Marcin Zwolski

Muzeum Pamięci Sybiru. Noc 10 lutego 1940 r. Pamięć o niej jesteśmy winni wszystkim zesłanym

Janina Perwenis (z lewej) z koleżankami na zesłaniu na Uralu Fot. Archiwum Muzeum Pamieci Sybiru Janina Perwenis (z lewej) z koleżankami na zesłaniu na Uralu
Marcin Zwolski

Do wagonów załadowano ponad 100 tysięcy osób. Wielu ludzi nie zastano w domach, bądź też nie zdecydowano się na ich transport ze względu na stan zdrowia. Oczywiście zatrzymywano ich stopniowo w kolejnych dniach i organizowano dla nich następne transporty, którymi docierali do wcześniej wywiezionych rodzin.

We wrześniu 1939 roku Związek Sowiecki zajął zbrojnie ponad połowę terytorium Polski. Niemal natychmiast zaczęły się pierwsze aresztowania, dzięki którym lokalne społeczeństwo szybko zorientowało się, kto znajduje się w orbicie zainteresowania nowej, czerwonej władzy. Takie zabiegi jak „wyskrobywanie” wpisów z książeczki wojskowej nie mogły jednak zapobiec represjom, wystarczył bowiem sam fakt posiadania takiego dokumentu. Wojskowi, a także przedstawiciele innych służb mundurowych, byli obok urzędników, ziemian, prawników, nauczycieli, lekarzy czy leśników uważani przez Sowietów za przedstawicieli lokalnych elit, które należało zniszczyć, aby umożliwić wprowadzenie na tych ziemiach systemu komunistycznego.

Pozostało jeszcze 84% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marcin Zwolski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.