Dr Paweł Grabowski doceniony. Lekarz z wielkiego miasta założył na Podlasiu hospicjum i pomaga nieuleczalnie chorym

Czytaj dalej
Fot. Maciej Moskwa/Fundacja im. ks. Jana Kaczkowskiego
Magdalena Kuźmiuk

Dr Paweł Grabowski doceniony. Lekarz z wielkiego miasta założył na Podlasiu hospicjum i pomaga nieuleczalnie chorym

Magdalena Kuźmiuk

Czy był zaskoczony nagrodą, jak reaguje na porównania do doktora Judyma, czy nigdy nie żałował porzucenia kariery lekarza w wielkim mieście? M. in. na te i inne pytanie odpowiada dr Paweł Grabowski, założyciel domowego hospicjum w Michałowie, który właśnie odebrał nagrodę im. ks. Jana Kaczkowskiego. To wyróżnienie dla osób wyjątkowych, odważnych, bezkompromisowo walczących o godność i indywidualne podejście do każdego człowieka.

Został Pan właśnie pierwszym w historii laureatem nagrody imienia ks. Jana Kaczkowskiego "Okulary ks. Kaczkowskiego. Nie widzę przeszkód”. Wręczenie nagród odbyło się dosłownie kilka dni temu w Sopocie. Był Pan zaskoczony tym wyróżnieniem?

Dr Paweł Grabowski, założyciel domowego Hospicjum Proroka Eliasza z siedzibą w Michałowie: Do nagrody zgłosiło mnie kilka osób, wymóg był taki, że kandydat musiał się zgodzić na zgłoszenie kandydatury, więc te osoby dzwoniły zapytać, czy ja się zgadzam. Oczywiście, że "strzeliłem focha". Dlatego, że nie uważam, abym robił coś super nadzwyczajnego. No, ale w końcu to zgłoszenie nastąpiło. Wiedziałem więc, że ta moja kandydatura będzie tam rozważana. Czy się spodziewałem, że dostanę tę nagrodę? Znałem się z księdzem Jasiem osobiście, więc pomyślałem, jak tam z nieba zechce zrobić jakiegoś psikusa, to go zrobi. I to się rzeczywiście wydarzyło. Będąc na gali, zobaczyłem osoby, które nie wiem, czy bardziej nie zasługiwały na to, aby stanąć tam jako laureat... Kobieta, która wychowuje kilkoro adoptowanych dzieci - wszystkie z zespołem FAS - to jest heroizm. To jest takie bohaterstwo, że trudno to sobie w ogóle wyobrazić. Ktoś buduje miejsce, gdzie dzieci z zespołem Downa mogą się rozwijać, a inny pomaga dzieciom osieroconym, to jest rzeczą oczywistą, że też powinien stanąć na podium. Były osoby absolutnie niezwykłe. Myślę, że w tym moim budowaniu hospicjum, czyli robieniu rzeczy, do której niejako - jako lekarz ze specjalizacją z medycyny paliatywnej - zostałem powołany, nie ma w tym nic niezwykłego. To, co robię, jest wpisane w mój zawód. Myślę, że są takie drogi życia, że takie rzeczy po prostu trzeba robić, bo na tym polega ta praca. Tyle.

Pozostało jeszcze 86% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Magdalena Kuźmiuk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.