Jerzy Doroszkiewicz

Jak na rynku i w zaułkach „Umieranko” się rodziło

Za kamerą Kuba Urbański - asystent operatora, w środku - Artur Krajewski, aktor, po prawej - Jan Bujnowski, twórca scenariusza filmu sprawdza, jak wypadł Fot. Jerzy Doroszkiewicz Za kamerą Kuba Urbański - asystent operatora, w środku - Artur Krajewski, aktor, po prawej - Jan Bujnowski, twórca scenariusza filmu sprawdza, jak wypadł w kadrze główny bohater „Umieranka”
Jerzy Doroszkiewicz

Dziesięcioro młodych reżyserów przez kilkanaście dni w Tykocinie i okolicach kręciło film o roboczym tytule „Umieranko”. Ich pracą opiekował się sławny reżyser Jan Jakub Kolski.

Na małym tykocińskim podwórku, od uliczki Browarnej, ogrodzone prawie niewidoczną siateczką, biega stadko wesołych szczurków laboratoryjnych. Nieliczni przechodnie nawet nie zauważają kamery. Kiedy kobieta z rowerem chce przejść przez podwórko, jeden ze stojących młodych mężczyzn z pełną powagą rzuca do niej: proszę uważać, mamy plagę szczurów w Tykocinie. Ale to tylko studenci czwartego roku łódzkiej filmówki wspólnie kręcą film.

Pozostało jeszcze 91% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Jerzy Doroszkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.