Lekcje prowadzą nawet przy szpitalnym łóżku. Pełni pasji nauczyciele uczą małych pacjentów UDSK

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Magda Ciasnowska

Lekcje prowadzą nawet przy szpitalnym łóżku. Pełni pasji nauczyciele uczą małych pacjentów UDSK

Magda Ciasnowska

Nie ma dzwonków, nie ma biegających po korytarzu dzieci, nie ma typowych lekcyjnych sal. Jako że wszyscy uczniowie są chorzy, nauczyciele siadają przy ich łóżkach. I tak potrafią przygotować nawet do matury i egzaminów ósmoklasisty!

WAŻNE:
Egzamin ósmoklasisty 2021 MATEMATYKA. Odpowiedzi i arkusz CKE testu 8-klasisty z matematyki w serwisie EDUKACJA
po zakończeniu egzaminu

Żaby, żuki i biedronki wypełniły w środę korytarz Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. To aktorzy teatru „Kroplówka” ćwiczyli swoje role przed wielką premierą przedstawienia „Co w trawie piszczy”. Na co dzień są oni nauczycielami, którzy edukują chore, leżące w szpitalu dzieciaki. To specjaliści od matematyki, polskiego, fizyki, chemii i wielu innych przedmiotów oraz nauczyciele przedszkola i grup wychowawczych. Teraz zamienili się w aktorów, bo planują występ przed małymi pacjentami z okazji zbliżającego się jubileuszu placówki. Działający przy szpitalu Zespół Szkół Nr 15 już we wrześniu będzie obchodził 60-lecie istnienia.

Ponad pół wieku historii

Szpitalna szkoła swoje początki ma w 1961 roku. To wtedy, z inicjatywy lekarzy, pierwsi nauczyciele pojawili się na Oddziale Internistycznym Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Jędrzeja Śniadeckiego w Białymstoku.

Na początku nauką objęto jedynie trzy oddziały – internistyczny, chirurgii dziecięcej i gruźlicy płuc, a zajęcia odbywały się w trzech zespołach szkolnych: klasy I-II, klasy III-IV, klasy VI-VII.

Przez lata szkoła rozwijała się i swoją opieką obejmowała coraz więcej małych pacjentów. Zmieniała swoją strukturę, nazwy, siedziby, by w końcu stać się Zespołem Szkół Nr 15. Przy czym obecnie placówka kształci nie tylko najmłodszych pacjentów. W ZS Nr 15 funkcjonuje bowiem zarówno Szkoła Podstawowa nr 40, jak i XVIII Liceum Ogólnokształcące. Dzięki temu, nawet ciężko chorzy nastolatkowie mogą w niej przygotować się do matury.

Lekcje w szpitalnym łóżku

Jako że szkoła nie jest typowa, to i lekcje wyglądają inaczej niż w innych palcówkach edukacyjnych. Nie ma dzwonków, nie ma biegających po korytarzu dzieci, nie ma typowych lekcyjnych sal.

Nauczyciele pracują na każdym ze szpitalnych oddziałów, z każdym dzieckiem, którego stan zdrowia pozwala na uczestniczenie w zajęciach. Czasami, gdy uda się zebrać grupę wstających z łóżek dzieci w tym samym wieku, lekcje odbywają się w świetlicy. Zdarza się jednak, że nie każdy mały pacjent da radę się na nich pojawić.

- Najwięcej czasu spędzamy więc jednak przy łóżkach dzieci. Docieramy do każdej sali i do każdego ucznia – przyznaje Elżbieta Sokólska, p.o. dyrektora ZS Nr 15.

Od dnia przyjęcia na oddział każde z dzieci jest automatycznie przyjęte do szkoły. A nawet ci jednodniowi pacjenci, którzy oczekują na badania, mogą spędzać czas np. w szkolnej świetlicy. I – jak zdradzają nauczyciele – nauka jest dla tych dzieciaków atrakcją, oderwaniem myśli od choroby.

- Nasze dzieci bardzo chętnie uczestniczą w zajęciach – przyznaje Elżbieta Sokólska. – Wiedzą, że dzięki temu nie będą musiały potem walczyć z wielkimi brakami i zaległościami. A poza tym, w czasie lekcji mogą troszkę oderwać się od tej szpitalnej rzeczywistości. Mają szansę chociaż na chwilę zapomnieć o chorobie.

Nauczyciele łączą program nauczania przyszpitalnej szkoły z programami nauczania macierzystych szkół każdego z pacjentów.

- Staramy się wyjść naprzeciwko potrzebom naszych uczniów. Wiadomo, każde z dzieci jest na innym poziomie realizacji materiału. Do każdego z nich podchodzimy więc indywidualnie. Nasze grupy nie są zbyt duże, dlatego nie jest to zbyt trudne.

W ZS Nr 15 zajęcia prowadzone są praktycznie ze wszystkich możliwych przedmiotów. Jest więc polski, matematyka, fizyka, chemia, biologia… Nie ma jedynie wychowania fizycznego, muzyki i plastyki. Te dwa ostatnie przedmioty realizowane są w ramach zajęć świetlicowych prowadzonych przez nauczycieli grup wychowawczych. Najmłodsze dzieci mają możliwość korzystania z zajęć organizowanych przez nauczycieli przedszkola.

Szpitalni nauczyciele wystawiają swoim uczniom oceny, które potem przekazują do szkół macierzystych. W szpitalu można nawet zdawać maturę lub egzaminy ósmoklasisty.

- Komisja zbierze się u nas nawet dla jednego dziecka – zapewnia Sokólska. – A do egzaminów zawsze warto podchodzić! Dzięki naszej szkole dzieci nie tracą edukacyjnej płynności, a dzięki organizowanym u nas egzaminom mogą kontynuować naukę w szkole średniej czy na studiach.

Akademie przygotowują nie dzieci, tylko nauczyciele

Szpitalną szkołę tworzy 40 nauczycieli. To dydaktycy z poszczególnych przedmiotów, nauczyciele przedszkola i nauczyciele grup wychowawczych. Poza zwykłymi lekcjami organizują uczniom zajęcia pozalekcyjne, tworzą koła zainteresowań. Dbają też o tych szczególnie zdolnych uczniów, którzy – nawet przebywając w szpitalu – mają szasnę brać udział w konkursach plastycznych, muzycznych, przyrodniczych, matematycznych i w wielu innych konkursach przedmiotowych.

Zadaniem przyszpitalnej szkoły jest nie tylko uczyć, ale i bawić. I właśnie w tym celu 19 lat temu powstał teatr „Kroplówka”.

- Jesteśmy nieco inną kadrą pedagogiczną – przyznaje dyrektorka. – W zwykłych szkołach to uczeń gra w teatrze, to uczeń przygotowuje te wszystkie przedstawienia i apele. A u nas jest na odwrót – to my musimy wyjść do ucznia i robimy to z przyjemnością.

Aktorami są sami nauczyciele (czasami nawet ci, którzy odeszli już na emeryturę), a niekiedy i personel medyczny. Inscenizacje, stroje, rekwizyty, scenariusze – to wszystko tworzą głównie po godzinach w swoich domach.

- To powstaje z ogromnej pasji. Dla naszych nauczycieli największą nagrodą jest uśmiech dziecka. Świadomość, że na chwilę pomagają mu zapomnieć o bólu i cierpieniu jest budująca – podkreśla Sokólska. – To zaszczyt kierować taką placówką i taką pełną pasji i misji kadrą. Cały zespół jest bardzo zgrany i robi wszystko, by mali pacjenci jak najlepiej zapamiętali naszą szkołę.
Już we wrześniu tego roku Zespół Szkół Nr 15 będzie obchodził 60-lecie działalności. Cała kadra od dawna pracuje nad wielkim jubileuszem. Przygotowane są już zaproszenia dla gości i część dekoracji, a w szpitalnym holu regularnie odbywają się próby do przedstawienia „Co w trawie piszczy”.

Magda Ciasnowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.