Nasz kapryśny zegar. Już 250 lat temu źle pokazywał godzinę. O 10 minut

Czytaj dalej
Fot. Fot. Anatol Chomicz
Tomasz Mikulicz

Nasz kapryśny zegar. Już 250 lat temu źle pokazywał godzinę. O 10 minut

Tomasz Mikulicz

Teraz spóźnia się jakieś 20 minut. Ponoć przez warunki atmosferyczne. Bo jest regularnie nakręcany – zapewnia konserwator zabytkowego zegara.

Zegar niezmiennie pokazuje niewłaściwy czas. Czy naprawdę nie da się nic z nim zrobić? Przecież jest to jeden z najbardziej reprezentacyjnych widoków w Białymstoku, często fotografowany – napisała nam w mailu Barbara Sarosiek.

Chodzi o zegar na bramie wjazdowej do Pałacu Branickich. O tym, że źle chodzi pisaliśmy już w 2009 roku, później w 2010, 2015...

– To tak jak w starym dowcipie. Ktoś zapytał rosyjskiego sołdata o godzinę. Ten wbił w ziemię karabin i powiedział, że jest dwunasta. Dlaczego nie spojrzał na zegarek, który miał na ręku? Zegarek jest dla ozdoby, a czas mierzy się według słońca – śmieje się Witalis Puczyński, konserwatora zegara.

A tak już na poważnie wyjaśnia, że zegar ma ponad 250 lat, więc ma prawo nie chodzić tak, jak trzeba.

– Zresztą już w czasach Branickich późnił bądź spieszył się ok. 10 minut. Wtedy nikomu to nie przeszkadzało – mówi.

Zegar musi być nakręcany raz na 48 godzin. Od początku mają do końca sierpnia robią to pracownicy mieszczącego się w bramie multimedialnego centrum informacji turystycznej. W pozostałe miesiące roku – straż miejska.

– Prowadzę księgę informacyjną, w której każdy, kto nakręca zegar, musi odnotowywać ten fakt. Stwierdzam, że jest regularnie nakręcany – mówi.

I dodaje, że mimo wszystko powinniśmy być dumni z naszego zegara. – Jest jedynym o tak starym mechanizmie w regionie a może i w Polsce. A nadal jest jeszcze sprawny – podkreśla Puczyński.

Tomasz Mikulicz

Zajmuję się sprawami miejskimi, czyli m.in.: białostocką i podlaską polityką samorządową, architekturą, urbanistyką i ochroną zabytków. Opisuję też obrady rady miasta oraz zajmuję się też różnego rodzaju interwencjami zgłaszanymi przez mieszkańców. Zajmuje mnie również pisanie też o historii Białegostoku i najbliższych okolic. Zdarza mi się też zajmować działką kulturalną. Lubię wszak rozmowy z ciekawymi i inspirującymi ludźmi. W swojej pracy zwracam uwagę na szczegóły. Bo jak wiadomo diabeł tkwi właśnie w szczegółach.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.