Dom przy Mazowieckiej 31/1 przypomni o Treblince

Czytaj dalej
Fot. H.Zgiet
Tomasz Mikulicz

Dom przy Mazowieckiej 31/1 przypomni o Treblince

Tomasz Mikulicz

Opuszczone, przy ruchliwych ulicach i wysokich blokach. Taki los spotkał wiele z żydowskich budynków. Również ten przy Mazowieckiej. Miasto nie ma pomysłu co z nim zrobić. Na razie stał się bohaterem wystawy

Takie budynki jak ten przy ul. Mazowieckiej 31/1 mijamy codziennie. Przyzwyczailiśmy się, że straszą swym wyglądem, choć gdyby je odnowić znów cieszyłyby oko.

– Mało kto zapyta o ich dawnych mieszkańców. Zazwyczaj po prostu nie wiemy, że to ruiny domów, należących do Żydów, którzy zginęli w Treblince – mówi Magdalena Godlewska-Siwerska.

Jest kuratorką wystawy „Sąsiedzi wyjechali do Treblinki”, którą będziemy mogli oglądać w Centrum L. Zamenhofa przy ul. Warszawskiej 19. Wernisaż już w piątek w godzinach 18-20. Na wystawie zobaczymy m.in. zdjęcia dawnych żydowskich budynków, które przetrwały do naszych czasów. Także domu przy ul. Mazowieckiej 31/1, który promuje całą wystawę na plakacie.

Miasto już trzy razy próbowała go wydzierżawić. Nie znalazł się jednak chętny. W 2010 roku pojawił się pomysł, by stworzyć tu izbę pamięci byłego prezydenta na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego. Miasto nie znalazło na to pieniędzy.

A więc co dalej z tym budynkiem? – Po ustaleniu optymalnego sposobu jego wykorzystania określona zostanie możliwość jego zagospodarowania – mówi enigmatycznie Kamila Busłowska z magistratu.

Budynków, które niegdyś należały do rodzin żydowskich zostało w Białymstoku już tylko kilka. Na prośbę organizatorów wystawy historyk Wiesław Wróbel sprawdził, które przetrwały do naszych czasów. – To chociażby kamienice przy ul. św. Mikołaja 8, Kijowskiej 2 czy Ciepłej 4 – mówi Wiesław Wróbel.

Opowiada Wiesław Wróbel:
Na pierwszy rzut oka charakter domu przy ul. Mazowieckiej 31/1 wydaje się odpowiadać XIX-wiecznej zabudowie dzielnicy Piaski. Ma wszak charakterystyczną dla tego okresu i tej części miasta szalówkę. Powstał jednak znacznie później, bo około 1932 roku.
Taka data widnieje w księgach notarialnych.

Nowo wybudowany dom sprzedał wtedy swojej żonie Freinie, Kiwa Wałłach. Budynek kosztował 4 tys. zł. Z ksiąg wynika, że obok stał jeszcze jeden, starszy dom, który został jednak zburzony. Do naszych czasów przetrwała za to kamienica o numerze 33. Też należała do Wałłachów.

Tomasz Mikulicz

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.