Ołeh Psiuk (Kalush Orchestra): Chcemy by ukraińską kulturę poznał cały świat! [WYWIAD]

Czytaj dalej
Fot. Małgorzata Genca
Michał Dybaczewski

Ołeh Psiuk (Kalush Orchestra): Chcemy by ukraińską kulturę poznał cały świat! [WYWIAD]

Michał Dybaczewski

Kalush Orchestra skupia jak w soczewce cechy duszy ukraińskiej: z jednej strony, tętni ekspresją, ale z drugiej, ma zapisany głęboko romantyczno-sentymentalny kod. Ich udział w konkursie Eurowizji, z uwagi na trwającą wojnę, od samego początku miał szczególne znaczenie, a zwycięstwo w nim, było nie tylko czymś oczekiwanym, ale i koniecznym. Ukraina zyskała dzięki temu dodatkowy głos na arenie międzynarodowej – muzykę wokół której jednoczą się wszyscy ci, którym sprawa ukraińska nie jest obojętna. Kalush niedawno ruszył w trasę koncertową po Europie, a ważnym przystankiem na mapie jest Polska i m.in. Lublin. I to właśnie przez występem w Muszli Koncertowej im. Romualda Lipki spotkałem się z Ołehem Psiukiem, liderem Kalush Orchestra.

Wasza wygrana na ostatniej edycji Eurowizji w Turynie miała znacznie szerszy niż tylko artystyczny wymiar. To zwycięstwo spowodowało, że opinia publiczna na całym świecie skierowała na was swój wzrok. Zostaliście ambasadorem Ukrainy na świecie i – chcąc nie chcąc – staliście się częścią świata polityki. Co jest waszą misją?

Chcemy wyjść z naszą muzyką poza obszar Ukrainy i przybliżyć publiczności europejskiej, ale i na całym świecie, ukraińską muzykę, czy nawet szerzej – ukraińską kulturę. Chcemy pokazać, że to, co jest popularne u nas, może stać się popularne także u was, i gdzie indziej. Poprzez realizację tego celu, chcemy osiągnąć również inny – zebrać jak najwięcej pieniędzy na wojenne potrzeby mojego kraju, który zmaga się z okrutnym rosyjskim najeźdźcą.

Wiele mówi się o sojuszu polsko-ukraińskim. Ambasador Ukrainy w Polsce, Andrij Deszczyca podkreśla, że Ukraina straciła brata – Moskwę, ale zyskała siostrę – Polskę. Za wami już kilka koncertów w naszym kraju – czujecie jakąś szczególną energię, chemię, jaka zaistniała między naszymi narodami? Te koncerty w Polsce różnią się od koncertów w innych krajach?

Na nasze koncerty przychodzi dużo publiczności ukraińskiej, ale także ze strony publiczności nie-ukraińskiej czuć ogromne ciepło i empatię. Bardzo cieszy mnie to, że tak jest w zasadzie w każdym mieście, państwie, w którym gramy. W Polsce rzecz jasna również!

Zadam trudne pytanie: czy ktoś z was, z waszego zespołu, stracił kogoś bliskiego w trwającej wojnie?

(długie milczenie)…. Tak, ja straciłem kilku przyjaciół….

Czy masz swoją prognozę odnośnie tego, jak dalej potoczy się ta wojna?

Nie mam prognozy, bo na sprawach geopolitycznych i militarnych po prostu się nie znam. My, jako Kalush Orchestra robimy natomiast ze swojej strony wszystko, by dać jak najwięcej naszej ojczyźnie Ukrainie.

Po trasie koncertowej w Polsce wracacie na Ukrainę, czy gracie dalej?

Gramy dalej w Europie. Mamy w planach wystąpić w wielu państwach. Na naszej trasie są teraz Czechy, Gruzja, Holandia. Ale na tym pewnie nie skończymy.

Jeśli sytuacja by tego wymagała, jesteście w stanie nagle przerwać trasę koncertową, wrócić do kraju i chwycić za broń?

Tak, taki wariant był rozważany i ciągle jest możliwy.

Było zwycięstwo na Eurowizji, teraz są koncerty, a czy w niedalekiej przyszłości macie w planach wejście do studia i nagranie płyty? A może macie już jakąś koncepcję?

Nowe utwory powstają w trakcie koncertów, które właśnie gramy. Ich tematyka oscyluje wokół aktualnych, ukraińskich tematów, wokół tego co boli naszą duszę. Być może płyta powstanie do końca roku. Jednak póki co nie myślimy o nagrywaniu, a skupiamy się na samym tworzeniu, komponowaniu.

Koncert w Muszli Koncertowej to główny punkt waszej wizyty w Lublinie, ale wcześniej odwiedziłeś z zespołem lubelskie Help Ukraine Center, jedno z największych miejsc pomocy humanitarnej i medycznej dla Ukrainy. Jakie są twoje wrażenia po tej wizycie?

To miejsce jest bardzo inspirujące, ponieważ pokazuje jak duża pomoc płynie dla Ukrainy i jak wiele osób jest w nią zaangażowanych.

Wygraliście Eurowizję utworem „Stefania”, który był dedykowany ukraińskim matkom. Wiele tych matek razem z dziećmi przebywa w naszym mieście, w Lublinie. Chciałbym abyś za pośrednictwem „Kuriera Lubelskiego” skierował do nich jakieś przesłanie, słowa pokrzepienia.

Opiekujcie się sobą, nie zapominajcie o swoim kraju i mocno wierzcie w to, że szybko wrócicie tam, na Ukrainę, do swojej ojczyzny!

W innych wywiadach podkreślałeś niejednokrotnie, żeby życzyć ci niepodległej Ukrainy. Życzę ci zatem wolnej, niepodległej Ukrainy! Ale życzę ci również żebyście jak najszybciej zagrali koncerty w Ługańsku, Doniecku i Charkowie! Chwała Ukrainie!

Dziękuję ci bardzo!

Za tłumaczenie rozmowy pragnę serdecznie podziękować Annie Khludovej z Centrum Spotkania Kultur.

Michał Dybaczewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.