Pracownica KPKM walczy o równe traktowanie. Twierdzi, że prezes nazwał ją wariatką

Czytaj dalej
Fot. Piotr Sawczuk
Tomasz Mikulicz

Pracownica KPKM walczy o równe traktowanie. Twierdzi, że prezes nazwał ją wariatką

Tomasz Mikulicz

Anna Jakowczyk twierdzi, że prezes spółki nazwał ją wariatką. Narzeka, że pracuje od dziewięciu lat, a dostała podwyżkę dopiero po tym, jak poszła do sądu. Prezes KPKM Dariusz Ciszewski zaprzecza: żadnej dyskryminacji nie było.

Nie przypominam sobie, bym nazwał panią Annę starą wariatką. Jeśli nawet - w co wątpię - to zrobiłem to w pozytywnym tego słowa znaczeniu - że pani Anna jest „pozytywnie zakręcona”. Lubię takie osoby, które dopominają się o swoje - mówi prezes KPKM Dariusz Ciszewski.

BKM. Burza w spółce komunikacyjnej. Solidarność straszy strajkiem kierowców autobusów w Białymstoku

Wczoraj nie stawił się jednak na rozprawę w sądzie pracy. Jak twierdzi, nie doszło do niego wezwanie. A zarząd spółki (jednoosobowo funkcję tę pełni Dariusz Ciszewski) został pozwany przez Annę Jakowczyk.

Kobieta od dziewięciu lat jest kierowcą. I aż do listopada zeszłego roku pracowała na najniższej stawce. Przed sądem zeznała, że w KPKM jest tak, że po pięciu latach pracy kierowcy „wskakują” na wyższe stawki. Nie potrafiła jednak wskazać zapisu w układzie zbiorowym, który by to nakazywał.

Konflikt w KPKM. Gorąco w miejskiej spółce. Kierowcy atakują prezesa

- Koledzy kierowcy mówili, że był taki punkt w układzie, ale został usunięty w 2016 czy 2017 roku - podkreślała. Zeznała też, że w firmie byli kierowcy, którzy zarabiali więcej niż ona, a mieli niższy staż. Jej adwokat stwierdził wręcz, że w KPKM jest grupa pracowników faworyzowanych przez zarząd. - Kiedy zaczęłam pracę miałam 50 lat. Szefostwo wiedziało, że jako kobieta w wieku przedemerytalnym nigdzie indziej już nie pójdę pracować, dlatego byłam dla nich bardzo tanim pracownikiem.

BKM. Gorąca zima w KPKM. Prezydent Białegostoku odwołał radę nadzorczą (zdjęcia)

Dariusz Ciszewski odpiera zarzuty, że było tylko dwóch kierowców z niższym stażem zarabiających więcej niż pani Anna.

- To osoby wzorowo wypełniające obowiązki. Dałem im podwyżkę na wniosek ich bezpośredniego kierownika. Teraz tego żałuję - mówi. - A jeśli chodzi u układ zbiorowy to podwyżki po pięciu latach pracy zostały wprowadzone dopiero w lipcu 2018 roku. Wcześniej nie było takiego zapisu.

KPKM ma wyciągnąć z dołka nowa umowa z miastem. Taki jest plan

Właśnie w lipcu Anna Jakowczyk poszła do sądu. W listopadzie zarówno ona, jak i kilku innych pracowników dostali podwyżkę. Teraz więc o wyższe pobory nie walczy. Żąda jedynie ponad 9 tys. zł odszkodowania za lata, gdy zarabiała mniej.

Tomasz Mikulicz

Zajmuję się sprawami miejskimi, m.in.: miejską polityką samorządową, architekturą i ochroną zabytków.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.