Kilińskiego 10. Tancerki, policja i księgarnia

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Wiesław Wróbel

Kilińskiego 10. Tancerki, policja i księgarnia

Wiesław Wróbel

To, co zostało. Historia budynku przy ulicy Kilińskiego 10

W parzystej pierzei ul. Kilińskiego zachowało się niewiele historycznej zabudowy. Ale nie ilość powinna decydować o naszym zainteresowaniu, lecz bogactwo historii tych obiektów. Ostatnio prześledziliśmy długie i skomplikowane dzieje Pałacyku Gościnnego przy ul. Kilińskiego 6, włącznie z nieistniejącym dziś hotelem „Ritz” przy ul. Kilińskiego 2. Jakiś czas temu przyjrzeliśmy się też wspólnie przeszłości kamienicy przy ul. Kilińskiego 8, a także tzw. loży masońskiej, czyli domu przy ul. Kilińskiego 16, do niedawna kojarzonego także jako siedziba Książnicy Podlaskiej im. Łukasza Górnickiego. Wydawałoby się, że to wszystko. A jednak po tej stronie ul. Kilińskiego jest jeszcze jeden historyczny budynek. Kamienica pod nr 10, chociaż dziś ma mało interesujący wygląd i bardziej współczesną formę, powstała pod koniec XIX w. staraniem rodziny Halpernów. Ale to tylko drobny wycinek historii tego miejsca, która rozpoczyna się w czasach, gdy po ul. Kilińskiego jeździł swymi powozami Jan Klemens Branicki.

Posesja przy ul. Kilińskiego 10 powstała w latach 60. XVIII w. W 1763 r. stanął tu drewniany parterowy dom, który wzniesiono razem z sąsiednim budynkiem stanowiącym mieszkanie i siedzibę szkoły baletowej znanego baletmistrza Antoniego Puttiniego. Znajdowały się w nim kwatery żeńskiej części obsady hetmańskiego teatru, podczas gdy mężczyźni mieszkali razem z Puttinim.

Budynek służył swym celom niespełna dekadę. Teatr rozwiązano po śmierci Jana Klemensa Branickiego w 1771 r., zatrudnienie stracił także Antoni Puttini. Oba budynki zaczęły pełnić rolę oficyn dworskich, w których mieszkali urzędnicy pałacowi. Natomiast w 1795 r. dom tancerek znalazł się w gronie obiektów wydzierżawionych przez Izabelę Branicką władzom pruskim, z przeznaczeniem na urzędy i mieszkania. W 1799 r. odnotowano, że jedynym mieszkańcem domu był oficjalista Carl Friedrich Zencker, pełniący funkcje m.in. radcy Rejencji w latach 1798-1807 oraz członka Deputacji ds. Wyznaniowych przy Kamerze Wojny do Domen w 1804 r.

Po sprzedaży miasta królowi pruskiemu w 1802 r. budynek stanowiący niegdyś kwatery tancerek został uznany za integralną część założenia pałacowego i przeszedł na własność skarbu państwa (najpierw pruskiego, później rosyjskiego). Jako majątek państwowy odnotowano go w 1810 r., zaś w 1825 r. w międzyczasie ulokowana została w nim siedziba białostockiego policmajstra. To właśnie ten dom był wymieniany w 1815 r. jako siedziba policji i Komisji Kwaterunkowej, w którym „podwaliny i podłogi były spróchniałe, a dach popsuty”. Prawdopodobnie w 1839 r. nieruchomość wraz z domem została oddana na własność miastu Białystok, a w kolejnych dekadach obiekt służył nadal jako siedziba policmajstra. W 1843 r. wymieniano mieszkającego tu sztabskapitana Henryka Zapaśnika. Dopiero w 1865 r. kwaterę policmajstra przeniesiono do przebudowanego gmachu pogubernatorskiego przy ul. Warszawskiej 3. Wówczas też stary, zdezelowany już budynek wystawiono najpewniej na publiczną licytację. W każdym bądź razie w 1866 r. właścicielką omawianej nieruchomości była Anna (Chana Sora) Halpern.

Być może Czytelnicy kojarzą już tą postać, gdyż omawiałem ją w czasie wędrówki po ul. Warszawskiej (była właścicielką kamienicy pod nr 36). Była ona żoną Dawida Halperna, syna Kopela, posiadacza domu przy ul. Kilińskiego 16, oraz Fejgi z domu Zabłudowskiej, córki Izaaka, najbogatszego Żyda w Rosji. Dawid mieszkał głównie w Kownie, gdzie posiadał dom handlowy z filią w Kłajpedzie (Memlu). Był więc człowiekiem bardzo zamożnym. O Annie (Chanie Sorze) wiadomo niewiele. Z zawartego w Kownie małżeństwa z Dawidem Halpernem miała kilkoro dzieci. Tam zmarła w 1900 r.

Najpewniej w latach 80. lub na początku lat 90. XIX w. wzniosła w miejsce starego drewnianego domu tancerek Puttiniego nowoczesną trójkondygnacyjną kamienicę o fasadzie bogato zdobionej neorenesansowym detalem, z mieszkaniami na piętrze i lokalami handlowymi na parterze. W 1899 r., a więc niedługo przed śmiercią, sprzedała tą nieruchomość białostockim przedsiębiorcom Lejbie i Encie Rejzli Rozenblumom, prowadzącym sprzedaż wyrobów włókienniczych i dywanów. Rozenblumowie mieli kilkoro dzieci, w tym synów Mejera, Józefa, Ajzyka i Henryka (żonatego z Henią Dworą Bloch) oraz córki Sorę, żonę Szmula Hersza Segala oraz Marię, żonę Icka Raszkiesa.

Lejb Rozenblum zmarł w 1910 r. Prawa własności do kamienicy przejęła żona i dzieci. Ci zaś po śmierci matki w 1923 r. odsprzedali nieruchomość Jakubowi i Esfir Wellerom, natomiast Wellerowie w 1931 r. wyzbyli się jej na rzecz Franciszka Grossera, znanego w Białymstoku krawca i działacza społecznego. Franciszek i Antonina Grosserowie, a później ich syn Eugeniusz, byli posiadaczami praw własności do II wojny światowej. Warto podkreślić, że do 1939 r. w kamienicy przy ul. Kilińskiego 10 działało kilka istotnych instytucji, w tym: redakcja rosyjskojęzycznego „Głosu Białegostoku”, na czele którego stał Józef Zeligman, przez krótki czas w 1910 r. działała tu pierwsza w mieście czytelnia publiczna założona przez Towarzystwo Otwierania i Utrzymywania Bibliotek w Białymstoku (zamknięta po kilku dniach przez policmajstra), wreszcie w latach 1919-1939 znana w mieście i regionie „Księgarnia Nauczycielska”, dostarczająca nauczycielom i uczniom podręczników, książek oraz przyborów piśmienniczych.

Wiesław Wróbel

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.