Kazimierz Turkiewicz

O polskiej femme fatale, która została pierwszą carycą Rosji

Maryna Mniszchówna. Polska femme fatale wszech czasów Fot. wikimedia cc Maryna Mniszchówna. Polska femme fatale wszech czasów
Kazimierz Turkiewicz

Maryna Mniszchówna, córka wojewody sandomierskiego, była (choć krótko) pierwszą carycą w historii Rosji. Jej postać uwiodła wielu Rosjan, w tym samego Aleksandra Puszkina.

Lipiec 1613, Moskwa. Na cara zostaje ukoronowany Michał Fiodorowicz Romanow, który daje początek dynastii władającej Rosją przez ponad trzy wieki. Wraz z tą koronacją kończy się tak zwana wielka smuta, smutnoje wriemia. Przez te kilkanaście lat przewinęło się wiele postaci, które dosyć trwale zapisały się - dobrze czy źle - w polskiej i rosyjskiej historii.

Warto chyba bliżej przypomnieć jedną z nich. Nie tylko dlatego że chodzi o kobietę.

Ach, co to był za ślub

Listopad 1605, Kraków. W trzech połączonych specjalnie na tę okazję kamienicach przy krakowskim rynku odbywa się niezwykła uroczystość ślubna.

Panną młodą jest Maryna Mniszchówna (urodzona w 1588 lub 1589 roku), jedna z czterech córek wojewody sandomierskiego Jerzego Mniszcha. Pan młody to rosyjski car Dymitr. Ślub udzielany przez biskupa krakowskiego kardynała Bernarda Maciejowskiego odbywa się per procura, zastępującym pana młodego jest jego osobisty sekretarz Afanisij Własiew.

Wśród plejady znamienitych gości są m.in. król Zygmunt III Waza, jego siostra Anna, 10-letni królewicz Władysław i nuncjusz apostolski Claudio Rangoni. Podziw uczestników budzą ślubne dary przywiezione z Moskwy.

Samozwaniec na tronie

Krakowskie zaślubiny były finałem zdarzeń zaistniałych z chwilą pojawienia się na ziemiach Rzeczpospolitej Obojga Narodów pewnego młodego przybysza z Rosji, który podawał się za carewicza Dymitra, jakoby cudownie ocalonego młodszego syna cara Iwana Groźnego. Ów carewicz zginął w dzieciństwie w niejasnych okolicznościach, zapewne podczas ataku epilepsji, chociaż nie można wykluczyć, że na tamten świat wyprawili go siepacze Borysa Godunowa, który w ten sposób mógł zawładnąć moskiewskim tronem.

Przybysz twierdził jednakowoż, iż cudownie ocalał i teraz szuka u nas pomocy w odzyskaniu należnego mu tronu.

Czy w żyłach pretendenta do tronu płynęła rzeczywiście carska krew? Zdaniem większości historyków w rolę ocalałego carewicza wcielił się dwudziestoparoletni Grigorij Otriepjew, mnich zbiegły z jednego z moskiewskich klasztorów. Skądinąd musiał on być człowiekiem zdolnym, inteligentnym, z wyobraźnią. Jego kariera nie wzięła się przecież z powietrza.

Kto wie, czy nie należy uznać Maryny Mniszchówny za najsłynniejszą Polkę aż do czasów Skłodowskiej-Curie?

Samozwańczego carewicza przyjmuje spora grupa naszych możnowładców, a nawet sam król. Ba, wzbudza on również duże zainteresowanie Stolicy Apostolskiej m.in. z racji swojego potajemnego przejścia na rzymskokatolicyzm. Inna sprawa, że konwersja była naciągana.

Ostatecznie protektorem numer jeden Dymitra Samozwańca staje się wojewoda Mniszech. Nic dziwnego: w zamian za rękę Maryny miał dostać od przyszłego zięcia potężną wówczas kwotę miliona złotych oraz liczne dobra na Smoleńszczyźnie i Siewierszczyźnie. Nie mówiąc o tym, że jego córka miała zostać żoną cara.

Z pomocą zgromadzonych przez Mniszcha oddziałów Dymitr Samozwaniec wkroczył do Moskwy i w lipcu 1605 roku został carem. Parę miesięcy później dochodzi do ślubu.

Krótkie carowanie

18 maja 1606 roku w soborze Uspienskim na Kremlu Maryna została przez patriarchę Ignatija zaślubiona Dymitrowi. Jednocześnie spoczęła na jej skroniach carska korona.

Czegoś takiego nie było nigdy wcześniej w tutejszym ceremoniale. Maryna staje się pierwszą carycą w historii Rosji. Na następną koronację kobiety trzeba będzie w Rosji poczekać ponad wiek.

Jednak dziesiątego dnia po koronacji jest już po wszystkim. W nocy z 26 na 27 maja wybuchło w Moskwie powstanie, które zwaliło Samozwańca z tronu. Ciało zamordowanego Dymitra zostaje poćwiartowane i spalone, a prochy wsadzone w armatę i wystrzelone w kierunku Polski.

Maryna - szczupła, drobna - szczęśliwie przeżyła szturm do pałacu ukryta pod spódnicą ochmistrzyni Kazanowskiej. Dosyć szybko została jednak ujęta, ale nowy car Wasyl Szujski poprzestał na osadzeniu jej pod kluczem.

Dymitriady ciąg dalszy

Po prawie dwóch latach car Wasyl godzi się na uwolnienie zdetronizowanej polskiej carycy i jej ojca. Via Moskwa mieli opuścić Rosję. Mieli. Rzecz w tym, że w czasie ich przymusowego pobytu w Jarosławlu na rosyjskiej scenie pojawiła się postać, która radykalnie zmieniła ich plany.

Nie wiadomo, kim był człowiek, który zaczął rozgłaszać, że jest cudownie ocalonym carem Dymitrem. Ludziom nie przeszkadzał brak podobieństwa do ocalonego jakoby Dymitra. Ani to, że Dyumitr został przecież publicznie stracony.

Dosyć szybko „Łżedymitr” zdołał podporządkować sobie wielkie obszary państwa. W jego obozie pod Tuszynem (stąd też inne jego przezwisko - tuszynskij wor, tuszyński złodziej) przebywali członkowie najwyższych moskiewskich rodów. Przyłączyły się do niego tysiące zwolenników, miał pod swoją komendą sporo wojska. W pewnym momencie był bliski wkroczenia do rosyjskiej stolicy.

Nie wiadomo, czy pod naciskiem ojca, w każdym razie Maryna publicznie „rozpoznała” w Łżedymitrze cudownie ocalonego małżonka. Mało tego, wzięła z nim ślub. Pytanie, po co, skoro jest to ocalały małżonek?

Powrót w granice Rzeczpospolitej zalecał Marynie król Zygmunt III. Ta jednak ani myślała wracać, bowiem „będąc panią narodów, carową moskiewską, nie może być znowu poddanką i wrócić do stanu szlachcianki polskiej”.

Śmierć syna

W grudniu 2010 roku Dymitr numer 2 zostaje zamordowany pod Kaługą. Już po jego śmierci Maryna urodziła mu syna - Iwana, po czym związała się z atamanem Kozaków dońskich, Iwanem Zaruckim, który przyobiecał osadzić jej syna na tronie. Początkowo tej parze idzie stosunkowo dobrze, udaje im się nawet stworzyć swoiste państwo kozackie w południowym dorzeczu Wołgi. Ale do czasu. W kozackim wojsku coraz częściej wybuchają bunty, Rosja jest coraz silniejsza. Sytuacja staje się beznadziejna i pozostaje tylko salwować się ucieczką z dającego dotąd osię nie udała. Po przewiezieniu pojmanych do Moskwy, ataman został wbity na pal, zaś trzyletniego Iwana powieszono.

Nie wiadomo, dlaczego nie dochodzi do egzekucji Maryny.

Klątwa Maryny

Zgodnie z legendą Maryna podczas egzekucji syna miała rzucić klątwę na ród Romanowów: „Zaczęliście rządy od egzekucji dziecka-carewicza i wasze rządy skończą się tym samym”.

W 1918 roku Mikołaj II i jego rodzina - w tym niespełna 14-letni carewicz Aleksiej - zostają rozstrzelani przez bolszewików. Dodajmy, że nie każdy z carów wywodzących się z tej dynastii zmarł naturalną śmiercią. Na przykład Paweł, syn Katarzyny II, został uduszony, zaś Aleksander II zginął w zamachu.

Nie jest dokładnie znana data śmierci nieszczęsnej imperatorowej Maryny. Mogło to być w grudniu 1614 roku lub wiosną następnego roku. Większość historyków uważa, że stało się to w Kołomnie, gdzie została przewieziona z Moskwy i umieszczona w baszcie-więzieniu. Wiele wskazuje, że nie zmarła śmiercią naturalną. Julian Ursyn Niemcewicz utrzymywał, że utopiono ją pod lodem.

Inspiracja

Postać Maryny Mniszchówny zafascynowała wielu twórców. Jej zawiłe perypetie życiowe opisuje w „Aga-Hanie” Zygmunt Krasiński. Po temat Maryny sięga Zofia Kossak-Szczucka w „Złotej wolności.”

Pozostawiła również ślad w literaturze i kulturze rosyjskiej - Aleksander Puszkin w listach przyznawał, że Marina Mniszek - jak nazywają ją w Rosji - oczarowała go i uwiodła. Ale i w czasach nam bliższych nie brakuje rosyjskich twórców zauroczonych Polką. Najbardziej podziwiała ją i sławiła Marina Cwietajewa, najwybitniejsza - obok Anny Achmatowej - rosyjska poetka XX wieku. Cwietajewa identyfikowała się z Mniszchówną, uważała, że nosi imię na jej cześć.

- Poświęciła jej wiersz, gdzie pisze, jak dumnie nosi jej imię - zauważa dr Aleksandra Łagowska, publicystka i znawczyni literatury rosyjskiej.

Kto wie, czy nie należy uznać Maryny Mniszchówny za najsłynniejszą Polkę aż do czasów Marii Skłodowskiej-Curie.

Kazimierz Turkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.