Marta Gawina

Jedna burza i miasto pod wodą. Zalane ulice, garaże, piwnice...Co na to politycy?

Jedna burza i miasto pod wodą. Zalane ulice, garaże, piwnice...Co na to politycy? Fot. Mariusz Burniewicz
Marta Gawina

Nieprzejezdnych było kilkanaście ulic i tunel Nila. Interweniowała straż pożarna i policja. Wystarczyła jedna burza i Białystok znów musiał radzić sobie z podtopieniami. Zdaniem urzędników, miasto sobie poradziło. Innego zdania są polityczni przeciwnicy Tadeusza Truskolaskiego.

W ciągu 20 minut między godz. 19.40, a 20 spadło 28 litrów na metr kwadratowy - mówi Urszula Mirończuk, rzeczniczka prezydenta.

To o wiele mniej, niż w czasie ubiegłorocznej ulewy, kiedy mieliśmy ponad 70 litrów na jeden mkw. Mimo to niektóre ulice znów zamieniły się w rwące potoki. Pod wodą znalazły się m.in. Wierzbowa, Sulika, Jurowiecka, Poleska, Branickiego, Miłosza, Zwierzyniecka oraz tunel Fieldorfa Nila. Nie pierwszy raz. Niektóre z tych dróg zalewane są regularnie przy nawałnicach.

Sporo pracy miała straż pożarna. Tuż po ulewie odebrała kilkanaście zgłoszeń o zalanych piwnicach czy domach m.in. od mieszkańców z ul. Upalnej, Wrocławskiej, Bacieczki, czy Antoniuk Fabryczny. Ucierpiała też jedna plebania i pizzeria. Do akcji włączyła się policja, zabezpieczając nieprzejezdne drogi. Wielu kierowców utknęło jednak w wodzie. Ci, którzy zgubili tablice rejestracyjne, mogą je odebrać w siedzibie straży miejskiej.

Czy skutków wtorkowej burzy można było uniknąć? Czy miasto potrafi sobie radzić z ulewami? Głosy są mocno podzielone, zwłaszcza wśród kandydatów na prezydenta miasta.

W dalszej części artykułu przeczytasz m.in.:

  • Przeciwnicy Tadeusza Truskolaskiego zgodnie mówią, że władze miasta nie radzą sobie z ulewami.
Pozostało jeszcze 73% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marta Gawina

Białostoczanka i dziennikarka z kilkunastoletnim stażem, którą świat ciągle potrafi zadziwić. Także świat polityki, który na co dzień przybliżam naszym Czytelnikom. Ustalam kto, z kim, dlaczego i co z tego mamy. "Buduję" też drogi, pilnuję komunikacji . Choć łopat nie wbijam, staram się być na bieżąco z najważniejszymi inwestycjami w Białymstoku i województwie podlaskim. Tak, tak czekamy na S19...

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

Jeżeli nie wykona się dodatkowych odprowadzeń wody w miejscach, w których od lat są problemy z podtopieniami, to nic się nie zmieni. Należy także udrażniać i pilnować drożności tych już istniejących. Po drodze do pracy, niedaleko domu mam taką małą uliczkę wzdłuż ogródków działkowych, przy której rośnie bardzo dużo jarzębin (bardzo dużo bardzo drobnych listków). Od kilku tygodni na chodnikach i przy krawężnikach na ulicy zgromadziła się duża ilość żółtych opadniętych liści (od dawna zaczynają już opadać) i tylko czekałem, jak spadnie większy deszcz i to wszystko wyląduje na kratkach ściekowych. No i jak bym wykrakał, tak się stało - do dzisiaj te zbite gule z liści i gałązek blokują odpływ wody - tylko czekać na następną ulewę. Na przeciwko naszego domu mamy taką samą sytuację, ale w związku z tym, że na pomoc służb miejskich nie mamy co liczyć (zamiatarka pojawia się raz, dwa razy w roku, a odśnieżarka nawet ani razu), to razem z sąsiadem przez cały rok dbamy o czystość na chodnikach i na ulicy oraz przede wszystkim właśnie o drożność kratek ściekowych, tym bardziej, że mamy tam zlewnię wód z całego osiedla (najniżej położony punkt) i przy każdej większej ulewie mamy przez kilkanaście minut do pół godziny przed domami małe jeziorko. Co prawda w najniższym punkcie naszej okolicy mamy 3 kratki, ale średnica głównej rury odprowadzającej (pod ziemią) jest za mała jak na te 3 kratki i przy takim dużym nasileniu opadów w tak krótkim czasie nie ma szans na odebranie takiej ilości wody. Podczas tej ostatniej ulewy sąsiad miał wody prawie do kolan i garaż miał już zagrożony (niżej położony od nas), gdyby nie czyszczenie (a przez kilka minut nawet wyjęcie) kratek. Wiele podtopień można byłoby uniknąć we własnym zakresie, gdyby tylko ludzie, okoliczni mieszkańcy mieli tylko odrobinę dobrych chęci i pilnowali czystości kratek, a jak tylko się czeka na "służby" zamiast wyjść ze zwykłą miotłą i usunąć zanieczyszczenia. Przecież wtedy samemu dbamy o nasze własne, ewentualnie sąsiadów mienie.

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.