Mikołaju, co tam słychać w raju

Czytaj dalej
Fot. Polskapress
Tomasz Maleta

Mikołaju, co tam słychać w raju

Tomasz Maleta

Przyjdź do nas, przyjdź, święty Mikołaju. Obdaruj, wszystkich obdaruj. Czeka robotnik i czeka emeryt. Pewnie ty masz numer czterdzieści i cztery.

Tak śpiewał przed laty kabaret OT.TO. Dzisiaj większość Polaków liczbę czterdzieści cztery musi zamienić na 60 (kobiety), mniejszość, czyli mężczyźni na 65. Do tej granicy obniżyli posłowie wiek emerytalny podniesiony (odpowiednio do 65 i 67) przez poprzednią koalicję. Wtedy lamentowały opozycja dziś rządząca i związki zawodowe, teraz lamentują pracodawcy i opozycja wtedy rządząca. Obie strony zapominają o jednym: kto w zdrowiu doczeka jakiegokolwiek wieku emerytalnego? Zwłaszcza przy takich kolejkach, jak są do specjalistów różnych maści.

Naprawdę trzeba mieć końskie zdrowie, by się leczyć. A ponadto trzeba być przy nadziei, że w ogóle jeszcze w tym wieku będzie się miało jakąkolwiek robotę. Tych dwóch rzeczy pewnych mogą być jedynie ci, co dzierżą ster władzy. Zgodnie z prawem Urbana. Co prawda zostało sformułowane w czasach słusznie minionych, ale pod polską szerokością geograficzną tryska uniwersalizmem niezależnie od ustroju państwa. Bo każdy rząd wyżywi się sam. I jeszcze zdrowym będzie.

Tak też rozumieć trzeba sojusz parlamentarny rządzących i opozycji w sprawie kwoty wolnej od podatku za diety poselskie i senatorskie. Jest ona kilkakrotnie wyższa od tej, którą „tak” hojnie obdarzyli pozostałych podatników. Usłyszeliśmy, że to dlatego, że posłowie ciężko pracują dla dobra narodu. Zaiste, obserwując chociażby aktywność podlaskich posłów na ostatnich konferencjach prasowych, nie sposób odnieść wrażenia, że harują znacznie więcej niż niejeden śnięty Mikołaj. Gdyby było inaczej, to przynajmniej by wiedzieli co w regionie piszczy.

Tomasz Maleta

Zainteresowania: Region, samorząd, niepokorne spojrzenie na świat najbliższy i ten całkiem odległy. Obserwator białostockiej, podlaskiej, krajowej i międzynarodowej sceny politycznej chodzący z boku od głównego nurtu niezależnie od tego, kto w nim mąci co jakiś czas. Sympatyk białostockiej Kopyści i innych dźwięków, także z innej szerokości geograficznej. A także otuliny Puszczy Augustowskiej od Wigier do Serw. Z każdym rokiem bliżej emerytury, choć i tak jawi się odległa. Pod warunkiem, że się jej doczeka.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.