Międzywojenna Jagiellonia to galeria wybitnych białostoczan

Czytaj dalej
Fot. Ze zbiorów Muzeum Podlaskiego w Białymstoku
Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego

Międzywojenna Jagiellonia to galeria wybitnych białostoczan

Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego

Jubileusz Jagiellonii rozpoczęty. Stulecie klubu bez wątpienia jest powodem do dumy już choćby z powodu samej setki.

Co prawda można jednak zastanawiać się, czy 1920 r. to początek Jagiellonii, bo jeśli tak, to co stało się w 1932 r., kiedy to dopiero Jagiellonia powstała. Ale mniejsza o to. Najważniejsze, że jest powód do świętowania.

Jako jeden z założycielskich mitów przywoływany jest mecz z 1920 r. Oto i zapisy o tym wydarzeniu, które ukazały się w „Dzienniku Białostockim”: „Poza tem 30 b.m. [maja 1920 r.] rozegra 4 drużyna 4 L. pp [to błędy zecerskie. Powinno być 42 pp.] zawody z Kresowcami w koszarach Traugutta (Kazańskich)”. Po kilku dniach „Dziennik Białostocki” zamieścił sprawozdanie z tego meczu, w którym też podano jedną z wersji nazwy białostockiej drużyny - KSBŻ [Klub Sportowy Białostockich Żołnierzy?] 42 Pułku Piechoty. Mecz rozpoczął się 9 minut po godz. 18. Skądinąd godna podziwu skrupulatność sprawozdawcy. Sędzią był znany białostocki działacz społeczny Mieczysław Bennet. No i co najważniejsze to to, że „w 3 minut po rozpoczęciu się gry plut. Hamczyk z KSBŻ 42 p.p. celnym strzałem zdobywa 1 - wszy punkt na korzyść 42 p.p.”

Postać plutonowego Hamczyka - być może ze względu na skojarzenia, które budzi brzmienie jego nazwiska - jakoś nie utrwaliła się w historii, a tym bardziej nie jest eksponowana w jubileuszowej fecie. Do przerwy białostoczanie prowadzili 3 do 1. „Po przerwie tempo utrzymuje się przez jakiś czas, następnie upada prawie że zupełnie u Kresowców”. Po upływie kilkunastu minut „zanik tempa udziela się też KSBŻ 42 p.p. Piłka biega ledwie po boisku”. Mecz kończy się o godzinie 19.44 (znowu ta niezwykła skrupulatność) wygraną białostoczan 5 do 1. Można by skwitować to wydarzenie jednym słowem - sukces, ale tak do końca nie było, bowiem kompletnie zawiodła publiczność. „Dziennik Białostocki” stwierdzał, że „zainteresowanie się publiczności bardzo małe, co świadczy o niezrozumieniu stanowiska sportu”.

Następne lata to pasmo lokalnych sukcesów pułkowej drużyny. Ale gdy dochodziło do spotkań z poważniejszymi przeciwnikami, to trzeba było uciekać się do kompletowania drużyny „gwiazd” występującej pod szyldem reprezentacji Białegostoku. O jej poziomie najlepiej świadczy mecz rozegrany 27 lipca 1924 r. z renomowaną drużyną Hakoah Wiedeń. Miejscem spotkania było boisko w koszarach 42 pułku piechoty przy ul. Traugutta. Główne widowisko poprzedził „formatch”. Zmierzyły się w nim miejscowe, rywalizujące ze sobą drużyny 42 pułku piechoty i Żydowskiego Klubu Sportowego. Pojedynek zakończył się wynikiem 1:1. Emocje sięgnęły szczytu, gdy o godzinie 17.30 na boisko wybiegły dwie główne drużyny. Reprezentacja Białegostoku składała się z najlepszych graczy drużyny wojskowych i ŻKS, którzy wręczyli swym rywalom kwiaty i mecz się rozpoczął. „Gra nabrała od początku szybkiego tempa i od początku reprezentacja Białegostoku zdradzała absolutny brak zgrania się i wykazywała tremę w największym stopniu”. Pierwsza bramka padła w pierwszej minucie. Po 5 minutach było już 2:0. Na domiar złego w tym samym momencie jeden z najlepszych białostockich graczy, porucznik Nowicki, „pada nieszczęśliwie i łamie prawą rękę”. Gole sypią się. Do przerwy jest 9:0. Część publiczności domagała się usunięcia z drużyny „nieudolnego bramkarza” ŻKS-u Pławskina. Tak też się stało. W drugiej połowie białostockiej bramki broni bramkarz wojskowych Gryka i puszcza zaledwie 4 bramki. W sumie 13:0! Sprawozdawca sportowy zanotował, że mecz dał „ogólnie wrażenie przykre. Footbaliści nasi wykazali całe ubóstwo swojej nieumiejętności, braku treningu i techniki”. Po kilku dniach czarę goryczy dopełnił jeszcze skandal. Otóż w żydowskim dzienniku „Dos Naje Lebn” ukazał się artykuł, w którym autor stwierdził, że cały mecz był szowinistyczną manipulacją. Sugerował, że sam pomysł połączenia WKS z ŻKS-em miał na celu skompromitowanie tego ostatniego. Dalej zabrał się za porucznika Nowickiego, twierdząc, że ten wcale nie złamał ręki, a jedynie symulował, aby osłabić drużynę. Pisał więc, że „co prawda upadając zwichnął sobie tę pechową rękę, ale nie mógł to być poważny uraz, skoro porucznik już we wtorek grał sobie na mandolinie”. W obronie Nowickiego stanęli lekarze opatrujący piłkarza i stwierdzili, „że nie wolno wypisywać bzdur o grze por. Nowickiego na mandolinie skoro zagipsowano jego rękę na dwa tygodnie”, a sam poszkodowany „znajdował się w ciągu 24 godzin w stanie nawpółprzytomnym”.

Białostocka piłka nożna musiała trochę poczekać na swoich wizjonerów. Okazali się nimi dowódca 42 pułku podpułkownik Kazimierz Bogaczewicz i wojewoda białostocki Marian Zyndram Kościałkowski, który 27 stycznia 1932 r. zorganizował w sali konferencyjnej urzędu (w pałacu Branickich) „zebranie mające na celu stworzenie odpowiedniego klubu sportowego”. W uzasadnieniu tego zebrania pisano o tężyźnie duchowej i fizycznej, przywołując znaną maksymę, że „w zdrowym ciele, zdrowy duch”. Nawiązywano też do obronności kraju, podkreślając, że „cele wychowania fizycznego idą równolegle z zadaniami przysposobienia rezerw”. Wojewoda zauważał też, że „małe organizacje sportowe istniejące na terenie m. Białegostoku nie są w stanie podołać wymogom czy to z powodu szczupłości rozporządzalnych środków, czy też braku sił wykwalifikowanych”. Podkreślano też znaczenie szkoły, ale przecież „pozostaje jednak młodzież pozaszkolna, której pęd do życia sportowego powinien znaleźć ujście w dużej i zasobnej w środki organizacji sportowej”. Spotkanie w pałacu potraktowano jako zebranie założycielskie Jagiellonii. Prezesem klubu został starosta białostocki Jan Mieszkowski, którego już w sierpniu 1932 r. zastąpił znany propagator sportu Mikołaj Kawelin. Honorowym prezesem klubu został Marian Zyndram Kościałkowski, a drugi z ojców założycieli, ppłk Kazimierz Bogaczewicz, został wiceprezesem rzeczywistym. W kwietniu 1932 r. informowano, że „lokal Białostockiego Klubu Sportowego Jagiellonia mieści się obecnie przy ul. Sienkiewicza Nr 53 I p. m. 9. Sekretariat czynny w środy i piątki w godzinach od 5 - 8 wieczorem. Wszelkich informacji dotyczących zapisu na członków klubu udziela sekretariat w godzinach urzędowych”.

Pozostało jeszcze 27% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.