Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Michałowice. Śmierć uczennicy w trakcie przerwy. Prokurator oskarża nauczycielkę i właściciela szkoły

Czytaj dalej
Fot. Artur Drożdżak
Artur Drożdżak

Michałowice. Śmierć uczennicy w trakcie przerwy. Prokurator oskarża nauczycielkę i właściciela szkoły

Artur Drożdżak

Krakowski sąd wyjaśnia, czy za śmierć 11-letniej Julii odpowiada nauczycielka i właściciel prywatnej szkoły językowej w Michałowicach. Prokuratura zarzuca im brak opieki nad uczennicą, która zginęła pod kołami tira w trakcie przerwy w zajęciach. Precedensowy proces w tej sprawie właśnie się rozpoczął.

Trzy lata temu opisywaliśmy kulisy tej tragedii i zmagania rodziców dziewczynki, by dojść do prawdy i coś zmienić, by więcej się nie powtórzyła. Problem w tym, że szkoły językowe nie są objęte przepisami o systemie oświaty.

Szkoły językowe poza MEN

Jak informuje Małopolskie Kuratorium Oświaty gdyby to zdarzyło się w zwykłej szkole, to nauczyciel miałby postępowanie karne i dyscyplinarne. Mama Julki Małgorzata Żmijowska-Szwajda od lat walczyła więc o to, by pracownicy prywatnej szkoły językowej zostali pociągnięci do odpowiedzialności za to, że nie zadbali o bezpieczeństwo jej dziecka. - Posłałam córkę na lekcję języka angielskiego, a ona wróciła w trumnie - mówi kobieta.

Dziewczynka przez dwie godziny od 17 do 19 w każdy piątek uczyła się angielskiego w grupie dzieci w wieku 11- 14 lat. Była tam najmłodsza.

Z ustaleń prokuratury wynika, że 8 maja 2015 r. nauczycielka wypuściła dzieci na korytarz, a te bez nadzoru wybrały się do sklepiku w tym samym budynku. Był zamknięty, więc w niedozwolonym miejscu uczniowie przekroczyli ruchliwą drogę E7- Kraków- Kielce. Co się dalej działo nie jest do końca pewne.

Dzieci twierdzą, że z zakupami wyszły z Żabki, ale nie widziały momentu, w którym tir potrąca lub przygniata Julię. W każdym razie dziewczynka zginęła pod kołami pojazdu, a ruchliwą trasę przekraczała, ale nie na pasach.

W dalszej części tekstu przeczytasz:

  • jaki wyrok usłyszał kierowca?
  • dramatyczne okoliczności wypadku
  • dlaczego szkoła językowa nie poczuwa się do winy?
Pozostało jeszcze 64% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Artur Drożdżak

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

srt

a rodzicom i prokuratorom ulgę przynosi skarżenie na oślep wszystkich postronnych osób. A to kierowca nie zahamował jak mu dziecko pod koła wlazło (oczywiście specjalnie to zrobił, bo kto by nie chciał mieć dziecka na sumieniu), nauczycielka specjalnie przymknęła oko na to że dzieci wylazły ze szkoły (na pewno żeby mieć święty spokój), a właściciel szkoły specjalnie umieścił ją przy ruchliwej drodze, żeby tam dzieci pod koła wpadały. Ludzie opamiętajcie się, co te oskarżenia mają przynieść, to jakaś paranoja, czy szkoły mają być zamykane na klucz od samego rana, żeby dzieci siedziały tam jak w klatce? Bo tego chce ta żałosna prokuratura, co to są za ludzie którym przyjemność przynosi skarżenie wszystkich na oślep?

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.