Podatnicy słono zapłacą za błąd, który popełnił sąd

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Zgiet
Helena Wysocka

Podatnicy słono zapłacą za błąd, który popełnił sąd

Helena Wysocka

Suwalski przedsiębiorca otrzyma 20 tysięcy odszkodowania za to, że został niesłusznie aresztowany. Za kratkami spędził niemal miesiąc, a z sądowej sali został wyprowadzony w kajdankach na rękach.

Stracił zaufanie klientów, bał się o swoje zdrowie, bo siedział z recydywistami, jadł ze zużytych naczyń i był wielokrotnie przenoszony z celi do celi. A w związku z tym często poddawany był kontrolom osobistym. Jan N., bo o nim mowa, w Areszcie Śledczym w Giżycku spędził 22 dni. Niesłusznie i za to otrzyma 20 tysięcy złotych zadośćuczynienia - orzekł Sąd Okręgowy w Olsztynie.

Jan N. to przedsiębiorca dobrze znany w Suwałkach. Jest właścicielem hotelu i od lat nie zgadza się z decyzjami zakładu energetycznego. Spory rozstrzygane są w sądowych salach. Podczas dwóch procesów w Suwałkach przedsiębiorcy puściły nerwy. Przewodniczącej składu orzekającego zarzucił, że nie zna przepisów, nie umie czytać oraz pisać i orzeka jak jej koledzy po fachu z Białorusi. Po czym wyszedł z sali rozpraw. Miesiąc później biznesmen podpadł kolejnej sędzi. Miał jej wygarnąć, że jest w mafii, lekceważy prawo i przekracza swoje uprawnienia.

Sędzie uznały, że tego typu zachowań nie można puszczać płazem. Zawiadomiły więc organy ścigania o tym, że zostały znieważone. Prokuratura sporządziła akt oskarżenia i skierowała go do sądu w Ełku. Ten natomiast postanowił sprawdzić, czy przedsiębiorca jest zdrowy i skierował go na badania. Ponieważ Jan N. przez ponad rok nie stawiał się na wyznaczone terminy, sąd uznał, że go lekceważy i utrudnia postępowanie. Nakazał więc aresztować biznesmena.

Prosto z ełckiego sądu Jan N. został dowieziony do komendy, a stamtąd do aresztu w Giżycku. Wiadomość o zatrzymaniu N. szybko rozeszła się w Suwałkach. Hotelarz twierdzi, że z tego powodu stracił wielu klientów. Poza tym, w areszcie był szykanowany, bo ciągle przenoszono go z celi do celi. Musiał więc uprzątać kolejne miejsca zakwaterowania.

Przedsiębiorca został uniewinniony od zarzutu znieważenia sędzi z uwagi na przedawnienie czynu. Wystąpił więc o zadośćuczynienie za - jak to określił - poniżenie oraz cierpienie psychiczne. Sąd w Olsztynie, gdzie trafił pozew, przyznał, że środek zapobiegawczy nie był właściwy. Wystarczyło orzec poręczenie majątkowe. Zadośćuczynienie wypłaci Skarb Państwa, czyli podatnicy.

Helena Wysocka

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.