Dominik Narewski za szalik ulubionego klubu gotów był zapłacić 900 złotych

Czytaj dalej
Joanna Bajkiewicz

Dominik Narewski za szalik ulubionego klubu gotów był zapłacić 900 złotych

Joanna Bajkiewicz

Na co dzień Dominik Narewski z Łomży jest nauczycielem historii oraz wiedzy o społeczeństwie w jednej z podstawówek na terenie gminy Łomża, ale po godzinach wielkim pasjonatem piłki nożnej oraz kolekcjonerem szalików podlaskich klubów. Ma już ich ponad 70!

Najwięcej szalików pochodzi oczywiście z Łomżyńskiego Klubu Sportowego Łomża, któremu Dominik kibicuje od lat. - Na-zbierałem już 22 różne egzemplarze - podkreśla z dumą 28-letni historyk.

Cały mecz na stojąco

Pierwszy szalik to był prezent od starszego brata. Dominik był wtedy uczniem szóstej klasy podstawówki i - jak większość chłopców w jego wieku - pasjonował się piłką nożną.

- Marzyłem o tym, by pójść i na żywo obejrzeć prawdziwy mecz i mój brat spełnił to marzenie. Był już pełnoletni, więc rodzice nie mieli nic przeciwko, by zabrał mnie na mecz ŁKS Łomża. To był mój pierwszy mecz oglądany z trybun, choć wtedy nawet nie było jeszcze w Łomży zrobionego stadionu - wspomina. I dodaje, że emocje, które mu wtedy towarzyszyły, pamięta do dzisiaj.

- Każdy kibic to powie, że meczu przeżywanego na trybunach, na żywo, nie da porównać do meczu w telewizji. Na trybunach emocje są naprawdę ogromne - tłumaczy. - Tym bardziej że był to wyjątkowy mecz, który zapewnił łomżyńskim piłkarzom wejście do II ligi. To była końcówka sezonu, a ŁKS był jeszcze w III lidze i grał z Dolcanem Ząbki. Wygrali 3:1 i dzięki temu awansowali.

Dominik do dziś pamięta, jak ogromne wrażenie zrobił wtedy na nim Boguski - wychowanek ŁKS, który obecnie gra w Wiśle Kraków. Jego ulubionymi zawodnikami ze starego składu szybko stali się także bramkarz Kamil Urban oraz Michał Rozkwitalski, który grał na pozycji napastnika. A ta pierwsza wizyta na łomżyńskim stadionie rozpaliła w kilkunastolatku jeszcze większą pasję do piłki nożnej. Od tej pory starał się nie opuszczać żadnej z rozgrywek ulubionej drużyny.

- Byłem na każdym meczu, który grali w Łomży, bez względu na warunki pogodowe - zaznacza.

Kiedy ŁKS Łomża awansował do II ligi, to i w całym regionie wzrosło zainteresowanie meczami.

- Bywało, że na stadionie brakowało miejsc siedzących i wtedy cały mecz oglądało się na stojąco, ale nawet to mnie nie zniechęcało - śmieje się 28-latek.

Zdarzały się też sytuacje niebezpieczne, ale Dominik zawsze starał się unikał starć kibiców, wybierając miejsca na trybunach z daleka od „awanturników”.

Sprzedał 6 szalików i bardzo tego żałuje

Z zamiłowania do klubu ŁKS Łomża postanowił kolekcjonować też szaliki. Ma ich już ponad 70, ale największym sentymentem darzy ten pierwszy, podarowany przez brata.

- To szalik z napisami „ŁKS Łomża” oraz „Rycerze znad Narwi”, na którym oczywiście nie brakuje biało-czerwonych barw oraz herbu - opisuje Dominik.

Drugi szalik pojawił się jakieś dwa lata później. Również jako prezent od brata, tym razem urodzinowy.

- To był dosyć prosty szalik z herbami po bokach i napisem „ŁKS Łomża” na środku z jednej i z drugiej strony - wspomina.

W gimnazjum trafił do jednej klasy razem z innym kibicem ŁKS-u, więc szybko znaleźli wspólny język.

- Całą paczką zaczęliśmy chodzić na mecze, a kolega załatwiał nam szaliki klubu - śmieje się Dominik. - Kilka kolejnych dostałem więc od niego.

Kolekcję, jak na prawdziwego fana futbolu przystało, prezentował na ścianie swojego pokoju. Hobby jednak nie przetrwało. Przyszedł moment, kiedy Dominik podjął decyzję, by sprzedać swoje zdobycze, zostawiając sobie na pamiątkę jedynie ten pierwszy, sentymentalny szalik.

- To był czas, kiedy trzeba było zacząć oszczędzać pieniądze, aby kupić sobie pierwszy samochód - tłumaczy. - Sprzedałem więc szaliki, a miałem ich już wtedy sześć. I, co gorsza, nie sprzedałem ich za jakieś wielkie pieniądze, bo dostałem tylko od 50 zł do 80 zł za sztukę. I szczerze powiem, że bardzo, ale to bardzo tego żałuję. Gdybym mógł cofnąć czas, drugi raz bym tego w życiu nie zrobił - wyznaje łomżyniak.

Kiedy pozbył się emblematów ulubionej drużyny, skupił się na szkole, potem studiach i nie miał czasu ani na mecze, ani na myślenie o szalikach. Do pasji wrócił niedawno, bo w marcu ubiegłego roku. Ale idzie mu całkiem nieźle, bo w ciągu zaledwie dziesięciu miesięcy jego kolekcja rozrosła się do 68 szalików!

- A kilka kolejnych jest już w drodze! - śmieje się łomżyniak.

Im wzór jest starszy, tym więcej kosztuje

22 szaliki to emblematy klubu ŁKS Łomża, a ponad 50 kolejnych pochodzi z innych klubów piłkarskich działających na terenie całego województwa podlaskiego.

- Zaczynając od tych mniejszych, A klasy, przez III ligę, aż do Jagiellonii - wymienia kibic.

Dla Dominika nie ma znaczenia, czy szalik jest z trzecioligowej drużyny, czy z ekstraklasy. Podkreśla, że dla niego każdy jest ważny, wręcz wyjątkowy, choć oczywiście różnią się wzorami.

- Są szaliki, które pojawiły się okazjonalnie, na przykład na okrągłe rocznice istnienia klubu, ale i takie, które pokazały się wiele lat temu w małych ilościach, np. 20 sztuk dla najstarszych fanów klubu. I te właśnie zdobyć najtrudniej - wyznaje Dominik.

W swojej kolekcji ma kilka pochodzących z 2005 czy 2006 roku i je zalicza do tych najbardziej cennych w swojej kolekcji.

- Im wzór jest starszy, tym więcej kosztuje - podkreśla Narewski.

Cenne są dla niego także te szaliki, których kluby już nie istnieją, albo które wydały pojedynczy wzór, którego nie można już dostać. Bardzo ceni sobie również szaliki drużyn zaprzyjaźnionych z Łom-żą.

- To szaliki GKS Rutki, Skra Wizna, Orzeł Kolno, Sparta Szepietowo, które darzę szczególnym sentymentem- wyznaje. I dodaje, że szaliki te różnią się nie tylko kolorami, ale i wyjątkowymi napisami, takimi jak chociażby: „Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce” czy też „50 lecie klubu”.

Szalik GKS Rutki kupił za 380 zł

Szalików szuka na różne sposoby. Najczęściej pyta wśród znajomych, którzy także interesują się bądź interesowali piłką nożną, czy nie chcieli by odsprzedać swoich pamiątek, ale zdarza mu się też odwiedzać specjalne fora interne-towe, gdzie kontaktują się ze sobą fani piłki nożnej, bądź zostawiać ogłoszenia na innych stronach, takich jak chociażby spotted.

Pozostało jeszcze 25% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Joanna Bajkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.