Ksiądz też człowiek. Udowadnia to na Instagramie białostocki duchowny ks. Tomasz Kozłowski

Czytaj dalej
Adam Jakuć

Ksiądz też człowiek. Udowadnia to na Instagramie białostocki duchowny ks. Tomasz Kozłowski

Adam Jakuć

Życie duchownego jest z jednej strony normalne, z drugiej niezwykle niezwykłe - mówi ks. Tomasz Kozłowski, który prowadzi na Instagramie profile @ksiadznarolkach i @ksiadztezczlowiek.

Prowadzi ksiądz dwa profile na Instagramie: @ksiadznarolkach i @ksiadztezczlowiek. Skąd pomysł?
Profil @ksiadznarolkach założyłem po to, żeby pokazać codzienność zwykłego księdza. Życie duchownego jest z jednej strony normalne, z drugiej niezwykle niezwykłe. Na profilu @ksiadztezczłowiek staram się pokazać humorystyczne aspekty swojego życia. Chcę odkłamywać narastające stereotypy, które krążą o nas księżach. Życie księdza jest również pełne humoru i radości.

Jakieś przykłady?
Na profilu @ksiadztezczlowiek pokazuję, jak piorę stroje ministrantów po turnieju piłkarskim, bo byłem odpowiedzialny za grupę ministrantów w parafii. Są zdjęcia, jak z bratankami gram w karty i przegrywam w tzw. „durnia”. Albo jak podczas odwiedzin w rodzinnym domu dostaję szpadel do ręki, bo akurat trwają prace i trzeba pomóc. Staram się pokazywać codzienność, która jest pełna radości i życia.

Co księdzu sprawia radość w kapłaństwie?
Radość mi sprawia życie z Bogiem. Otrzymałem powołanie kapłańskie i to daje mi po ludzku szczęście. To jest moja droga. Kiedy odprawiam Msze Św., kiedy mogę posługiwać przy sakramencie spowiedzi, kiedy towarzyszę ludziom w ich radościach, jak chrzest czy sakrament małżeństwa, kiedy żegnamy wspólnie bliskich na pogrzebie – to wszystko daje ogromne poczucie sensu z bycia księdzem. Radość sprawia bycie blisko ludzkich spraw. Modlitwa daje mi radość, kiedy rozmawiam z Bogiem poprzez Pismo Święte czy podczas adoracji Najświętszego Sakramentu. Czy po prostu codzienna rozmowa z napotkanym człowiekiem, o tym jak minął dzień czy o pogodzie. Znajduję mnóstwo powodów do radości.

Nazwa profilu na Instagramie @ksiadznarolkach nie jest przypadkowa. Ksiądz lubi bardzo aktywnie spędzać wolny czas...
Moje pasje to przede wszystkim jazda na rolkach i piłka nożna. Lubię też poznawanie nowych ludzi i podróże, duszpasterstwo, kursy alfa (dla osób, które chcą poznać lub pogłębić wiarę chrześcijańską - przyp.red.). Oczywiście moją pasją jest harcerstwo. Jestem kapelanem harcerzy, więc sporo zdjęć wrzucam z różnych wyjazdów harcerskich, ze zlotu Betlejemskiego Światła Pokoju, z zimowisk, z biwaków, rajdów, pielgrzymek, z Europejskich Spotkań Młodzieży Taize.

Ksiądz twierdzi, że @ksiadztezczlowiek. Nie wszyscy to rozumieją tę prawdę?
Odnoszę takie wrażenie, że bywa taki pogląd, że ksiądz powinien być nadczłowiekiem. Ale każdy z nas jest zwykłą, normalną osobą ze swoimi radościami i smutkami, zwycięstwami i porażkami. A na profilu @ksiadztezczlowiek i @ksiadznarolkach staram się pokazywać normalność bycia księdzem, której ktoś może nie widzieć na co dzień, ponieważ nie ma możliwości bliższego kontaktu z duchownym.

Jak przeglądam zdjęcia na Instagramie, to odnoszę wrażenie, że ksiądz wiedzie bardzo ciekawe i barwne życie...
Instagram ma to do siebie, że pokazuje tę najbardziej pozytywną stronę życia. Oczywiście mógłbym wrzucać zdjęcia, jak budzę się rano zaspany, z worami pod oczami, ale Instagram to jest dla mnie takim albumem najlepszych wspomnień. W swoim albumie chciałbym mieć najciekawsze zdjęcia, najbardziej miłe wspomnienia, dlatego pokazuję ujęcia jak np. błogosławię jakieś małżeństwo, jak chrzczę dzieci, jak miałem okazję odwiedzić przyjaciela w górach, jak z kolegami z roku wybraliśmy się na weekend majowy do Poznania, jak jeżdżę na rolkach.

A jakich trudów kapłaństwa nie widać na tych zdjęciach?
Ta strona najbardziej jest jakoś widoczna w kaplicy, czyli na modlitwie, kiedy staram się z Panem Bogiem rozmawiać i mówić o tym, co dla mnie trudne. Trudna jest dla mnie samotność. Z jednej strony jestem otoczony ludźmi, a z drugiej strony z wieloma sprawami bywam sam. To jest mój wybór takiego życia, ale to jest też krzyż i trud, który niosę. Kolejną trudnością jest dla mnie czasami stereotypowe podejście niektórych ludzi do księdza.

W jakich sytuacjach?
Podam przykład. Często podróżuje pomiędzy Białymstokiem a Lublinem, ponieważ jestem na studiach doktoranckich na KUL-u, to zdarza mi się korzystać z aplikacji Blablacar. Wcześniej publikuję przejazd, że mogę kogoś zabrać na trasie. Podczas tej drogi rozmawiamy ze sobą i dzięki temu szybciej mija podróż. Ja z reguły jeżdżę po cywilu. Kiedy pada pytanie, „czym się zajmujesz”, odpowiadam, że jestem księdzem. Wtedy często słyszę: „o, kurcze, nie wiedziałem, że z księdzem można tak normalnie porozmawiać”. Możliwe, że nie mieli okazji w swoim życiu na bardziej osobiste poznanie księdza.

Proszą wówczas księdza o jakieś porady?
Po tym jak ludzie się dowiadują, że jestem księdzem, to często od razu mają większe zaufanie. Bywa, że poruszają tematy, które są głębokie i egzystencjalne. Pamiętam, że jak w czasie ogólnopolskich marszów i protestów dotyczących ustawy antyaborcyjnej dużo rozmawialiśmy o sprawach życia, śmierci i aborcji. Często rozmawiamy o Kościele. Szczególnie młodzi ludzie dzielą się tym, jak widzą instytucję Kościoła, co im podoba się, co im przeszkadza.

Wspomniał ksiądz, że jeździ po cywilu. Także na zdjęciach często jest w stroju świeckim. Dlaczego?
Kiedy jeżdżę na rolkach, gram w piłkę, czy chodzę po górach to nie nakładam koloratki, bo jest zwyczajnie niewygodna podczas wysiłku fizycznego. Czasami, kiedy odpoczywam i zwiedzam, to również ze względu na swobodę wolę strój cywilny. Jednak często mam na sobie strój duchowny, sutannę albo koloratkę, co widać na zdjęciach. Jej nałożenie lub brak też jest zależny od okoliczności. Są sytuacje, że pomaga, ponieważ ktoś ma wtedy większe zaufanie. Niestety jednak czasami bywam też traktowany z góry, jako ten z „czarnej mafii”. Różnie bywa. Trzeba rozeznać.

Jak na księdza aktywność na Instagramie reagują przełożeni, inni księża, ludzie?
Ci, którzy mają Instagrama i widzą moje konta, to w ogromnej większości reagują pozytywnie. Wspierają, mówią „fajne, dobre treści” albo po prostu patrzą, co wrzucam na relacje, jak wygląda codzienność. Chociaż wiadomo, że trudno pokazać codzienność przez jedno albo dwa zdjęcia.

A zdarzają się komentarze, że księdzu to nie wypada?
Rzadko, ale bywały. Jak pada taki komentarz, to też pytam, ale czemu nie wypada albo co konkretnie nie wypada? Te reakcje zależą też od temperamentu albo od wrażliwości danej osoby. Są tacy, którzy bardzo skrupulatnie strzegą swojej prywatności i nigdy nikogo nie wpuszczą do swojego pokoju. Są też tacy, którzy są bywają bardziej otwarci, ekstrawertyczni i bez problemu zaproszą nieznajomego na kawę. Jeszcze postawią ciastko i będą się cieszyć z tego, że mogą poznać nową osobę.

Czy ksiądz dostrzega efekty działalności na Instagramie?
Kiedy wybuchła pandemia w 2020 roku, był to czas ograniczonego dostępu do sakramentów. Niekiedy z lęku, niekiedy z nałożonych restrykcji było trudno dostać się osobom do spowiedzi. Uruchomiłem na Instagramie taką akcję “Spowiedź na świeżym powietrzu”. Dzięki plakatowi, który był udostępniany z taką możliwością skorzystało na terenie Białegostoku około 60 - 70 osób z sakramentu pokuty. Umawialiśmy się w parku Zwierzynieckim, przy Stadionie Miejskim, przy kościele na spowiedź i spacerowaliśmy na świeżym powietrzu. Często te spowiedzi przeradzały się z dłuższe rozmowy.

Czy zagadują księdza internauci na Instagramie?
Sporo osób odzywa się na Instagramie w różnych sprawach. Często z prośbą o modlitwę, czasami z jakimś konkretnym pytaniem. Odzywają się nawet młodzi ludzie, mówiąc o tym, że chcą pójść w stronę kapłaństwa albo pytają, jak rozeznać swoje powołanie. Zdarzają się pytania o sprawy damsko-męskie, to znaczy, że tam chłopak chodzi z dziewczyną, że starają się żyć w czystości, ale mają swoje wątpliwości. Myślę, że dzięki Instagramowi można być bardziej dostępnym. Młodzi ludzie sporo czasu spędzają w Internecie. Często to jest szansa na spotkanie ich i nawiązanie jakiejś relacji.

Czy zdarza się, że ktoś księdza hejtuje w Internecie?
Rzadko. Od jakiś nieznanych fake’owych kont. Coś tam napiszą w komentarzu, takie bardzo stereotypowe rzeczy, niekiedy wulgarne czy obraźliwe.

Jak ksiądz reaguje na takie ataki?
Jak jest to wulgarna agresja słowna to blokuję taką osobę. A jak ktoś pisze i wyrzuca swoje żale, ale chce o tym pogadać, to wtedy rozmawiamy.

Ksiądz jest kapelanem harcerskim. Czy aktywność w Internecie pomaga w pracy z harcerzami?
Bardzo pomaga. Dzięki internetowi udało się sporo akcji harcerskich. Instagrama założyłem dzięki harcerzom. To oni mnie namówili, żeby go założyć, bo ja sam nie wiedziałam, co to jest. Dałem telefon jednej harcerce, ona mi założyła konto, wymyśliliśmy nazwę, wytłumaczyła, na czym to polega. Od tego się zaczęło i spodobało mi się jako środek komunikacji z młodymi ludźmi.

Kiedy zaczęła się przygoda księdza z harcerstwem?

Od końca szkoły podstawowej byłem już w harcerstwie w Sokółce. Przeszedłem taką typową drogę. Byłem zwykłym harcerzem, potem przybocznym w drużynie męskiej, następnie drużynowym. W seminarium duchownym pełniłem funkcję przewodniczącego kręgu. Tak naturalnie wyszło, że w pierwszym roku kapłaństwa ks. arcybiskup zaproponował bycie Archidiecezjalnym Duszpasterzem Harcerzy. Harcerstwo to jest moja pasja i możliwość niepowtarzalnego kontaktu z młodzieżą. Wśród harcerzy jest mnóstwo bardzo ambitnej młodzież, której się coś chce, która potrafi się poświęcić.

Zauważyłem na księdza profilach na Instagramie dużo zdjęć z Wielkiej Brytanii. Co ksiądz tam robi?
Mam dużo zdjęć, ponieważ byłem tam na stypendium językowym. Uczyłem się języka i jednocześnie zastępowałem księży w polskich parafiach. Oni mogli wyjechać na urlop, bo zwyczajnie przez covid Anglia była mocno zamknięta i przez dwa lata księża nie byli na zasłużonym odpoczynku. Takie porozumienie było pomiędzy nami, że ja odbywam kurs językowy, ich zastępowałem na parafii i przy tym miałem, gdzie mieszkać. Przy okazji mogłem lepiej poznać Anglię.

Jak się księdzu pracowało w Anglii?
Bardzo dobrze. Spotykałem ludzi, po których było widać, że chcą przychodzić do Kościoła. Często muszą sporo poświęcić, żeby być na Eucharystii. Czasami ta droga w jedną stronę zajmuje im godzinę, bo są korki. To są ludzie, którym naprawdę zależy na tym, żeby być blisko Boga, żeby się modlić, żeby przyjmować sakramenty, żeby mieć kontakt z Kościołem. Studiuję teologię pastoralną, więc zebrałem sporo doświadczenia praktycznego, które potem chciałbym wykorzystać w duszpasterstwie.

Czy podejście Polaków w Anglii jest takie samo jak białostockich parafian?
Nie zauważyłem większej różnicy. Może bardziej się angażują i bardziej się znają między sobą, ale myślę, że dlatego, że jest ich mniej. Bywają parafie po 200 –300 osób, czasami trochę większe, ale z reguły to nie są duże wspólnoty. Ich dzieci uczą się razem w soboty w polskich szkołach, razem się przygotowują do sakramentów. Często parafie pełnią funkcję społeczną i integracyjną dla Polaków. Organizują np.: andrzejki, choinki dla dzieci, wieczornice patriotyczne, pomoc charytatywną.

Czy ksiądz ma jeszcze jakieś nowatorskie pomysły lub marzenia?
Mam ich sporo. Chciałbym być dla ludzi odbiciem Chrystusa, choć wiem, że to bardzo trudne. Ale marzenie to marzenie. Pragnieniem moim jest, żeby jak najwięcej osób spotkało w swoim życiu Jezusa. Ale mam też małe marzenia. Np. chciałbym z harcerzami wybrać się na Światowe Dni Młodzieży do Lizbony w 2023 roku. Moim marzeniem jest też zobaczyć Syberię i zwiedzić Stany Zjednoczone. Jedno z małych marzeń zostało spełnione, bo byłem na meczu angielskiej Premier League. Jest tego sporo.

Adam Jakuć

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.