Pijak prawie ją staranował, a następnie próbował uciec

Czytaj dalej
Fot. Małgorzata Więcek-Cebula
Małgorzata Więcek-Cebula

Pijak prawie ją staranował, a następnie próbował uciec

Małgorzata Więcek-Cebula

44-latek z gminy Trzciana miał 2,5 promila alkoholu i kierował samochodem

31-letnia Magdalena Jadach wciąż nie może dojść do siebie po tym, co spotkało ją na drodze koło Łapanowa. Gdy jechała do Gorlic, na jej pasie ruchu niespodziewanie pojawił się rozpędzony volkswagen passat. To cud, że nie doszło do wypadku.

- U mamy zostawiłam dwumiesięczne dziecko. Płaczę na myśl o tym, że mogłam je osierocić - mówi.

31-letnia gorliczanka od dwóch lat mieszka i pracuje w Londynie. Do Polski przyjechała tylko na dwa tygodnie. W tym czasie chciała odwiedzić rodziców. W planach miała też obejrzeć działkę pod dom, który planują z mężem wkrótce postawić.

- Na spotkanie w sprawie działki wybrałam się w poniedziałek rano. Do Gorlic jechałam drogą nr 966, spokojnie, powoli - tłumaczy kobieta.

W Ubrzeży (pow. bocheński), tuż za zakrętem drogi, zobaczyła, jak jadący z naprzeciwka mężczyzna traci kontrolę nad volkswagenem passatem i ze swojego pasa ruchu zjeżdża w jej stronę. Podróżujący tuż przed nią samochód dostawczy zdołał uciec na lewy pas, który był akurat pusty. Pani Magda nie miała takiej możliwości. Mogła tylko lekko odbić w lewo, drugim pasem jechał bowiem już inny pojazd. Cudem uniknęła zderzenia z jadącym prawidłowo autem. Udało jej się nie zderzyć z passatem, który jechał na oślep po jej pasie. Gdy bezpiecznie się zatrzymała w zatoczce autobusowej, zorientowała się, że passat wylądował w rowie.

- Pobiegłam, żeby sprawdzić, co się stało kierowcy, czy nie potrzebuje pomocy - relacjonuje pani Magdalena.

Gdy otworzyła drzwi pojazdu, uderzył ją fetor alkoholu. Kierowca miał problem z utrzymaniem się na nogach. Poprosił, by nie wzywała policji. Gdy pani Magdalena odmówiła, chciał uciec z miejsca zdarzenia.

Funkcjonariusze na miejscu byli już po kilkunastu minutach od wezwania.

Badanie alkomatem wykazało, że 44-letni Jacek P. z gminy Trzciana, który kierował passatem miał w wydychanym powietrzu ponad 2,5 promila alkoholu.

Mężczyzna nie był do tej pory karany. Wszystko wskazuje jednak na to, że zdarzało mu się już prowadzić auto po pijanemu.

- Potwierdzili to członkowie jego rodziny, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia. Wspominali o podobnym incydencie z przeszłości tego człowieka - mówi Magdalena Jadach, która nadal nie może dojść do siebie, po tym, co przeżyła.

- Jestem roztrzęsiona i przerażona. Przecież to mogło skończyć się dla mnie tragicznie. W domu, pod opieką mamy zostawiłam moje dwumiesięczne dziecko - mówi ze łzami w oczach gorliczanka.

Pijani kierowcy to ciągle plaga na polskich drogach. Tylko w lipcu na terenie powiatu brzeskiego policja zatrzymała 52 nietrzeźwych, a bocheńskiego 21. Podobnie wyglądają policyjne statystyki na Sądecczyźnie.

Nic nie wskazuje na to, że sierpień, który ogłoszono miesiącem trzeźwości, pod tym względem będzie lepszy.

Małgorzata Więcek-Cebula

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.