Intymne sceny małżeńskie zamknął w złotej obrączce

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Urszula Kropiewnicka

Intymne sceny małżeńskie zamknął w złotej obrączce

Urszula Kropiewnicka

Rzeźbiarz Michał Jackowski nigdy nie pracuje dłużej niż do godz. 17. Bo w domu czeka siódemka dzieci i ukochana żona. To ona jest jego muzą i inspiracją. Ich relacje przedstawił w serii rzeźb, którą możemy podziwiać na wystawie „W kręgu życia” w Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego w Białymstoku.

Kiedy był studentem, myślał, że poświęci swoje życie sztuce. Że odda się jej całkowicie.

– Nie planowałem małżeństwa. Nie sądziłem, że kiedykolwiek założę dom, rodzinę... – mówi. – Doznałem jednak nawrócenia. Doświadczenie żywej wiary i świadectwa konkretnych ludzi sprawiły, że wszystko zaczęło się inaczej układać w mojej głowie i sercu. Zakochałem się w Agnieszce i  jeszcze w trakcie studiów ślubowaliśmy sobie miłość na zawsze.

Najpierw mąż i ojciec siedmiorga dzieci, a potem artysta

Dziś tworzą liczną i szczęśliwą rodzinę – Michał, Agnieszka i siedmioro dzieci. Pierwsza na świat przyszła Marysia, która obecnie ma już 21 lat. Potem, co trzy lata, rodziły się kolejne dzieci: bliźnięta – Franek i Antek (dziś osiemnastolatkowie), Ignacy (15 lat), Augustyn (12 lat), Zosia (8 lat) i Benedykt (5 lat).

– Wiele osób się zastanawia, jak tak duża rodzina daje sobie radę finansowo. A my doświadczaliśmy tego, że za każdym z dzieci przychodził ten przysłowiowy bochenek chleba. Zawsze to odczuwaliśmy, chociażby w zawodowych propozycjach, które do mnie spływały – podkreśla rzeźbiarz.

Po studiach zarabiał prowadząc prace konserwatorskie, m.in. w białostockim Pałacu Branickich.  

– Oprócz prac wystawianych w galeriach i muzeach tworzę też wnętrza sakralne. Przykładowo w kościele pw. Matki Boskiej Fatimskiej w Białymstoku wykonałem ośmiometrowy ołtarz z marmuru i Drogę Krzyżową – opowiada. – Mam też zamówienia indywidualne związane ze sztuka nagrobną np. na cmentarzu Farnym są trzy moje kompozycje. To właśnie tam wykonałem – specjalnie na grób pani Telejko – anioła niosącego budzącą się do nowego życia kobietę – wspomina.

Kilka jego prac można też zobaczyć na cmentarzu na warszawskich Powązkach.

 Od ośmiu lat zaś pochłania go wnętrze kościoła w Sokółce. – Robię tam wszystko – od projektu posadzki w marmurze po rzeźby na ścianach – wylicza. – Kawałek mojego życia tam zostawię, bo myślę, że przede mną jeszcze kolejne osiem lat działań w tym kościele – dodaje. I od razu zastrzega, że rodzina na jego pracy nigdy nie cierpi. – Bo ja najpierw jestem mężem i ojcem, a dopiero później artystą – zapewnia. I tłumaczy, że pracuje w określonych godzinach – od 8 do 17.  

– Choć kiedyś się zdarzało, że po ułożeniu dzieci do snu siedziałem jeszcze do późna w nocy – przyznaje. – Swój czas przeorganizowałem m.in. dzięki warsztatom Tato.net. Stało się to, gdy usłyszałem zdanie, że jeśli wracasz do domu i zajmujesz się wciąż pracą, to kradniesz nie swój czas, tylko czas  swoich bliskich. I tak rzeczywiście jest, bo w życiu każdego człowieka powinien być czas na pracę i czas na rodzinę. Zatem wyniosłem z domu do warsztatu wszystkie rzeczy związane z pracą, żeby mnie nie kusiło, by w domu pracować – śmieje się. – Tym sposobem od godz. 17 zawsze mam czas dla rodziny.

Wspólny stół i relacje to podstawa

– Nasze szczęście to są zwykłe rzeczy... Łączy nas stół, bo jemy wspólnie posiłki. Nasz dom huczy, cały czas coś się dzieje – śmieje się Michał Jackowski. – Ale gdziekolwiek jadę, czy na wystawę, czy np. do Włoch po kamień, zawsze towarzyszy mi ktoś z rodziny. Mamy nawet kolejkę, kto jedzie tym razem – śmieje się artysta.

Sam też angażuje się w pasje swoich dzieci.

Bo skoro one towarzyszą jemu, dlaczego on nie miałby im towarzyszyć? Jeżeli więc jeden syn produkuje muzykę, to on pomaga mu znaleźć mentorów. Drugi syn interesuje się teatrem i śpiewem, więc Michał też zaczął śpiewać, by zrozumieć ten świat. Córka studiuje grafikę, więc i ją wspiera. –  Dbam o to, by wszyscy rozwijali się równomiernie, włącznie z moją żoną, która także jest artystką – zaznacza.

Intymne sceny

Od 15 października br. w białostockim Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego można oglądać wystawę prac Michała Jackowskiego „W kręgu życia”. – Cykl rzeźb zebranych pod wspólnym tytułem „W kręgu życia” inspirowany jest relacją z moją ukochaną żoną Agnieszką, poezją Haliny Poświatowskiej i naszą wielką miłością do życia – zwierza się artysta. – W wykonanych w brązie i marmurze pracach przewijają się akty męskie i kobiece w połączeniu z symbolem koła. Czasem ten krąg tworzy pełnię, czasem się rozsypuje, gdzie indziej jest obręczą. Stąd też tytuł „Circle of live”.  

Podziwiając jedną z prac Jackowskiego możemy kontemplować intymne sceny zamknięte w złotej obrączce. Taką formę ma jedna z rzeźb.

– Rzeźbiłem nagie ciała, by pokazać sacrum, jakie łączy kobietę i mężczyznę– tłumaczy. W jego pracach można też dostrzec fragmenty kompozycji nawiązujące do macierzyństwa i ojcostwa. – Minęło sporo czasu zanim odważyłem się zaprezentować tę wystawę szerszemu gronu – wyznaje Jackowski. – W pewnym momencie myślałem, że nigdy tych prac nie upublicznię. Nie lubię, gdy nagość jest uprzedmiotawiana. Dla mnie to tajemnica, sacrum, indywiduum. Są takie momenty w życiu artysty, kiedy łatwo można go zranić, i tak się  stało, gdy usłyszałem seksualizujące komentarze na temat tych rzeźb z ust niedoszłego menadżera.

To wydarzenie spowodowało, że rzeźby Jackowskiego od 2010 roku czekały w zaciszu pracowni na moment, aż artysta zdecyduje się pokazać je światu.

 – Więź i obietnica to jest to, co chciałbym, by wyraźnie w tej wystawie wybrzmiało – mówi. – W każdej z tych prac to wibruje. To mój testament, który zostawię po sobie, bo wierzę, że sztuka może być drogowskazem. Zawsze mam w pamięci słowa Dostojewskiego: „Piękno zbawi świat” i jeżeli tak może być, to warto, by sztuka była przemyślana, była drogowskazem, wręcz moralitetem.  

Prace Jackowskiego wykonane są w dwóch różnych materiałach – w brązie i marmurze karraryjskimi.  Wystawę można będzie oglądać do 14 lutego 2023 r.  

Ceniony w świecie

Twórczość Michała Jackowskiego jest doceniana w świecie i była wielokrotnie nagradzana. W 2017 r. cykl jego prac „Antique Games” został zaprezentowany na Międzynarodowym Biennale Sztuki we Florencji, gdzie zdobył dwie nagrody.  

W 2018 rzeźby Jackowskiego można było oglądać na wystawach w Londynie, Zurychu, Como, Bazylei i Miami. W 2019  – podczas pokazu Artrooms Roma – zdobyły dwie nagrody i kolejne na konkursie w Londynie. W tym roku na międzynarodowej wystawie Nordart 2022 w Niemczech artysta zdobył nagrodę publiczności. – Od lat dbam o to, by prezentować swoje prace na wystawach poza krajem, lecz jest to nie lada wyzwanie dla mnie i współpracujących ze mną galerii – przyznaje artysta. – Koszt transportu tak dużych rzeźb jest ogromny, bo jedna rzeźba w marmurze potrafi ważyć nawet tonę.  

Rzeźby Michała Jackowskiego można oglądać także w Białymstoku. Artysta ma też plany związane z promocją swojej sztuki w stolicy Podlasia na kolejny rok. Jego czterometrowa rzeźba będzie prezentowana podczas Dni Miasta Białegostoku w 2023.

Urszula Kropiewnicka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.