Porządki i nieporządki w białostockiej kurii. Abp Guzdek nie zamiata skandali pod dywan

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Adam Jakuć

Porządki i nieporządki w białostockiej kurii. Abp Guzdek nie zamiata skandali pod dywan

Adam Jakuć

Abp Józef Guzdek zrywa z kościelną tradycją zamiatania skandali pod dywan. Porządki zaczął od swojego rzecznika prasowego. A to dopiero początek wielkiego sprzątania. Jedni księża czekają z nadzieją, inni ze strachem.

Arcybiskup Józef Guzdek ceni sobie zdyscyplinowanych podwładnych. Nieprzypadkowo. Przez 11 lat był biskupem polowym Wojska Polskiego.

W 2010 r., miesiąc po objęciu diecezji polowej, spotkał się ze wszystkimi księżmi. - Powiedziałem zero tolerancji dla tych, którzy mają na sumieniu krzywdę wyrządzoną dziecku - wspominał w jednej z rozmów z naszą redakcją.
Jak zapowiadał, tak też zrobił. Jeden z kapłanów został wydalony ze stanu duchownego i trafił do więzienia.

Zero tolerancji dla patologii
Abp Guzdek został mianowany metropolitą białostockim rok temu - 16 lipca 2021, a 4 września uroczyście objął nowy urząd. Już w pierwszych dniach października spotkał się z księżmi diecezjalnymi i im zapowiedział: - Zero tolerancji dla patologii! Dla pedofilów, zachowań homoseksualnych, podwójnego życia, alkoholizmu! W czerwcu br. zaś, na zakończenie procesji Bożego Ciała, abp Guzdek rzekł: - Jeżeli kapłan zdradzi Chrystusa i kapłańskie ideały, nie ma dla niego miejsca w szeregach kapłańskich.
Zdanie to wypowiedział publicznie, tak, żeby dobrze usłyszeli i kapłani, i wierni. Chwila chrztu bojowego przyszła szybciej, niż mógł się spodziewać. I to z kierunku, którego nie życzyłby sobie żaden dowódca.

Erotyczne filmy rzecznika
Rzecznik prasowy ks. Andrzej Dębski był ustami metropolity, a trafił na usta całej Polski. W lipcu br. stał się jednym z najbardziej znanych kapłanów w kraju. A to za sprawą erotycznych i wulgarnych wiadomości oraz filmów, które wysyłał do internautki Oli.
Intymne szczegóły życia ks. Dębskiego „Gazeta Wyborcza” ujawniła w pierwszą rocznicę mianowania abp. Józefa Guzdka na metropolitę białostockiego. Musiała to być hiobowa wiadomość w tak symbolicznym dniu. - Ta sprawa to dla mnie dramatyczne przeżycie. Gdy się dowiedziałem, byłem rozbity i załamany, bo to przekracza moją wyobraźnię - wyznał w wywiadzie dla Radia Białystok.

W trosce o dobro Kościoła
Mimo szoku, arcybiskup podjął szybkie i zdecydowane kroki. Tego samego dnia, w którym dowiedział się z mediów o zachowaniu swego rzecznika, zawiesił go, a dwa dni później pozbawił prawa do wykonywania jakichkolwiek posług duszpasterskich i noszenia stroju duchownego. Ponadto nakazał podjęcie terapii i pokuty w miejscu wskazanym przez metropolitę białostockiego. - Powodem powyższej decyzji jest skandaliczne i niegodne postępowanie księdza, które spowodowało uzasadnione oburzenie, smutek, ból i przygnębienie oraz stało się źródłem wielkiego zgorszenia - uzasadnił w komunikacie ks. Ireneusz Korziński, wicekanclerz kurii (kolega ks. Dębskiego ze studiów w Rzymie).

Metropolita białostocki przeprosił wszystkich wiernych „za zgorszenie spowodowane zachowaniem, które nie przystoi kapłanowi”. Wyraził też szczególne ubolewanie z powodu słów poniżających godność kobiety. Chodziło o niezwykle wulgarne treści o charakterze perwersyjnym i seksistowskim, które ks. Dębski kierował do internautki.
- W moim interesie jest to, żeby wszystko do bólu wyjaśnić. Dlaczego? Bo to jest równocześnie troska o dobro Kościoła tutaj, w Białymstoku, ale i Kościoła w Polsce, jak również Kościoła powszechnego - wyznał we wspomnianym wywiadzie abp. Guzdek.

Nie zamykajmy oczu na zło
Metropolita białostocki stara się minimalizować straty, jakie skandal z ks. Dębskim w roli głównej może spowodować we wspólnocie wiernych. W ostatnią niedzielę we wszystkich parafiach został odczytany list abp. Guzdka, w którym zapowiada, że dogłębnie wyjaśni wszystkie zarzuty w ramach procedury określonej przez prawo kościelne, a następnie poprosi Stolicę Apostolską o podjęcie właściwej decyzji w sprawie ks. Dębskiego. Co najważniejsze, abp zaapelował też, aby nie zamykać oczu na zło. Zapewnił, że jest otwarty na przyjęcie trudnych informacji dotyczących kapłanów, osób zakonnych lub świeckich zaangażowanych w duszpasterstwie. - Pozostaję zdeterminowany, żeby nie pozostawić żadnego wiarygodnego sygnału bez gruntownego wyjaśnienia - podkreślił hierarcha.

Ta deklaracja zapewne ośmieli wiele osób do przerwania milczenia o nadużyciach w archidiecezji. Nasi informatorzy twierdzą, że niektórzy księża już boją się o swoją przyszłość, inni zaś z niecierpliwością czekają na upragnione oczyszczenie kurii z osób niegodnych noszenia szat kapłańskich.

Z pewnością metropolita będzie musiał wyjaśnić też wiele niejasnych kwestii związanych z ks. Dębskim. Jak to się stało, że powszechnie znany i szanowany duchowny prowadził podwójne życie? Czy oferował pracę za seks? Co działo się w saunie, do której miał go zapraszać sam sekretarz arcybiskupa? Czy to prawda, że skargi na nieobyczajne zachowania rzecznika prasowego już wcześniej trafiały do kurii?

Między grzechem a świętością
Skandal w archidiecezji białostockiej wywołał falę hejtu na jego bohatera, która rozlała się i na pozostałych kapłanów. Powiedzmy sobie szczerze, że to nie jedyny taki upadek w historii Kościoła. Nie pierwszy i na pewno nie ostatni. Już w gronie dwunastu apostołów znalazł się Judasz, który zdradził Jezusa, Piotr, który wyparł się swojego Mistrza i Tomasz, który wątpił w zmartwychwstanie Zbawiciela. Wielu świętych - zanim się nawróciło - było wielkimi grzesznikami. Św. Augustyn przecież porzucił życie rozpustnika, a św. Paweł przestał prześladować chrześcijan.

Dla ks. Dębskiego okres kary i pokuty nie musi być końcem, a może okazać się początkiem nowego, lepszego życia. Trzeba przypomnieć, że Kościół potępia grzech, a nie człowieka. Chciałoby się powiedzieć, kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem w upadłego kapłana.

Język grzechu
Wiele osób oburzonych jest językiem, jakiego ksiądz Dębski używał wobec internautki. Ale czy gdyby flirtował lub romansował w bardziej kulturalny sposób, to jego grzech byłby lżejszy, a upadek mniejszy? Czy mógłby liczyć na mniej surową karę? Czy istnieje cudzołóstwo grzeczne i niegrzeczne lub estetyczne i nieestetyczne?

Nie wiemy, jakie słowa internautki sprowokowały duchownego do niekontrolowanej lubieżności i wysyłania obscenicznych wiadomości i filmików. Choć oczywiście pokusa i pożądanie w żaden sposób nie usprawiedliwiają postępowania ks. Dębskiego. Przyczyną głębszą grzechu - jak mówią teologowie - jest brak wiary w Boga i bliskiej z nim relacji.
Stajnia Augiasza w białostockiej archidiecezji

W prywatnych rozmowach białostoccy księża przyznają, że abp Józef Guzdek jest pierwszym metropolitą, który z taką stanowczością zabrał się za sprzątanie „stajni Augiasza”. Mówią, że kuria - dla niektórych funkcyjnych księży - była źródłem władzy, pieniędzy i zaszczytów, a zatem i niecodziennych pokus. Jej pracownicy dobrze się znają od lat (nawet ze studiów) i wiele o sobie wiedzą. W tej sytuacji abp Józef Guzdek może czuć się osamotniony w dochodzeniu prawdy i sprawiedliwości.

Niedawno na łamach tygodnika „Wprost” ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski alarmował, że otrzymuje wiele sygnałów o skandalach obyczajowych w białostockim Kościele: - Dostaję listy od księży z tamtejszej diecezji, którzy są w sytuacji podbramkowej. Chcą, by ktoś się zajął wreszcie tą patologią.

Znany w internecie ks. Maciej Słyż zauważył na Twitterze: - Tak sobie myślę, że w dobie tak wielu problemów w diecezjach, jak długo kapłan nie będzie miał możliwości bezpośredniego telefonicznego połączenia z własnym biskupem diecezjalnym, nie będzie dobrze w kościołach lokalnych.
Swój numer telefonu wszystkim kapłanom przekazał na przykład kard. Nycz. A w archidiecezji białostockiej dostępu do metropolity strzeże jego sekretarz.

Próbowaliśmy dowiedzieć się od obecnego sekretarza, ks. Piotra Augustynowicza, czy w archidiecezji prowadzone są postępowania kościelne wobec innych księży. Niestety, nie udzielił nam odpowiedzi. Powiadomił także, że nie skontaktuje nas z abp Guzdkiem, bo metropolita „wszystko już powiedział” w sprawie seksskandalu.

Ks. Andrzej Dębski pisał do internautki Oli 8 maja br.: „Sekretarz dziś zaprasza na saunę... odmówiłem... oszczędzam nasienie”. Dziś ks. Augustynowicz nieformalnie wykonuje obowiązki rzecznika.

Kult seksu
Perwersyjne zachowanie białostockiego księdza Andrzeja Dębskiego wobec obcej kobiety sporo mówi nie tylko o jego problemach prywatnych, ale także o ciemnej stronie naszej cywilizacji, której na co dzień nie widzimy lub nie chcemy widzieć. Księża nie żyją w próżni. Żyją z nami, w tym samym czasie i w tym samym miejscu.

A żyjemy w epoce wszechobecnej próżności i hedonizmu. Celebryci, influencerzy, youtuberzy próbują nam wmówić, że piękne ciało, markowe stroje czy drogie samochody gwarantują szczęście. Obnoszą się ze swoimi zdradami i romansami, pozują do zdjęć półnago lub nawet w zupełnym negliżu. Show business zarabia krocie na udostępnianiu erotycznych treści w filmach, programach telewizyjnych, prasie i oczywiście w internecie.

Miłość w kulturze i sztuce jest coraz częściej sprowadzana głównie do seksu i pożądania. Jak w takich realiach można wychować normalnego mężczyznę i kobietę, którzy będą umieli spojrzeć na siebie z szacunkiem, a nie tylko przez pryzmat instynktu?

Księża - celebryci
Wiadomo nieoficjalnie, że zwierzchnik archidiecezji białostockiej abp Guzdek zaczął zwalczać księży - celebrytów. Zabronił im „gwiazdorzenia” w mediach i internecie. Nie pozwala też publikować w mediach społecznościowych zdjęć, „które są niegodne powołania”.

Nie jest wielką tajemnicą, że znani w naszej diecezji księża niejednokrotnie lansowali się na fotografiach w internecie, a to skąpo ubrani na tle egzotycznych krajobrazów albo też w świeckich strojach wśród wyzywająco wyglądających pań lub chociaż przy drogich autach.

Lawina ruszyła
Oczywistym jest fakt, że tropienie i karanie księży prowadzących podwójne życie to za mało. Kościół musi sobie szczerze odpowiedzieć na kluczowe pytania: kogo przyjmuje i uczy w seminariach, jak może uchronić kapłanów przed samotnością i nałogami, jak przekonać duchowieństwo o wartości celibatu i jak je nauczyć życia w nim? W jaki sposób duchowni mają sobie radzić z popędem seksualnym? Jak Kościół mógłby w sposób sprawiedliwy i przejrzysty oczyszczać własne szeregi? I w końcu - czy dla kapłanów żyjących z kobietą u boku jest miejsce w Kościele katolickim?

Od tych pytań nie da się już uciec. Lawina ruszyła. Media coraz częściej będą nagłaśniać bulwersujące historie miłosne i erotyczne podlaskiego duchowieństwa.

Doświadczenie Kościoła na Zachodzie pokazuje, że zamiatanie spraw pod dywan kończy się lawinowym odchodzeniem wiernych. Ale jednocześnie widzimy, że zniesienie celibatu i zezwolenie duchownym na związki, np. w kościołach protestanckich, wcale nie gwarantuje, że świątynie zapełnią się parafianami.

Naruszył układ
Ogromne wyzwanie stoi przed metropolitą białostockim. Abp Józef Guzdek naruszył pewien „układ”. Kariery wielu wpływowych duchownych stanęły dziś pod znakiem zapytania.
Należy się spodziewać, że „układ” może odpowiedzieć kontratakiem. Czy metropolita białostocki wytrzyma tę presję? Na pewno będzie potrzebował do tego wsparcia nie tylko Stolicy Apostolskiej, ale także duchownych i wiernych.

Adam Jakuć

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

MARZENA K

!

grom

Wnioski nasuwają się same:
1. Odmowa zaproszenia do "sauny sekretarza" kończy się w razie wpadki zamknięciem parasola ochronnego i wykluczeniem z klubu
2. Kontakt z abp można uzyskać tylko w "saunie sekretarza"

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.