Odczarujmy tę rewitalizację

Czytaj dalej
Ewa Wyrwas

Odczarujmy tę rewitalizację

Ewa Wyrwas

Rozmowa z Agnieszką Olender z Ośrodka Wspierania Organizacji Pozarządowych, przygotowującej m.in. plany rewitalizacji gmin

To Pani próbowała przekonać wzburzonych mieszkańców Wasilkowa, że program rewitalizacji będzie dla nich korzystny. Ciężko było?
– Bardzo. Na spotkaniu, o którym pani mówi, było bardzo dużo silnych emocji. I niepełne, wyrywkowe informacje. A to bardzo utrudnia rozmowę.

Przypomnijmy, że mieszkańców zbulwersował i dotknął m.in. fakt, iż teren, który miałby być objęty programem, został nazwany zdegradowanym. Pani nie jest nowicjuszką, ma za sobą sporo projektów, wiele spotkań z ludźmi. Czy spotkała się Pani kiedyś z tak silną reakcją mieszkańców?
Nie. Co więcej, ja mam kontakt z ludźmi, którzy zajmują się tego typu projektami w Polsce i jeszcze nie mieliśmy takiego przypadku. Owszem, bywają obawy, wątpliwości, natomiast tutaj zostały bardzo mocno uwypuklone najbardziej zapalne punkty programu. Chociażby to prawo pierwokupu.

Czyli obawa, że kiedy moje mieszkanie znajdzie się na tym wspomnianym terenie, to gmina je wykupi.
Tak. A co tak naprawdę oznacza prawo pierwokupu? Otóż musiałoby przede wszystkim w ogóle zostać wprowadzone, a spotkania z mieszkańcami są też po to, żeby mogli oni zgłosić, że takiego prawa nie chcą. Ale gdyby zostało wprowadzone, to jeżeli np. pani chciałaby sprzedać swoją własność, która znajduje się na tym obszarze, to jak już pani znajdzie kupca i umówi się z nim na konkretną kwotę, to przed ostatecznym podpisaniem umowy wiążącej, o fakcie tym jest informowany burmistrz. I burmistrz mógłby skorzystać z prawa pierwokupu, czyli za tę kwotę, na którą się pani z tym kimś umówiła, mógłby tę pani własność odkupić. Bo może ta własność mogłaby służyć celom publicznym. Bardzo często z prawa pierwokupu korzysta się w stosunku do budynków opuszczonych, takich, które można przeznaczyć na dom kultury, ośrodek pomocy społecznej czy na centrum aktywności. Więc nie, burmistrz nie zabierze naszego dorobku życia za bezcen – a takie hasła padały. To naprawdę niezrozumienie istoty sprawy. I niestety, nie zdołałam tego wytłumaczyć.

Czego jeszcze nie zdołała Pani powiedzieć na tym spotkaniu?
Hm... No cóż, to sformułowanie w ustawie jest niefortunne. Ale to nie jest tak, że ludzie na tym terenie są... I widzi pani, teraz będę starała się używać innego słowa niż to, które wzbudziło tyle emocji. W każdym razie, chodzi o to, żeby pomóc ludziom się rozwijać, zmienić jakość ich życia, a dzięki temu też zmienić jakość życia w mieście. W Podlaskiem nie mieliśmy do tej pory rewitalizacji jako takiej, więc nie mamy odniesienia, ale dotychczasowe działania w poprzednich latach w kraju pokazały, że nie da się rewitalizować całego miasta. Nie da się nagle zmienić jakości życia w całym mieście. Więc jeżeli chcemy coś zmienić, poprawić, ożywić, ulepszyć, to trzeba wybrać konkretny obszar. Jak to zrobić?

No właśnie, jak ?
Jest to trudne, więc przeprowadza się diagnozę, sprawdzając szereg różnych danych. Oczywiście dane liczbowe, urzędowe, nie oddają całej rzeczywistości, nie mówią nam wszystkiego. Na pewno nie jest to idealna metoda, ale to jakiś sposób, żeby przyjrzeć się całej gminie, czyli dziesiątkom tysięcy mieszkańców. Podobnie działo się w Białymstoku, podobnie się dzieje w Sokółce, w Augustowie, Hajnówce. Wszędzie proces przygotowania programu rewitalizacji jest taki sam, określa to prawo.

I teraz, jeśli chcemy podnieść jakość życia ludziom w naszym mieście, i musimy wybrać jakąś grupę, na której się skupimy, to szukamy tych, którym jest trudniej. Nie tych, którzy są gorsi, tylko tych, których sytuacja jest gorsza. A jak to sprawdzamy? Sprawdzamy działalność ośrodka pomocy rodzinie, w którym miejscu tej pomocy świadczy się więcej. Zaznaczam, nie mówimy tu o żadnej patologii, tylko o sytuacji, kiedy różnym ludziom z różnych powodów nie żyje się łatwo. Sprawdzamy wskaźniki zdawalności do kolejnej klasy, bo jeśli gdzieś dzieci mają niższe wyniki na egzaminie, to może też potrzebne jest im większe wsparcie. Sprawdzamy wskaźniki policyjne, gdzie coś się dzieje, bo może w jakichś miejscach należałoby zamontować monitoring. Sprawdzamy nawet udział w wyborach na poszczególnych ulicach. Danych jest naprawdę dużo, a potem nanosi się je na mapę miasta. I wtedy widać, gdzie trudności występuje więcej, a gdzie mniej. Dodatkowo sprawdza się, gdzie występuje np. zanieczyszczenie środowiska, zły stan techniczny budynków, niska przedsiębiorczość, gdzie np. brakuje kanalizacji. I tak naturalnie jako obszar... Nie, nie będę uciekać od tego słowa – jako obszar zdegradowany określa się tę część gminy czy miasta, w której pewne problemy się na siebie nakładają. Gdzie ludziom żyje się trudniej, nie zawsze przecież z ich winy, niż ludziom w innej części miasta.

Następnie z obszaru, którym nam wyszedł z tej diagnozy, tego tak zwanego zdegradowanego, wydzielamy obszar (są na to też konkretne wytyczne), który nazywamy rewitalizowanym, gdzie będą się koncentrować nasze działania. I my w Wasilkowie byliśmy na etapie wyznaczania tego obszaru.

Niełatwo jest dyskutować z granicami obszaru zdegradowanego. To są twarde dane, liczby, ale one nie naznaczają ludzi, którzy na nim mieszkają, tylko raczej pokazują, gdzie przydałoby się wsparcie.

O jakim konkretnie wsparciu mówimy?
To zależy od tego, z jaką grupą ma się do czynienia. To mogą być działania dla młodzieży, jak zajęcia dodatkowe, kluby integracji, żeby pokazać, że można robić dzisiaj coś więcej niż siedzieć przed komputerem. I że to może dawać satysfakcję. Są programy aktywizacji zawodowej, jak np. szkolenia dające umiejętności przydatne w pracy zawodowej, w kontaktach z innymi ludźmi itp. Jest praca z rodzinami, z samotnymi matkami. Są zajęcia z seniorami, pokazujące im, jak wiele mogą jeszcze zrobić, jak wielki mają potencjał, zajęcia pomagające w rehabilitacji. Są programy związane z przedsiębiorczością: od zajęć w szkołach podstawowych po konkretną współpracę z firmami i tworzenie nowych miejsc zatrudnienia. Odnawia się też chodniki, ulice, place zabaw, dofinansowuje się wymianę pieców. Co ważne, rewitalizacja nie oznacza, jak kiedyś, że odnawia się jakiś budynek.

A takie może być powszechne skojarzenie
Teraz zaczynamy od pracy z ludźmi. Bo to ludzie są najważniejsi. Jeżeli chcemy cokolwiek zmienić, to robimy to z ludźmi i dla ludzi. Nawet jeśli mówimy np. o odnawianiu podwórek, a są takie programy, to ogłasza się konkurs i mieszkańcy sami wymyślają, jak chcieliby, żeby ich podwórko wyglądało. Ale wcześniej przeprowadza się działania aktywizujące, żeby mieszkańcy poczuli, że chcą, że mogą coś zmienić, że mogą wymyślić swoje podwórko i zgłosić do miasta. Tylko takie podejście do rewitalizacji sprawi, że będą to podwórko uznawali za swoje, że będą o nie dbali i będzie im się chciało na to podwórko wspólnie wyjść. Że będzie im się chciało siedzieć na wspólnej ławeczce, a jak nie będą mieli wspólnej ławeczki, to będzie im się chciało te ławeczkę zrobić. A jeśli mają ławeczkę, to może zechcą huśtawkę lub fontannę? Albo siłownię pod chmurką czy hamak? I program rewitalizacyjny pomoże im to ich marzenie ziścić. Bo na działania w obszarze rewitalizacji będą przeznaczone miliony euro.

Może Pani podać konkretne kwoty?
W samym województwie podlaskim na najbliższe lata będzie to 116 milionów euro.

Czyli jest o co walczyć.
Dokładnie. Niech pani sobie wyobrazi, że w innych miejscowościach ludzie mają żal, jeśli teren, na którym mieszkają, nie został objęty programem rewitalizacji. W Łodzi na przykład okazało się, że nieruchomości w obszarze rewitalizowanym zaczęły zyskiwać na wartości. Dlaczego? Ponieważ jest świadomość tego, co będzie się na tym terenie działo, że to tam będą szły pieniądze na infrastrukturę czy zajęcia dla dzieci, ta część miasta ożyje. Więc warto tam mieszkać.

Przygotowanie programu rewitalizacji nie jest proste, ale podlaskie gminy widzą w nim potencjał. W ogłoszonym w zeszłym roku przez Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego konkursie 43 gminy otrzymały dofinansowanie na opracowanie lub aktualizację programów rewitalizacji. I poszczególne miejscowości są na różnym etapie tych prac. Hajnówka ma program w zasadzie gotowy, zostały ostatnie konsultacje. W Augustowie trwają właśnie konsultacje z mieszkańcami programu, który jest już napisany. Za moment ruszą tam spotkania i warsztaty. A np. Bielsk Podlaski dopiero rozpoczyna prace nad programem.

Więc gdyby się okazało, że Wasilków zrezygnował z programu rewitalizacji, to znaczyłoby, że zrezygnował z ogromnej szansy na zdobycie pieniędzy na konkretne działania podnoszące jakość życia ludzi. Na jakie działania? To zależy, czego im potrzeba. Żeby się tego dowiedzieć, trzeba by zorganizować spotkanie, na które ci ludzie będą chcieli przyjść, traktując rewitalizację jako szansę, i podzielić się z nami swoimi marzeniami oraz potrzebami. Więc teraz musimy szukać sposobu na to, jak odczarować tę niefortunną sytuację. Jak odczarować rewitalizację.

Ma Pani na to jakiś pomysł?
Należałoby teraz postawić na edukację i przekazywanie informacji, bo rozumiem, że może nie do wszystkich one dotarły. Chciałabym, żeby mieszkańcy potraktowali prace nad tym programem jako szansę na rozwój miasta. Że nie jest to sprawa polityczna, że tu nie chodzi o korzyści dla władzy, tylko o konkretne korzyści dla ludzi. O to, żeby im się po prostu lepiej żyło.

Opinia

Maciej Żywno, wicemarszałek województwa podlaskiego: Rewitalizacja to szansa dla gmin na rozwój społeczny.
Prawie 3 mln zł – tyle otrzymały 43 podlaskie gminy na przygotowanie lub aktualizację programów rewitalizacji. Programy te, tworzone w konsultacji z mieszkańcami, będą podstawą do ubiegania się o wsparcie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego. Na działania rewitalizacyjne przeznaczyliśmy 95,7 mln zł. To ogromna kwota, którą samorządy mogą zainwestować w swoich mieszkańców. Warto jednak podkreślić, że działania te muszą koncentrować się nie tylko na odnawianiu infrastruktury. Wszelkie inwestycje mają bowiem prowadzić do rozwiązania problemów i zaspokajania potrzeb np. społecznych, zdiagnozowanych w danej gminie.

Ewa Wyrwas

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.