Fotografie Bolesława Augustisa. Rozpoznaj swoich przodków

Czytaj dalej
Julita Januszkiewicz

Fotografie Bolesława Augustisa. Rozpoznaj swoich przodków

Julita Januszkiewicz

Ponad 2 tysiące zdjęć przedwojennego fotografa Bolesława Augustisa jest już w internecie. To niezwykła lekcja historii o Białymstoku. I możliwość rozpoznania swoich bliskich

To było super przeżycie! Aż mnie ścisnęło... Byłem zaskoczony - nie kryje emocji Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego w Białymstoku. Na jednej z przedwojennych fotografii Augustisa rozpoznał swoich najbliższych. - Zdjęcie pochodzi gdzieś z 1938 roku. Jest na nim dziadek, babcia i moja mama. Niewykluczone, że zdjęcie było zrobione w domu przy ulicy Świętojańskiej. Mieszkali tutaj też sędziowie. Mój dziadek, Henryk Kownacki był sędzią Sądu Okręgowego w Białymstoku - opowiada Andrzej Lechowski.

Ile jeszcze takich niespodzianek i tajemnic kryją zdjęcia Bolesława Augustisa, przedwojennego fotografa? Teraz każdy z naszych Czytelników może na nich odnaleźć swojego przodka.

Stowarzyszenie Edukacji Kulturalnej WIDOK, w ramach projektu „Augustis 2.0”, skończyło digitalizację 2 tysięcy niepublikowanych fotografii. Było to możliwe dzięki wsparciu z miasta. Stowarzyszenie dostało na to 25 tys. zł grantu.

- Zdjęcia zostały zakonserwowane, zeskanowane i udostępnione na portalu albom.pl - mówi Grzegorz Dąbrowski, fotoreporter, redaktor naczelny białostockiej „Gazety Wyborczej”, który opracowuje niezwykły zbiór zdjęć. Kolekcja jest imponująca. Liczy 10 tysięcy negatywów.

Bolesław Augustis białostoczan najczęściej uwieczniał podczas spacerów. Wychodził przed swój zakład „Polonia Film”, który mieścił się przy ulicy Kilińskiego 12. Fotografował w weekendy, kiedy ludzie mieli wolny czas. Następnie wręczał im wizytówki, zapraszał do swojego zakładu. Jeśli byli zainteresowani, to wywoływał zdjęcia i je sprzedawał.

Bolesław Augustis fotografował też w okolicach ulicy hotelu Ritz, kościoła farnego czy parku na Plantach. Zachowały się też kadry z ogrodów, z rodzinnych i miejskich uroczystości. Ale na pierwszym planie zawsze występują białostoczanie. - Przypuszczam, że na zachowanych zdjęciach jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi - uważa Grzegorz Dąbrowski.

Julita Januszkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.