Po co nam innowacje? To proste! One zmieniają świat

Czytaj dalej
Ewa Wyrwas

Po co nam innowacje? To proste! One zmieniają świat

Ewa Wyrwas

Czy sztuczna inteligencja to dla nas szansa czy zagrożenie? Dlaczego mielibyśmy robić coś w życiu inaczej niż dotychczas? I co ma PESEL do kreatywności?

Odpowiedź na ostatnie pytanie brzmi: PESEL do kreatywności ma się nijak. Bycie innowatorem, posiadanie szerokich horyzontów, chęci tworzenia oraz pasji nie jest zależne od tych kilku cyferek. Można więc stworzyć fantastyczną firmę mając 47 lat. Jak Zbigniew Gołąbiewski, założyciel firmy Promotech (sprzęt i usługi dla przemysłu). Firmy, która w tym roku obchodzi 30-lecie. Co, jak łatwo policzyć, oznacza, że jej założyciel ma lat 77. I wciąż ma wiele do powiedzenia.

A można było się o tym przekonać podczas finału rankingu Innowacje 2016, jaki odbył się w poniedziałek w Centrum Kultury w kampusie Uniwersytetu w Białymstoku. Była to jubileuszowa, 10. edycja rankingu organizowanego przez „Kurier Poranny” i Naczelną Organizację Techniczną w Białymstoku. Promotech wielokrotnie brał w nim udział i w związku z tym otrzymał tytuł Innowatora Dziesięciolecia. Podobnie jak dziesięć innych podlaskich firm, które w ten sposób przyczyniały się do promowania innowacyjności oraz dawały mocy naszemu przedsięwzięciu.

Firma a garaż

- Biznesmenem stałem się z przypadku. Ja jestem inżynierem, to mnie kręci - stwierdził Zbigniew Gołąbiewski, który podczas gali wziął udział w panelu rozprawiającym się z mitem, jakoby start-upy tworzyli jedynie młodzi ludzie.

Bo start-upy to młode firmy, nie młodzi właściciele. Z amerykańskich danych przytoczonych przez prowadzącą Marylę Pawlak-Żalikowską, naszą redakcyjną koleżankę, wynikało, iż najczęściej tworzą je ludzie, którzy już mają jakieś doświadczenie zawodowe. Z kolei mit, że innowacyjne firmy powstają w garażu ma swoje uzasadnienie - nie ma innego wyjścia, jeśli pasję realizuje się po godzinach, kiedy już się wróci z regularnej pracy.

Zbigniew Gołąbiewski co prawda nie zaczynał w garażu, ale jak stwierdził, lekko nie było. Potrzeba było mnóstwo pasji, energii i uporu, żeby 30 lat temu rozkręcać biznes w Polsce. Czego potrzeba obecnie?

Mniej więcej tego samego, tylko... więcej. Co prawda jest łatwiej np. o fundusze na rozpoczęcie działalności, ale z drugiej strony świat zmienia się znacznie szybciej, a rękę na pulsie trzymać trzeba.

Zapytany o to, jak czuje się przy osobach młodych, Zbigniew Gołąbiewski odrzekł, że OK. - Bardzo dobrze mi się z młodymi ludźmi pracuje i rozmawia - stwierdził. - Słucham ich, słucham tego, co mają do powiedzenia, ponieważ można się od nich sporo nauczyć.

Zrób to inaczej

Gala Innowacje 2016 była okazją do poznania najbardziej innowacyjnych firm w regionie, ale nie tylko. Była również przestrzenią do dyskusji, wymiany poglądów i zastanowienia się, jakie warunki muszą zaistnieć, żeby powstała np. aplikacja do zarządzania wynajmem sal konferencyjnych (firma BitCraft), aplikacja pozwalająca klientom na przeglądanie oferty warzyw i owoców oraz składanie zamówień (firma TAG), meble do pracy dla osób niepełnosprawnych, które można dopasować indywidualnie do konkretnego pracownika (firma TOBO) czy system grzewczy, który przyczynia się do walki ze smogiem (Nibe-Biawar).

Prelegenci podpowiadali, co może pomóc przedsiębiorstwom być bardziej innowacyjnymi, by się rozwijać i wytyczać nowe kierunki.

Bo powiedzmy, że mamy sytuację, w której przedsiębiorcy brakuje pomysłu, w której ma on wrażenie, że utknął, firma się nie rozwija, pracownicy pracują mniej wydajnie, a pasja gdzieś uleciała. Czy można coś z tym zrobić?

- Jeśli to, co robisz, nie działa, zrób to inaczej - przekonywał podczas wystąpienia Lechosław Chalecki, doradca biznesowy, właściciel białostockiej Szkoły Inspiracji. - W tym zdaniu zaszyta jest innowacja.

Bo, jak wyjaśniał, w biznesie niesamowicie ważna jest zmiana. Ale zmiana innowacyjna, taka, która powstaje na skutek zmiany podejścia. Wymaga to od nas m.in. z rezygnacji z przekonań, które nas ograniczają, akceptacji tego, na co nie mamy wpływu i wykorzystywania dostępnych zasobów. Ważna jest też efektywność - która nie ma zbyt wiele wspólnego z długimi godzinami mozolnej pracy, a raczej z robieniem właściwych rzeczy we właściwy sposób i we właściwym czasie. Plus motywacja. Bo nikt nas nie zmotywuje na siłę - jeśli nie będziemy mieli w sobie chęci do działania, to nic nas do niego nie zmusi. To prosto brzmiąca, choć wymagająca konsekwencji strategia, którą Lechosław Chalecki z powodzeniem stosuje od lat.

Weź dotację. Ale z rozwagą

Energia i motywacja w biznesie to jedno, ale wprowadzenie innowacji w firmie wiąże się ze sporym ryzykiem finansowym.

Obecnie można skorzystać w tym celu np. z funduszy unijnych i otrzymać dotację na konkretne działanie. Jest to dobra droga i wartościowa pomoc, z jednym ale. A właściwie z dwoma.

- Nie idźmy po dotacje na siłę - przekonywała Beata Cichocka-Tylman z firmy PwC. - Trzeba mieć przemyślany plan, na co te pieniądze wydamy. To instrument dla doświadczonych firm.

- I pamiętajmy, to trzeba uwzględnić w naszym planie, że innowacje wymyśla się po to, żeby przyniosły zysk, a nie dla samych innowacji - dodał Andrzej Parafiniuk, prezes Podlaskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego.

I PwC, i PFRR udzielają m.in. dotacji firmom i na co dzień mają do czynienia z przedsiębiorstwami.

- Wiemy też, jakim problemem dla firm są skomplikowane procedury - dodał Andrzej Parafiniuk. - Dlatego my idziemy w ich upraszczanie. Dlaczego? Żeby być innowacyjnym. Bo robić coś innowacyjnie, to robić inaczej i lepiej niż inni.

Życzę wam dzikich pomysłów

Gościem specjalnym wieczoru był człowiek, który, jak sam podkreśla, nie jest coachem, trenerem biznesu ani trenerem mentalnym. Jest po prostu psychologiem, który lubi ludzi i widzi wartość w rozmowie. Człowiek, który podkreśla, że aby zapalać innych, samemu trzeba płonąć. Trzeba mieć pasję. - Pasja rodzi profesjonalizm - zapewniał Jacek Walkiewicz. - Pasja to podejście „chcę”, a nie „muszę”.

Dlatego, jak mówił, tak ważne jest, by próbować w życiu nowych rzeczy, bo tylko w ten sposób dowiemy się, co daje nam radość i co jest naszą pasją. Dlatego tak ważne jest, by zdobywać doświadczenie. Ponieważ to z doświadczenia płynie zaufanie do samego siebie. A jeśli ufamy, że sobie poradzimy (a wiemy to, ponieważ kilka razy już sobie w różnych sytuacjach poradziliśmy), to łatwiej nam się zdecydować na nowe sytuacje, nowe rozwiązanie, nową drogę. Na innowację. - Od zaufania do siebie wszystko się zaczyna - dodał. - Dlatego tak ważne jest, by to zaufanie budować u młodych ludzi.

W biznesie niezwykle ważny według Walkiewicza jest mentoring. Mentorzy, którzy mają cenne doświadczenie, przekazując wiedzę młodszym, wzmacniają ich i stwarzają przestrzeń do wymiany idei, pomysłów, do stworzenia czegoś nowego.

Co jest jeszcze istotne, żeby odnieść sukces, nie tylko w biznesie?

- Odwaga - mówił Jacek Walkiewicz. - Trzeba mieć odwagę, by zaryzykować. A bez ryzykowania nie ma zmian.

Dlatego wszystkim zebranym życzył „dzikich, szalonych pomysłów”.

- Idźcie i ryzykujcie! - zakończył.

Spojrzenie w przyszłość

A w zasadzie po co nam innowacje? Dlaczego mamy wymyślać coś nowego, innego, niecodziennego?

Żeby coś zmienić, ułatwić życie sobie i innym, żeby zarobić - to oczywiste. Pytanie, do czego nas to wszystko może doprowadzić? Bo istnieje taka możliwość, że pójdziemy w rozwoju technologii tak daleko, że przestaniemy być potrzebni. Na przykład, kiedy stworzymy roboty, które będą równie inteligentne jak ludzie i zajmą ich miejsca pracy. Czy sztuczna inteligencja (bo o niej mowa) to pieśń przyszłości, czy raczej bliska codzienność? Czy powinniśmy się jej obawiać? - Sztuczna inteligencja to z pewnością innowacja i z pewnością jest to trend, który rozwija się na naszych oczach - stwierdził dr Paweł Tadejko z Politechniki Białostockiej.

I nie mówimy tutaj o człekopodobnych robotach rodem z filmów science fiction, ale raczej o algorytmach, które potrafią malować (całkiem nieźle podrabiając Rembrandta) czy wygrać w Go z mistrzem świata. Ale mogą też przyczyniać się do powstawania nowych miejsc pracy, np. związanych z obsługą maszyn.

- Warto już dziś zastanowić się, czy w mojej firmie nie można wykorzystać jakiegoś inteligentnego algorytmu - dodał Paweł Tadejko.

A jeśli zdarzy się, że faktycznie roboty zaczną zajmować nasze miejsca pracy? Cóż, trzeba będzie wówczas iść jakąś nową drogą, znaleźć dla siebie nowe miejsce w świecie.

Pomóc nam w tym mogą dzikie pomysły, zaufanie do siebie i podjęcie ryzyka.

Ewa Wyrwas

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.