Dawna Chata Puchata odzyska blask. Na początek: nowy dach (zdjęcia)

Czytaj dalej
Fot. Anatol Chomicz
Tomasz Mikulicz

Dawna Chata Puchata odzyska blask. Na początek: nowy dach (zdjęcia)

Tomasz Mikulicz

Właściciel chce zachować historyczny charakter tego budynku. Ceglane ściany będą oczyszczone. Podczas remontu odnaleziono dzienniki szkolne studium wojskowego. Uczyły się tu głównie panie

Niby studium wojskowe, a patrząc po nazwiskach w dzienniku widać, że uczyły się tu głównie kobiety - śmiali się robotnicy, których spotkaliśmy przy ul. Mazowieckiej 33. Trwa tam właśnie remont XIX-wiecznej kamienicy kojarzonej przez mieszkańców jako dawna Chata Puchata.

Podczas zdejmowania dachu znaleziono tam dzienniki szkolne z lat 70. ubiegłego wieku. Wśród przedmiotów było m.in. szkolenie taktyczne, ogniowe, ale też polityczne.

- Wiadomo, takie były czasy - mówili robotnicy.

Mieszkańcy kojarzą ten budynek jednak nie jako studium wojskowe, ale kultową knajpę Chatę Puchata. Ostatnio, czyli przed 2008 rokiem, mieściły się tu siedziby organizacji studenckich. Od kiedy Uniwersytet w Białymstoku sprzedał budynek firmie Eljo, stoi on pusty. Dopiero w tym roku ruszył remont. Latem oczyszczono część elewacji. Teraz trwają prace nad odtworzeniem zdjętego niedawno dachu.

- Chcemy, by jego kształt był jak najbardziej zbliżony do XIX-wiecznego oryginału. Przez lata został on znacznie uproszony. Źródła mówią, że pierwotnie były tu więcej niż cztery lukarny. A tylko tyle przetrwało do naszych czasów. Oczywiście zamierzamy zwiększyć tę liczbę - mówi Jacek Danieluk, właściciel firmy Eljo.

Ukłonem w stronę historii jest też czyszczenie i impregnacja cegieł. Natomiast do uzupełnienia elewacji zostanie wykorzystany materiał rozbiórkowy. - Dodatkowo, nowa stolarka okienna będzie miała pierwotne podziały. Zamierzamy też zachować charakterystyczne zielone okiennice, które widzimy na elewacji od strony ul. Kaczorowskiego - podkreśla Jacek Danieluk.

Zapisy w planie miejscowym zakazują zresztą ocieplania, tynkowania, czy malowania ścian budynku. Widnieje on bowiem w ewidencji zabytków.

Jako datę jego powstania źródła podają rok 1890. Autor projektu i budowniczowie są nieznani. Wiadomo jedynie, że w 1931 roku było aż ośmiu właścicieli tej nieruchomości, z czego przeważają ci o nazwisku Lewin. I tutaj ciekawostka. Białostoczanie kojarzą sąsiednią „35-tkę” jako szkołę, do której chodził Ryszard Kaczorowski. Okazuje się, że przyszły Prezydent RP na Uchodźstwie uczył się również w kamienicy przy ul. Mazowieckiej 33. - Wskazują na to źródła. W budynku o numerze 35 mieściła się przed II wojną światową publiczna szkoła powszechna nr 11. Jest jednak zapis, że w październiku 1933 roku placówka uzyskała na swoje potrzeby również lokal przy ul. Mazowieckiej 33, który wcześniej zajmowała częściowo - mówi białostocki historyk Wiesław Wróbel.

Z tego wniosek, że Ryszard Kaczorowski mógł mieć np. część zajęć w „35-tce”, a część w „33-ce”.

Dokłada to kolejną cegiełkę do bogatej historii tego miejsca. W karcie ewidencyjnej czytamy, że przed II wojną światową mieściła się tu masarnia Marii Borowskiej oraz sklep z dodatkami szewskimi jednego z Lewinów. W latach 50. XX wieku obiekt przejęło Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Mieściła się tu szkoła podstawowa i mieszkania. Natomiast 30 lat później - jako budynek administracyjny - nieruchomość użytkowała już filia Uniwersytetu Warszawskiego, a potem UwB.

Dalsze dzieje kamienicy napiszą najbliższe lata. Remont ma się zakończyć się w maju przyszłego roku. Właściciel na razie nie chce zdradzać, co chciałby tu zrobić. Plan miejscowy mówi, że mogą się tu wprowadzić usługi takie, jak gastronomia, hotel czy przychodnia. Może ktoś pokusi się odtworzyć Chatę Puchata? Wejście do dawnej knajpy ma być zachowane...

Tomasz Mikulicz

Zajmuję się sprawami miejskimi, czyli m.in.: białostocką i podlaską polityką samorządową, architekturą, urbanistyką i ochroną zabytków. Opisuję też obrady rady miasta oraz zajmuję się też różnego rodzaju interwencjami zgłaszanymi przez mieszkańców. Zajmuje mnie również pisanie też o historii Białegostoku i najbliższych okolic. Zdarza mi się też zajmować działką kulturalną. Lubię wszak rozmowy z ciekawymi i inspirującymi ludźmi. W swojej pracy zwracam uwagę na szczegóły. Bo jak wiadomo diabeł tkwi właśnie w szczegółach.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.