Informator po białorusku. A w nim 250 błędów

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Tomasz Mikulicz

Informator po białorusku. A w nim 250 błędów

Tomasz Mikulicz

Znana poetka napisała emocjonalny list do prezydenta. Władze przepraszają i wycofują kontrowersyjną publikację

Śmiać się czy płakać? Kto z urzędu weźmie za to odpowiedzialność? Czy wina leży tylko po stronie „profesjonalnej firmy tłumaczeniowej”? Taka to nasza białostocka fasadowa wielokulturowość. Wstyd - komentuje radny PiS Piotr Jankowski.

Na zlecenie miasta powstał informator o atrakcjach turystycznych Białegostoku i okolic w języku białoruskim. Już okładka budzi kontrowersje. W tytule jest literówka. Powinno być „Bjełastok”, a jest „Bijełastok” .

Znana białoruska poetka i tłumaczka Mira Łuksza naliczyła ponad 250 pomyłek.

- Są tam m.in. śmieszne tłumaczenia spowodowane nieznajomością języka białoruskiego. „Dziewicza” puszcza przetłumaczono na „dziewczęca”, a „schronisko” na „schron” - czytamy w jej piśmie do prezydenta.

Łuksza wskazuje też fragmenty tekstu w języku rosyjskim, a nie białoruskim. Na przykład zamiast „wieski” powinno być „wioski”. Są nawet słowa po polsku. I przekręcone informacje - np. o farze i bazylice mniejszej.

- Uważam, że takie tłumaczenie przez „fachowców” jest po prostu skandaliczne i warte ukarania za źle wykonaną pracę, więc firma, która się jej podjęła powinna zwrócić wszelkie opłaty za pracę i z pewnością zapłacić odszkodowanie za zmarnowane materiały i druk. Wypadałoby także zerwać jakieś inne kontrakty z brakorobami - czytamy w piśmie Łukszy.

Firma, która przetłumaczyła folder, przygotowuje też miastu tłumaczenia w innych językach. Do tej pory nie było jednak zgłoszeń o pomyłkach.

- Po otrzymaniu wiadomości o błędach w tłumaczeniu na język białoruski informator został natychmiast wycofany - zapewnia rzeczniczka prezydenta Urszula Mirończuk.

I przeprasza w imieniu urzędu za tę sytuację.

- Szczególnie społeczność białoruską. To nie powinno się zdarzyć.

Dodaje, że tłumaczenie było zlecone profesjonalnej firmie, a teraz będą wyciągane wobec niej konsekwencje.

Miasto przygotowuje właśnie informator z poprawną wersję tekstu w języku białoruskim. - Dobrze, że informator został natychmiast wycofany. Na przyszłość miasto powinno korzystać z tłumaczeń ludzi, którzy naprawdę się na tym znają. A w Białymstoku ich nie brakuje - mówi Mira Łuksza.

Tomasz Mikulicz

Zajmuję się sprawami miejskimi, czyli m.in.: białostocką i podlaską polityką samorządową, architekturą, urbanistyką i ochroną zabytków. Opisuję też obrady rady miasta oraz zajmuję się też różnego rodzaju interwencjami zgłaszanymi przez mieszkańców. Zajmuje mnie również pisanie też o historii Białegostoku i najbliższych okolic. Zdarza mi się też zajmować działką kulturalną. Lubię wszak rozmowy z ciekawymi i inspirującymi ludźmi. W swojej pracy zwracam uwagę na szczegóły. Bo jak wiadomo diabeł tkwi właśnie w szczegółach.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.