, a inne kosze na makulaturę i plastik są zupełnie puste. Góra śmieci leży przy koszu przez weekend, gdzie złażą się wokół nich szczury, koty, wrony i gołębie - napisał nam w mailu mieszkaniec osiedla Białostoczek.

Na Facebooku można znaleźć zdjęcie pojemnika na szkło, z którego wywalają się śmieci pakowane do worków „jak popadnie”. „No i mi się nieustannie nasuwa, po co w ogóle są te kosze? W każdym z nich jest dokładnie wszystko... - pisze Urszula. - Nie od razu Kraków zbudowano. Jeszcze 20 lat temu nie segregował nikt - dodaje Kazimierz.

- U mnie przy bloku stoją dwa duże żółte kontenery na plastik i metale i tylko jeden mały szary na zmieszane. A przecież tych ostatnich śmieci jest zdecydowanie najwięcej - mówi Wojciech Koronkiewicz, radny.

Pozostało jeszcze 76% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Tomasz Mikulicz

Zajmuję się sprawami miejskimi, czyli m.in.: białostocką i podlaską polityką samorządową, architekturą, urbanistyką i ochroną zabytków. Opisuję też obrady rady miasta oraz zajmuję się też różnego rodzaju interwencjami zgłaszanymi przez mieszkańców. Zajmuje mnie również pisanie też o historii Białegostoku i najbliższych okolic. Zdarza mi się też zajmować działką kulturalną. Lubię wszak rozmowy z ciekawymi i inspirującymi ludźmi. W swojej pracy zwracam uwagę na szczegóły. Bo jak wiadomo diabeł tkwi właśnie w szczegółach.

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

Gdzieś czytałem, że ZAWSZE "nacisk finansowy" jest najskuteczniejszą metodą skłonienia ludzi do jakiejś czynności, jakiegoś działania. Problem reklamówek w sklepach po wprowadzeniu wysokiej opłaty zniknął w ciągu kilku tygodni, podobnie trzeba zrobić z segregacją. Jak widać samo straszenie podwyżkami za niesegregowanie nic nie daje, więc trzeba zacząć je stosować, wprowadzać. W przypadku domów jednorodzinnych sprawa jest szybka i prosta - jest jeden wytwórca, więc łatwo go "złapać za rękę". W przypadku wielorodzinnych niestety należy wprowadzić tak nielubianą "odpowiedzialność zbiorową". Tutaj nie ma fizycznej możliwości wskazania winnego, ponieważ należałoby wprowadzić monitoring oraz sprawdzanie kto co wyrzuca, a to jest nierealne i całkowicie nieopłacalne. A jak się podniesie wszystkim opłatę dwukrotnie, to i sami zaczną poprawnie segregować, a i być może także zaczną zwracać większą uwagę na to co ktoś inny, sąsiad wyrzuca, bo w przyszłości znów może solidarnie zapłacić i za niego.

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.