Jagiellonia Białystok. Czas powrotów, czas rozstań. Wróciły gwiazdy sprzed lat i trener, odszedł prezes

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Wojciech Konończuk

Jagiellonia Białystok. Czas powrotów, czas rozstań. Wróciły gwiazdy sprzed lat i trener, odszedł prezes

Wojciech Konończuk

Chociaż w rozgrywkach ekstraklasy piłkarskiej trwa przerwa, to o Jagiellonii Białystok było w kraju bardzo głośno. Wszystko za sprawą spektakularnych zmian kadrowych w klubie ze stolicy Podlasia.

Pierwsza bomba wybuchła na początku czerwca, kiedy z funkcji prezesa Jagi zrezygnował Cezary Kulesza. To człowiek, za którego kadencji Żółto-Czerwoni stali się krajową potęgą i odnieśli szereg ogromnych sukcesów.

Kulesza był zawodnikiem Jagi w czasach wspaniałego zespołu z lat 80. minionego wieku, potem został przedsiębiorcą z branży rozrywkowej, a od stycznia 2010 roku zasiadł za sterami klubu piłkarskiego ze stolicy regionu. Stworzył znakomity duet z trenerem Michałem Probierzem. Chociaż między dwoma osobowościami o silnych charakterach dochodziło do tarć, to panowie zawsze umieli znaleźć kompromis i czynić Jagiellonię coraz mocniejszą. Podlaski klub nie był mocarzem finansowym w ekstraklasie, a jednak z jego rosnącą potęgą musieli się liczyć futbolowi giganci, z bezapelacyjnie najbogatszą w kraju Legią Warszawa na czele.

Efekt? Puchar i Superpuchar Polski, wicemistrzostwo i trzecie miejsce w rozgrywkach ekstraklasy, trzykrotny start w europejskich pucharach. Wydawało się, że odejście Probierza zrzuci Jagę z piedestału, ale jego następca - Ireneusz Mamrot, którego w pierwszoligowym Chrobrym Głogów wypatrzył i zatrudnił Kulesza, też odnosił sukcesy. Białostocka drużyna znów została wicemistrzem kraju i zagrała po raz czwarty w europejskich pucharach, a potem wystąpiła w finale Pucharu Polski.

Teraz kibice zastanawiają się, jak klub będzie funkcjonować bez jednej z najważniejszych w swojej historii postaci.

– Wszystkie działania, które doprowadziły nas do momentu, w którym jesteśmy teraz, nie były tylko moim udziałem. To zasługa wielu osób, dla których dobro klubu było i jest szczególnie ważne. Ostatni okres był dla całego środowiska bardzo trudny ze względu na epidemię i wynikające z niej ograniczenia - mówił po ogłoszeniu swego odejścia Kulesza. - Tym bardziej cieszę się, że zostawiam Jagiellonię na plusie, w dobrej kondycji finansowej - dodał.

Wkrótce były już szef Jagiellonii ma szansę zostać prezesem całej futbolowej centrali, czyli Polskiego Związku Piłki Nożnej. Wybory następcy odchodzącego ze stanowiska Zbigniewa Bońka odbędą się 18 sierpnia. Przewaga Kuleszy nad konkurentami jest zdaniem ekspertów miażdżąca, a zwycięstwo - przesądzone.

Odejście Kuleszy zbiegło się w czasie z powrotem do klubu trenera Mamrota, który poprzednio pracował w nim do grudnia 2019 roku.

- Zawsze miło wraca się do miejsc, z którymi wiążą się dobre wspomnienia. Takich mam mnóstwo w Białymstoku - mówił 50-letni szkoleniowiec, który w międzyczasie bez większego powodzenia pracował w pierwszoligowych klubach Arka Gdynia i ŁKS Łódź. - Odchodząc z Jagiellonii coś mi podpowiadało, że jeszcze tutaj wrócę, chociaż nie spodziewałem się, że nastąpi to tak szybko. Oczywiście, jestem z tego powodu bardzo zadowolony - dorzucił.

Mamrot będzie sobie musiał radzić bez wsparcia prezesa Kuleszy, za to mając do dyspozycji nowoczesne centrum treningowe przy ul. Elewatorskiej, wybudowanie którego to kolejne ważne osiągnięcie Jagiellonii w ostatnich latach.

W odnoszeniu kolejnych sukcesów, staremu-nowemu szkoleniowcowi pomagać mają dwaj piłkarze, którzy w niedalekiej przeszłości byli gwiazdami białostockiego zespołu - Dani Quintana i Michał Pazdan.

Hiszpan Quintana został zapamiętany przez białostockich kibiców jako zawodnik, który z piłką potrafi zrobić wszystko - minąć rywala, podać do kolegi z zespołu, strzelić pięknego gola. Tyle że od jego poprzedniego pobytu na Podlasiu minęło siedem lat, a w tym zawodzie to bardzo dużo. Na dodatek ostatnio pozostawał bez klubu i nie grał. Piłkarz nie ma jednak obaw, że jego powrót do Jagiellonii (w międzyczasie występował w Arabii Saudyjskiej, Azerbejdżanie i Chinach) może okazać się potężnym rozczarowaniem.

- Jestem w dobrej formie i mogę dać z siebie wszystko. Mam 34 lata, a nie 40. Dobrze się prowadzę i mogę grać dalej - przekonuje w wywiadach hiszpański zawodnik. - Gdybym nie czuł się dobrym zawodnikiem, nie wracałbym do Jagiellonii. Wiem, jaką mam pozycję u kibiców i nie chciałbym jej burzyć. Zrobię wszystko, by zadowolić fanów swoją grą - deklaruje.

Quintana zapowiadał powrót i słowa dotrzymał. Nie ma się czemu dziwić, bo jego żona Dominika jest białostoczanką i piłkarz często gościł w stolicy Podlasia podczas urlopów. Żartuje nawet, że był trochę zazdrosny, kiedy pod jego nieobecność Jaga odnosiła spektakularne sukcesy. Ma jednak nadzieję, że teraz pomoże białostockiemu zespołowi w kolejnych triumfach.

- Liczę na to, że będzie to ostatni klub w mojej karierze. Mam jednak nadzieję, że mój roczny kontrakt w Jagiellonii nie będzie ostatnim i będę grał tu dłużej. Chciałbym z Białymstokiem związać swoją przyszłość na dłużej - deklaruje Quintana.

Zanosi się na to, że w załodze jagiellońskiego statku ważną rolę w nowym sezonie pełnić będą hiszpańscy marynarze. Kluczowym zawodnikiem jest Jesus Imaz, a niedawno ze Śląska Wrocław sprowadzony został Israel Puerto.

Nowym kolegą klubowym tego ostatniego w linii obronnej będzie powracający do Jagi po sześciu latach Michał Pazdan. On także wybił się w zespole ze stolicy naszego regionu, co zaowocowało powołaniami do reprezentacji Polski, a także transferem do Legii Warszawa, czym zresztą naraził się niektórym białostocki fanom. Stołeczny klub, delikatnie rzecz ujmując, nie cieszy się bowiem zbytnią popularnością wśród sympatyków Jagiellonii.

Piłkarz z Warszawy trafił do Turcji, skąd wraca do Polski. Jak sam przyznaje, chciał jeszcze rok występować w jakimś zagranicznym klubie, ale podlascy działacze byli bardzo konkretni.

- W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że bardzo dobrze się tu żyło, fajnie się tu grało, więc trzeba się decydować - zaznacza zawodnik, którego kibice reprezentacji Polski pamiętają z tego, że potrafił zatrzymać wielkiego Portugalczyka Cristiano Ronaldo.

O tym, czy powroty piłkarzy i trenera pomogą Jagiellonii i czy odejście prezesa jej nie zaszkodzi, przekonamy się już wkrótce. Nowy sezon ligowy startuje 24 lipca.

Wojciech Konończuk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.