Jeśli już ma powstać jakiś obiekt pod dziedzińcem honorowym Pałacu Branickich, to powinna nim się zachwycić Europa, a może i świat

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Tomasz Maleta

Jeśli już ma powstać jakiś obiekt pod dziedzińcem honorowym Pałacu Branickich, to powinna nim się zachwycić Europa, a może i świat

Tomasz Maleta

Jeśli już ma coś powstać pod dziedzińcem honorowym Pałacu Branickich, to obiektem powinna zachwycić się Europa. Absolutnie nie wolno dopuścić, by pojawiło się tam jakieś tandetne rozwiązanie – twierdzą architekci, oceniając pomysł budowy Centrum Edukacji Przedklinicznej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Historycy są bardziej podzieleni.

Historyk Andrzej Lechowski mówi, że wszystko zależy od tego, co będzie widać na zewnątrz. A coś będzie widać na pewno, bo muszą być zamontowane chociażby wywietrzniki.

– Jeśli całość będzie schowana pod ziemią, otoczenia nie będą szpecić żadne konstrukcje czy wystające rury, to wtedy pozostaje pytanie o racjonalność inwestycji: czy faktycznie w tym miejscu jest ona niezbędna – mówi Andrzej Lechowski. – Przy okazji budowy gruntownie przebada się cały dziedziniec, choć wątpię, by znajdowały się tam jakieś sensacyjne pozostałości.

Zdaniem historyka, nie należy już na wstępie przekreślać pomysłu uniwersytetu. Na razie uczelnia wystąpiła do prezydenta Białegostoku z wnioskiem o wydanie decyzji lokalizacyjnej. Przymierza się do budowy podziemnego budynku Centrum Edukacji Przedklinicznej na dziedzińcu honorowym Pałacu Branickich, rozbudowy części piwnic i parteru zespołu pałacowego wraz z zagospodarowaniem terenu.

– Dwa lata temu zleciliśmy badanie dziedzińca georadarem profesjonalnej firmie. Przeskanowała ona ziemię do głębokości 6 metrów. Urządzenie nie wykazało, by znajdowały się tam ważne obiekty historyczne, które mogłyby zostać zniszczone – mówi Marcin Tomkiel, rzecznik Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.– Już wtedy mówiliśmy publicznie, że jest to wstęp do przyszłej inwestycji. Teraz staramy się postawić kolejny krok składając wniosek o warunki lokalizacyjne do urzędu miejskiego.

Marcin Tomkiel przytacza statystyki, z których wynika, że w Polsce brakuje personelu medycznego: zarówno pielęgniarek, jak i lekarzy. W sumie ok. 75 tys. osób.

– Z każdym rokiem ministerstwo zdrowia zwiększa nam nowe limity przyjęć studentów. Kształcimy ich coraz więcej. W ciągu tylko ostatnich pięciu lat liczba studentów zwiększyła się o tysiąc. Obecnie kształcimy prawie 5,5 tys. osób. Baza dydaktyczna tak szybko się nie rozrasta. Nie mamy gdzie prowadzić wykładów. Aula Magna w pałacu może pomieścić maksymalnie 250 osób. Jest też dużo obostrzeń sanitarnych. A przecież dydaktyki nie zawiesimy – tłumaczy rzecznik UMB.

Jego zdaniem, nowa, duża aula i mniejsze sale konferencyjne mogłyby służyć jako reprezentacyjne dla całego regionu.

- Jako miejsce wydarzeń kulturalnych. Byłby to ukłon w stronę całego Podlasia. Jeśli uda się pozyskać pieniądze na inwestycję, a później ją zrealizować, to będzie ona służyła nie tylko uczelnianej społeczności – zapewnia Marcin Tomkiel.

Prof. Bartosz Czarnecki, dyrektor Instytutu Architektury i Urbanistyki Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej, nie ma wątpliwości, że budowa centrum jest bardzo kosztownym przedsięwzięciem.

- Ale to już od Uniwersytetu Medycznego zależy pozyskanie środków na tę inwestycję. Z drugiej strony, jeśli władze uczelni widzą taką potrzebę budowy, a nie dysponują innymi terenami, to bez wątpienia byłoby to jakieś rozwiązanie – mówi Czarnecki.

Architekt nie widzi też zagrożenia dla zabytku, jakim jest Pałac Branickich. Pod warunkiem, że nowy obiekt zostanie tak zaprojektowany, że nic z powierzchni terenu nie będzie widoczne, a roboty prowadzone będą pod nadzorem konserwatorskim.

– Nie da się ukryć, że od strony technicznej byłoby to skomplikowane przedsięwzięcie. Dlatego potrzebny jest doświadczony projektant i wykonawca. Jeśli te wszystkie warunki zostaną spełnione, to nie widziałbym, co do zasady, przeciwwskazań do realizacji tego pomysłu – mówi dyrektor Instytutu Architektury i Urbanistyki.

Podkreśla także, że taki obiekt mógłby służyć nie tylko na konferencje czy kongresy uczelniane, ale i otworzyć się szerzej na miasto czy region poprzez organizowanie w nim koncertów lub wystaw.

- Na pewno trzeba poczekać na propozycję rozwiązań ze strony uczelni i dopiero wtedy je oceniać. Tym bardziej, że nie brakuje na świecie przykładów podobnych przedsięwzięć realizowanych pod ziemią – dodaje Czarnecki.

Zwraca na to uwagę także Adam Musiuk, wiceprezydent Białegostoku odpowiedzialny za architekturę i urbanistykę: – Gdyby w tym zamyśle uczelni pojawił się bardzo ciekawy element przestrzenny, to jestem jak najbardziej za taką inwestycją - mówi. - Najlepszym przykładem takiego rozwiązania jest Luwr, przed którym stoi piramida. W Białymstoku mogłaby to być przeszklona kula.

Jak zapewnia Adam Musiuk, na pewno będzie przeciwnikiem rozwiązania, w którym z powierzchni wystawałyby jakieś wywietrzniki czy inne przewody.

– Codziennie widzę Pałac Branickich z mojego okna w urzędzie i bez wątpienia pojawienie się nowej, odważniej, europejskiej formy byłoby ciekawym rozwiązaniem. Od strony technicznej nie widzę żadnych przeciwwskazań. Oczywiście, jeśli w trakcie wykopalisk trafi się na ślady zabytków, to zmieni postać rzeczy. Niemniej nie powinniśmy się obawiać, że w trakcie prac zostanie naruszona substancja zabytkowa pałacu. W tej chwili inżynierowie dysponują taką technologią, która jest w stanie zabezpieczyć budynek – dodaje wiceprezydent.

Musiuk, który od lat związany jest też z Wydziałem Architektury PB, podkreśla, że bardzo ważną rzeczą byłoby znalezienie architekta z górnej półki, z uznanym na świecie dorobkiem.

- Skoro słynne nazwiska projektują w Wilnie, to dlaczego nie w Białymstoku? – pyta wiceprezydent. – Jednak ostateczna decyzja należy do uniwersytetu i w żaden sposób nie zamierzam ingerować w wewnętrzne sprawy uczelni.

Mirosław Siemionow, wiceprezes do spraw organizacyjnych białostockiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich, uważa, że wybór projektu powinien nastąpić w oparciu o szeroki i dobrze zorganizowany konkurs architektoniczny.

- Tym bardziej, że propozycja obiektu zostanie zapewne poddana – i dobrze, że tak się stanie – dość wnikliwej oraz ostrej ocenie opinii publicznej - podkreśla.

Jego zdaniem, spektakularny efekt nie może sprowadzać się do jakiegoś tandetnego Wow!

– Wprost przeciwnie, powinna być to architektura wyważona, dobrej jakości, szanująca miejsce, czyli zabytkowy Pałac Branickich – dodaje wiceprezes SARP w Białymstoku. A zarazem podkreśla złożoność inwestycji: – Nie mam wątpliwości, że uczelnia zmierzy się z heroicznym wyzwaniem – mówi Mirosław Siemionow. – Ale podcinanie na początku skrzydeł idei, która niesie za sobą tak wielkie zobowiązania, byłoby nie na miejscu. Dajmy szansę uczelni na rozwój. Naciskajmy na to, by uniwersytet przeprowadził pomysł w taki sposób, by mieszkańcy i konserwator zabytków poczuli satysfakcję, a nie gorycz.

Marcin Tomkiel wskazuje na jeszcze jeden argument: inwestycja zwiększyłaby dostępność turystyczną do Pałacu Branickich i jeszcze bardziej pokazała jego walory.

– Tym bardziej, że celem projektu jest połączenie przeszłości z teraźniejszością, tak, aby lepiej wykorzystywać dziedzictwo narodowe. Eksponaty pozyskane w trakcie prac archeologicznych, poprzedzających budowę, zamieścilibyśmy w godnym miejscu na widoku publicznym. Dodam, że takie prace na dziedzińcu honorowym nigdy nie były prowadzone, a mogłyby przynieść odpowiedź na temat historycznych początków Białegostoku – zaznacza rzecznik.

Przypomina też, że w grudniu ubiegłego roku na wydziale architektury Politechniki Białostockiej odbył się konkurs dla studentów, w którym pierwszą nagrodę zdobyła praca pokazująca właśnie adaptację dziedzińca pałacowego poprzez zlokalizowanie pod nim auli. Została też wyróżniona przez prezydenta Białegostoku.

Argumenty uczelni nie przekonują natomiast Barbary Tomeckiej z Towarzystwa Opieki nad Zabytkami w Białymstoku.

– Na tym obszarze nie powinno być żadnych inwestycji, bo Pałac Branickich jest jednym z naszych najważniejszych zabytków – tłumaczy Barbara Tomecka. – Tym bardziej, że pomysł centrum nie ogranicza się do samego dziedzińca, a dotyczy też skrzydeł parterowych oraz wchodzi pod działkę przy Arsenale. Tam w 2011 roku prowadzono badania, które wykazały pozostałości z XV – XVI wieku: kanał, fragmenty murów, fundamenty. Podejrzewam, że coś podobnego może się znajdować pod dziedzińcem honorowym.

Andrzej Lechowski też uważa, że nie wolno ingerować w bryłę zewnętrzną pałacu, ani stawiać szklanych dobudówek.

– Mamy jeden tego typu obiekt w tym rejonie Polski i należy się z nim obchodzić absolutnie z szacunkiem. Jeśli komuś brakuje na zewnątrz powierzchni, to powinien postawić nowoczesny budynek w Dojlidach lub na Pieczurkach – tłumaczy historyk.

Marcin Tomkiel podkreśla, że wstępne rozmowy z podlaską wojewódzką konserwator zabytków były prowadzone przed badaniem gruntu georadarem.

- Zapewne teraz, gdy skierowaliśmy nasz wniosek do miasta o warunki lokalizacyjne, pani konserwator zrobi to bardziej szczegółowo – dodaje rzecznik.

Prof. Małgorzata Dajnowicz, podlaska wojewódzka konserwator zabytków, zapewnia, że żadna dokumentacja w sprawie budowy Centrum Edukacji Przedklinicznej nie wpłynęła do WUOZ.

- Nie opiniowałam tego pomysłu - zaznacza.

Prof. Dajnowicz dodaje, że na etapie już wstępnych rozważań adaptacji podziemi dziedzińca honorowego Pałacu Branickich należałoby rozstrzygnąć o istnieniu bądź nie zabytków w tym miejscu.

- Badania archeologiczne, poprzedzające planowane inwestycje, byłyby niezbędne – nie ma wątpliwości wojewódzka konserwator zabytków. - Ustosunkuję się do sprawy, jeśli trafi do naszego urzędu.

Rzecznik uniwersytetu medycznego mówi, że przez lata uczelnia udowodniła ciężką pracą, że potrafi dbać o historię i pozyskiwać na ten cel fundusze.

- W ciągu ostatnich kilkunastu lat zdobyliśmy na renowację pałacu ponad 12 mln zł. Co roku składamy nowe wnioski, pozyskujemy pieniądze z zewnątrz, wykładamy własne z budżetu uczelni. Wiemy, że pałac jest perłą Podlasia i od siedmiu dekad staramy się o nią dbać i rozwijać. Chociażby poprzez nasze muzea. To pokazujące dzieje medycyny i farmacji jest drugim najchętniej odwiedzanym w mieście. Rocznie to ponad 30 tys. turystów. Tylko Muzeum Wojska ma więcej. Od dwóch lat w piwnicach pałacowych działa nowoczesne muzeum multimedialne. Ten „spacer w przeszłość“ udało się zrealizować dzięki pozyskaniu dotacji w wysokości 3,5 mln zł. Eksponowana jest nie tylko historia rezydencji czy miasta, ale i regionu. Muzeum cały czas będzie uzupełniane o nowe prezentacje. Gościmy też wielu turystów zagranicznych. Uważam, że dbamy o dziedzictwo bardzo dobrze – wylicza Marcin Tomkiel.

Tym bardziej władze uczelni nie widzą powodów, by uniwersytet opuścił pałacowe mury. A takie głosy także się pojawiły przy okazji wniosku o decyzję lokalizacyjną centrum.

Andrzej Lechowski uważa, że ewentualna dyskusja o konieczności opuszczenia pałacu przez uczelnię i uwolnienia zabytku pod muzeum jest bezowocna.

- Przypominać będzie gonienie przysłowiowego króliczka, a nie jego złapanie – dodaje.

W tym kontekście wskazuje na powojenne losy rezydencji Branickich: - Po wojnie była odbudowywana w zamyśle jako miejsce na Pałac Kultury Ludowej, czyli muzeum z pokrewną działalnością. Potem przyszła polityczna decyzja, by ulokować w niej akademię medyczną. Ale już w latach 60. XX wieku wojewódzka rada narodowa podjęła uchwałę, że jednak trzeba akademii coś wybudować, a pałac uwolnić na muzeum. I od ponad pół wieku snujemy sobie opowiastkę o wyprowadzce medyków: trzeba czy nie trzeba – podkreśla historyk.

I dodaje: - Grzech pierworodny został popełniony na początku i się wlecze do dziś.

Tomasz Maleta

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.