Dr Dorota Koczwańska-Kalita, Naczelnik Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach

Katyń. O pomordowanych ślad miał zaginąć bezpowrotnie

Katyń. O pomordowanych ślad miał zaginąć bezpowrotnie
Dr Dorota Koczwańska-Kalita, Naczelnik Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach

3 kwietnia 1940 roku w Lesie Katyńskim na terenie ośrodka NKWD, przygotowano głębokie doły. Mordowano tam polskich jeńców strzałami w potylicę. W Katyniu zginęło 4421 jeńców obozu Kozielska. Jeńców Starobielska w liczbie 3820 zamordowano w podobny sposób w piwnicach obwodowego Zarządu NKWD w Charkowie. Policjantów z Ostaszkowa w liczbie 6311 zgładzono w budynku Zarządu NKWD obwodu kalinińskiego w Kalininie (obecnie Twer). Stracono także więźniów cywilnych obywateli Rzeczypospolitej, ziemian, profesorów, adwokatów, lekarzy, przetrzymywanych w więzieniach NKWD sowieckiej Ukrainy i Białorusi. Łączny bilans ofiar zbrodni wynosił 21 857 osób. Dla Polaków już zawsze będzie to Zbrodnia Katyńska – bowiem Katyń stał się jej symbolem.

Zbrodnia została przeprowadzona w ścisłej tajemnicy, a o pomordowanych ślad miał zaginąć bezpowrotnie. Losy wojny potoczyły się jednak niespodziewanie dla Sowietów i odkrycie przez Niemców w Lesie Katyńskim zbiorowych mogił w 1943 r. rozpoczęło wielką batalię o pamięć i prawdę. Zaczęło się dziać coś niewymownie potwornego nad grobami wymordowanych najhaniebniej Polaków.

Po odkryciu masowych grobów polskich oficerów w Rosji, Goebbels zorganizował 10 kwietnia wyjazd pierwszej, mieszanej delegacji polsko-niemieckiej do Smoleńska, którą następnego dnia dowieziono na miejsce ekshumacji. Wśród jej członków znajdowali się polscy pisarze m.in. Ferdynand Goetel i Jan Emil Skiwski oraz Józef Mackiewicz, który wziął udział w jednym z ostatnich zorganizowanych przez Niemców wyjazdów do Katynia 20 maja 1943 r.

Ogłoszenie przez Niemców w kwietniu 1943 r. informacji o odnalezieniu w Katyniu mogił pomordowanych przez bolszewików polskich jeńców wywołało zdecydowaną reakcję Moskwy: „oszczercy goebbelsowscy rozpowszechniają od ostatnich dwóch – trzech dni wymysły o masowym rozstrzelaniu przez organy sowieckie w rejonie Smoleńska polskich oficerów […] Niemieckie zbiry faszystowskie nie cofają się w tej swojej nowej potwornej bredni przed najbardziej łajdackim i podłym kłamstwem, za pomocą którego usiłują ukryć niesłychane zbrodnie, popełnione, jak to widać teraz jasno, przez nich samych”. Stworzona przez organy sowieckiego państwa oszukańcza wersja wydarzeń dotycząca losów polskich jeńców wojennych stała się kanwą, na której narodziło się Kłamstwo Katyńskie.
Państwo sowieckie dokładało, od momentu ujawnienia zbrodni, ogromnych starań, żeby przekonać świat o swojej niewinności i jego sojusznicy brali to za dobra monetę, albo udawali, że biorą. Polacy zostali sami z prawdą, ale z prawdą głoszoną przez ich niemieckich wrogów.

Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski i zainstalowaniu tam powołanego w Moskwie rządu polskich komunistów, Kłamstwo Katyńskie stało się obowiązującą wersją wydarzeń na następnych kilkadziesiąt lat. Komuniści w kraju podporządkowali się sowieckiemu fałszerstwu, o czym świadczą dokumenty i publicystyka Polskiej Partii Robotniczej. Obok działań propagandowych podjęto działania przy użyciu aparatu represji i NKWD. Na polski grunt przeniesiono praktykę pozbywania się niewygodnych świadków i prokurowanie pożądanych świadectw. Wywołaniu poczucia zagrożenia służyło wszczęte w czerwcu 1945 r. śledztwo dotyczące Katynia. Nie ma wątpliwości, że zarządzone dochodzenie było fragmentem powojennej akcji władz komunistycznych, zmierzającej do fałszowania i zacierania prawdy o Zbrodni Katyńskiej. Miało wiele wątków, ale głównym celem było wykazanie, iż była to zbrodnia hitlerowska. W kolejnych latach świadkowie niemieckiej ekshumacji w 1943 r. byli skazywani w procesach sądowych. Tych, których nie udało się ująć, byli ścigani listami gończymi, oskarżani o kolaborację z Niemcami. Taki los spotkał wspomnianego Ferdynanda Goetla, przed wojną prezesa Związku Zawodowego Literatów Polskich. W powojennej Polsce musiał się ukrywać zagrożony aresztowaniem, w wyniku zdrady, uciekł z Polski. Resztę życia spędził w Londynie, walcząc piórem o godne miejsce Polski w Europie.

Z kolei Józef Mackiewicz wyjechał z Polski w styczniu 1945 roku, dzięki temu uniknął śledztwa prowadzonego przez komunistyczne władze, ale z powodu swojej nieustępliwości, głosząc do końca prawdę o sowieckim sprawstwie dokonanej zbrodni, stał się śmiertelnym wrogiem zarówno Sowietów, polskich komunistów, ale także centralnego kierownictwa AK, które uważało, iż Rosjan jako sojusznika naszych sojuszników w walce przeciwko Niemcom, nie można atakować. Za głoszoną prawdę spotkały go oskarżenia o kolaborację z Niemcami. Sama ta plotka wystarczyła, aby pisarza jeszcze dziesiątki lat później publicznie linczować jako „niemieckiego kolaboranta”, chociaż sąd honorowy dziennikarzy polskich w Rzymie uwolnił go od tego zarzutu.
Raporty Goetla i Mackiewicza, które złożyli po swoim pobycie w Katyniu na ręce Komendy Głównej AK w Warszawie zostały utajnione i nie odnalazły się do dzisiaj. A rodziny zamordowanych czekały wówczas i potem przez lata na jakąkolwiek, choćby najdrobniejszą informację.

Badacz twórczości Mackiewicza, Włodzimierz Bolecki w jednej ze swoich publikacji zadał pytanie: „Czy zatem fakt tak długiego manipulowania sprawą katyńską przez komunistów, nie został ułatwiony przez „powściągliwość informacyjną” KG AK i BiP w tej sprawie? I czy nieumiejętność w nazywaniu zbrodni (tak jaskrawo kontrastująca z pełną i szczegółową wiedzą o bestialstwach hitlerowców) czy ta nieumiejętność nie powstała jeszcze w czasie wojny – ze względu na niesymetryczność traktowania obu okupantów?”

Sprawa Zbrodni Katyńskiej w różnych okresach zyskiwała lub traciła na politycznej aktualności. W Norymberdze, gdzie przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym toczyły się procesy przeciwko osobom odpowiedzialnym za zbrodnie niemieckie, Sowieci postanowili narzucić Kłamstwo Katyńskie całemu światu. Starali się, aby wyrok wydany przez międzynarodowy sąd, w imieniu wszystkich zwycięskich w II wojnie światowej mocarstw, zawierał potwierdzenie winy Niemców, co zarazem uwolniłoby Sowietów raz na zawsze od odpowiedzialności za Zbrodnię Katyńską. Podczas procesu wyrok skazujący nie zapadł, gdyż nie sposób było udowodnić winy Niemcom. Z aktu oskarżenia „wykreślono zarzut” i dokonano całkowitego przemilczenia wątku katyńskiego. Sprawcy tej zbrodni nigdy nie zostali ukarani. Niewygodny był to temat dla aliantów anglosaskich dlatego, że z jednej strony do aktu oskarżenia w Norymberdze włączono sprawę Katynia, ale – jak pisał Mackiewicz – przestępca nie tylko nie został ukarany, ale dostąpił zaszczytu zasiadania w Trybunale Międzynarodowej Sprawiedliwości.

Z kolei w atmosferze zimnej wojny pomiędzy Związkiem Sowieckim a Stanami Zjednoczonymi temat Zbrodni Katyńskiej zyskiwał większe zainteresowanie Zachodu. Nierzadko sprzyjającym okresem były zbliżające się wybory w państwach, gdzie o głosy wyborców polskiego pochodzenia warto było zabiegać. Ale już w politycznym klimacie odprężenia lat 60-tych i 70-tych XX w. i ustępstw Zachodu w stosunku do bloku komunistycznego, temat Zbrodni Katyńskiej stawał się coraz bardziej niewygodny. Przypominał bowiem o nierozwiązanym problemie, a spragnione stabilizacji powojenne społeczeństwa Zachodu nie były tym tematem zainteresowane i traktowały politycznych dysydentów zwłaszcza z Polski jako wichrzycieli. Dlatego też sukces książki Mackiewicza „Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów” lat 50-tych, w kolejnych latach nie został powtórzony. Powodem był także jego opór i bezkompromisowość wobec komunizmu. Mackiewicz do końca swoich dni informował opinię publiczną o tym, co w Katyniu zobaczył. Spełnił swój obowiązek wobec prawdy i społeczeństwa, w szczególności wobec rodzin zamordowanych oficerów. Jak trafnie ujął to jego biograf Grzegorz Eberhard „Gdyby nie Józef Mackiewicz, o ile ciszej byłoby nad tym grobem.”

Historia Zbrodni Katyńskiej niesie za sobą wiele wątków. Jakże nieliczne z nich znane są opinii publicznej. Dlatego też Delegatura IPN w Kielcach postanowiła w tym roku w 77. rocznicę tego tragicznego wydarzenia zorganizować wspólnie z Muzeum Katyńskim Oddziałem Martyrologicznym Wojska Polskiego w Warszawie „Tydzień Katyński”. Muzeum Katyńskie jest pierwszą w świecie placówką martyrologiczną – muzealno-badawczą dokumentującą zbrodnie na polskich jeńcach i więźniach. Jest swoistym dowodem zbrodni, jednocześnie pomnikiem poświęconym ofiarom.
Po raz pierwszy Muzeum wraz ze swoją ciekawą propozycją wystawienniczą oraz edukacyjną przekroczy mury swojego gmachu i w dniach 24-28 kwietnia br. zagości w Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” w Kielcach. W programie znajdą się ciekawe wykłady i spotkania dyskusyjne, projekcje filmów, spektakle oraz ekspozycje wystaw. Podczas „Tygodnia Katyńskiego” rodziny lub bliscy ofiar będą mogli złożyć relacje, przekazać pamiątki do Muzeum. Pomimo usilnych zabiegów, Pamięć nie dała się zgładzić.

Dr Dorota Koczwańska-Kalita, Naczelnik Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.