Pereciosy. Wśród kul leżała srebrna pieczęć

Czytaj dalej
Fot. Szymon Paczyński
Julita Januszkiewicz

Pereciosy. Wśród kul leżała srebrna pieczęć

Julita Januszkiewicz

Miłośnicy historii znaleźli ją w Piereciosach. Tam 29 kwietnia 1863 roku rozegrała się największa na Białostocczyźnie potyczka. Teraz genealodzy rozwikłają, do kogo należała tajemnicza pieczęć z herbem

Znaleźliśmy ją na środku wzgórza, na najwyższej partii wzniesienia, gdzie powstańcy mieli stanowisko obronne. Obok leżały kule - opowiada Lech Pawlata, archeolog z białostockiej Fundacji Ochrony Zabytków „Na Rubieży”.

Srebrna pieczęć należy do rodu Nowina-Mielżyński. Wywodzi się z Wielkopolski. - Poszukujemy w różnych publikacjach informacji, do kogo należała ta pieczęć. Bo nie była ona taka zwykła, należała do hrabiego - zauważa Lech Pawlata.

Zagadkę tajemniczej pieczęci pomogą rozwiązać genealodzy. - Ktoś z rodziny musiał walczyć w bitwie. Chcemy ustalić nazwisko tego człowieka. To nie był prosty kosynier. Ta pieczęć to cenna osobista pamiątka bohatera - uważa Krzysztof Łaziuk z Nadleśnictwa Supraśl, które zorganizowało badania.

Pasjonaci historii w Piereciosach na terenie Puszczy Knyszyńskiej próbowali znaleźć ślady bitwy z 29 kwietnia 1863 roku. Trzystu powstańców dowodzonych przez Walerego Wróblewskiego i Onufrego Dudzyńskiego starło się tu z pułkiem rosyjskim. Walka trwała tylko godzinę, ale powstańcy ponieśli duże straty. Zresztą byli słabo uzbrojeni. W sumie zginęły 32 osoby, wielu było rannych, a cały obóz przeszedł w ręce wroga. Zginęło kilku Rosjan. Po odejściu Moskali, pobliska ludność na miejscu bitwy, we wspólnej mogile pochowała poległych powstańców. W bitwie pod Piereciosami walczył też Ignacy Aramowicz, który spisał wspomnienia tych wydarzeń.

- Od 2010 roku próbowaliśmy odnaleźć miejsce bitwy w lesie, ale nie trafiliśmy wtedy dokładnie w centrum wydarzeń - opowiada Łaziuk.

Niedawno grupa miłośników historii z ekipą Adama Sikorskiego z programu „Było, nie minęło” przeprowadziła kolejne badania. - Znaleźliśmy fragment pola bitwy od strony północnej, gdzie jeden z oddziałów rosyjskich atakował powstańców styczniowych - mówi Lech Pawlata.

- Udało się nam potwierdzić opisy Aramowicza. Georadar wskazał też zapomniane miejsce pochówku powstańców - opowiada nam nadleśniczy.

Były też przedmioty osobiste zagubione w czasie walki, np. guziki. Znaleziono też kule z różnej broni czy wycior do pistoletu.

Julita Januszkiewicz

Publikuję głównie w "Kurierze Porannym" i "Gazecie Współczesnej". Dziennikarką jestem od kilkunastu lat. Śledzę to co się dzieje w gminach powiatu białostockiego. Ale interesują mnie też ciekawostki historyczne, wykopaliska archeologiczne. Lubię tematy społeczne, a od niedawna zajmuję się również edukacją. Nie boję się pisać o sprawach trudnych.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.