Polityczna groteska kontra przemilczany szał disco polo

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Jerzy Doroszkiewicz

Polityczna groteska kontra przemilczany szał disco polo

Jerzy Doroszkiewicz

Czy reportaż radiowy może być źródłem wiedzy o polskiej transformacji systemowej po roku 1989? „Wielka podlaska zmiana” to próba analizy obrazowania świata przez reporterów Radia Białystok, którą stworzył Krzysztof Kurianiuk.

Pijaństwo wójta Orli, arogancja prezydenta Polski, wymieranie wsi, życie na wysypisku śmieci - lata 1989-1999 to czas wielu świetnych reportaży wyemitowanych przez Radio Białystok. Czego można się z nich dowiedzieć o zachowaniach mieszkańców północno-wschodniej Polski przeanalizował na potrzeby rozprawy doktorskiej Krzysztof Kurianiuk - jedna z ważniejszych osobowości Radia Białystok lat 80. XX wieku i dyrektor programowy stacji m.in. w latach 1990 - 2002.

Autor „Wielkiej podlaskiej zmiany” doskonale zna tajniki reporterskiego rzemiosła, odwołuje się do groteski, jako środka wyrazu używanego w czasach tworzenia się „białostockiej szkoły reportażu”. Zdaje sobie też sprawę, jak ważne jest tło dźwiękowe czy choćby intonacja głosu.

Cały Wasz

Korzystając z metod używanych w socjologii przeanalizował 150 reportaży, z których wziął pod lupę 30. Wśród nich znalazły się prawdziwe perły, a cytowane z nich fragmenty, nawet pozbawione dźwiękowego anturażu są zapisem chwil, o których wielu chciałoby zapomnieć. Ot, choćby uchwycenie wyjątkowej arogancji prezydenta Polski.

Agnieszka Czarkowska i Alicja Pietruczuk w 1997 roku pojechały do wsi Mochnate, by udokumentować przygotowania do wizyty Aleksandra Kwaśniewskiego. Prezydent Polski zapowiedział się z wizytą w gminie, w której zdobył niemal stuprocentowe poparcie. Jedni obawiali się, że może ich nie zrozumieć, bo „po swojomu howorym”. Z kolei pani wójt dała się przyłapać na malowaniu ust, bo „jest kobietą i chciałaby coś na policzku prezydenta zostawić”. Ale reporterki nie przedstawiają wyłącznie sielanki podhajnowskiej wioski. Ludzie narzekają: „bezrobocie zrobili, nie ma gdzie pracować i tak do demokracji weszliśmy”. Wreszcie słychać policyjne syreny, trzask drzwi, przemówienia samorządowców chwalących się sukcesami gminy. Punktem kulminacyjnym jest przemowa prezydenta. „A ryby są tutaj?” - pyta Kwaśniewski i dodaje: „w waszej wsi miałem w wyborach największe poparcie w Polsce i dlatego jestem tu cały wasz. Wszystkim waszym dzieciom najlepsze życzenia i na wuef chodzić”. Po czym odjeżdża. Ludzie są w szoku, większość nawet nie zobaczyła głowy państwa, otoczonej przez ochroniarzy, dziennikarzy i samorządowców. „Cały Wasz” do dziś pozostaje jednym z najbardziej wstrząsających świadectw arogancji władzy stworzonych przez dziennikarzy publicznego medium. Takich przypadków w latach 1989-1999 było więcej.

Władza potrafiła ignorować wyborców także w skali mikro. Reportaż Anny Bogdanowicz „Jako wójt” doczekał się nawet części drugiej. To również groteskowa historia o orlańskiej społeczności, która powierzała stanowisko wójta zdeklarowanemu alkoholikowi. Jak wiadomo, po alkoholu hamulce osobowości puszczają, rozum odchodzi w niebyt, zatem podpity gminny włodarz pozwala nagrywać swój bełkot doświadczonej dziennikarce, nawet przyznaje się do jeżdżenia autem „po kielichu” zresztą bez prawa jazdy. Bo te za jazdę po pijanemu stracił wcześniej.

Sztuka radiowego reportażu, niestety, należy do najbardziej ulotnych, dzięki archiwom można jednak usłyszeć tamte głosy i od nowa przeżyć tamte historie. Znacznie trudniej przywołać atmosferę programu nadawanego na żywo. Bowiem w czasach świetności reportażu w Radiu Białystok, po emisji prezenter zwykle zapraszał do dyskusji słuchaczy, często też w studiu towarzyszyli mu goście. Może jeszcze ktoś pamięta wykrętne tłumaczenia ówczesnego rzecznika policji po emisji reportażu „Policja prawem chroniona” Haliny Londowskiej. To był opis pobicia przez policję starszej kobiety, której rodzina pisała skargi na opieszałość funkcjonariuszy. Kiedy ponownie lokalni policjanci chcieli ją przesłuchać weszli do domu rozbijając okno. Komentarze słuchaczy łatwo sobie wyobrazić.

66 procent negacji

Wśród analizowanych przez Krzysztofa Kurianiuka reportaży znalazł się przejmujący obraz życia zbieraczy śmieci na wysypisku, chłopca z wielodzietnej rodziny alkoholików, albo nostalgii za likwidowanym, sławnym w całej Polsce targowiskiem przy ulicy Bema. Poprzez postaci poszczególnych bohaterów dziennikarze publicznego medium opisywali polską transformację, często pokazując jej negatywne dla jednostek skutki. Biedę, strach, wykluczenie, bezrobocie. 66 procent rozłożonego przez autora na czynniki pierwsze materiału ukazuje negatywny obraz transformacji. Wśród pozytywów dziennikarze bardzo szybko dostrzegli i udokumentowali wielką przemianę, jaka miała miejsce w Narwi. Tam właściciel zakładu kamieniarskiego kupił POM i przekształcił w wielką fabrykę traktorów. W reportażu Jana Smyka „To jest inny świat” jeden z bohaterów chwali hojność szefa Pronaru słowami: „Pan Sergiusz to jak dawniejszy dziedzic”.

Krzysztof Kurianiuk podsumowując swoją analizę uważa, że ówczesne reportaże radiowe ukazywały obraz przemian zachodzących w społeczeństwie zgodnie z rzeczywistością, a 66-procentowa przewaga materiałów o negatywnym wydźwięku dowodzi ówczesnej obiektywności publicznego medium. Radio stało się ważnym uczestnikiem debaty publicznej, zaś programy na żywo, z telefonicznym udziałem słuchaczy były magnesem przyciągającym do odbiorników.

Autor ukazuje też co Radio Białystok przemilczało. Chociaż na antenie przez jakiś czas była lista przebojów disco polo, nie powstawały reportaże dokumentujące ten fenomen kulturowy. Ówczesny dyrektor programowy w swojej pracy przyznaje, że była to świadoma decyzja.

Jerzy Doroszkiewicz

Szeroko pojęta kultura - to temat rzeka, który można eksplorować w nieskończoność. A że w Białymstoku dzieje się wbrew pozorom sporo - warto o tym pisać. A kiedy jest czas - skonfrontować z tym, co dzieje się w Polsce i świecie i podzielić się przemyśleniami z Czytelnikami i Internautami. Stale zaglądamy do Opery i Filharmonii Podlaskiej, śledzimy poczynania Teatru Dramatycznego, ale nie zaniedbujemy Białostockiego Teatru Lalek i teatru szkolnego Wydziału Sztuki Lalkarskiej. A zatem - do zobaczenia na imprezach i do poczytania

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.