Pracownicy białostockiego WORD-u skarżą się marszałkowi na dyrektora. Przemysław Sarosiek odpiera zarzuty

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Tomasz Maleta

Pracownicy białostockiego WORD-u skarżą się marszałkowi na dyrektora. Przemysław Sarosiek odpiera zarzuty

Tomasz Maleta

Fatalna i wciąż pogarszająca się sytuacja ośrodka, mszczenie się na pracownikach i donoszenie na nich do CBA, ZUS, kolejne nieprawidłowości, zabieranie posiłków regeneracyjnych – takie m.in. zarzuty w liście otwartym sformułowali pracownicy Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego pod adresem dyrektora Przemysława Sarosieka. Powołują się też na wyniki audytu z pierwszego kwartału. Dyrektor odpiera zarzuty i zapewnia, że firma jest w zupełnie innej sytuacji niż sugerują autorzy listu otwartego.

- Jeszcze podczas trwania audytu dyrektor Sarosiek z uśmiechem informował wszem i wobec, że nic mu nie zrobią. Powoływał się na przyjaźń z Panem Marszałkiem co dodatkowo budziło niesmak wśród pracowników. Dziś Ci którzy mieli odwagę, by mówić o nieprawidłowościach w firmie, albo nie już nie pracują, albo walczą w sądzie pracy. Czekaliśmy więc na efekt kontroli – piszą pracownicy w liście otwartym.

Teraz, gdy znają jej wyniki, proszą marszałka i radnych sejmiku, by dokładnie zapoznali się z sprawozdaniem z audytu i wyciągnęli konsekwencje.

Będzie audyt sprawdzający

Izabela Smaczna-Jórczykowska, rzeczniczka marszałka podkreśla, że list rozesłany m.in. do mediów jest kolejnym już anonimowym pismem, dotyczącym funkcjonowania Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białymstoku. Przypomina, że audyt, który został przeprowadzony na początku 2020 roku, został wszczęty w celu sprawdzenia czy zarzuty wobec dyrektora WORD, opisane właśnie w tego rodzaju anonimowym doniesieniu, mają potwierdzenie w rzeczywistości.

- W trakcie audytu nie zostały stwierdzone żadne rażące nieprawidłowości, a jedynie uchybienia, które znalazły się w zaleceniach poaudytowych przekazanych dyrektorowi WORD w Białymstoku. Zalecenia te zostały już wdrożone lub są w trakcie realizacji – mówi Piotr Trochimowicz, dyrektor Biura Audytu UMWP. - W 2021 roku w białostockim ośrodku zostanie przeprowadzony kolejny audyt sprawdzający wykonanie zaleceń, który zweryfikuje m.in. gospodarowanie środkami finansowymi”.

Rzeczniczka dodaje też, że wiele wskazuje na to, że wynik finansowy WORD w Białymstoku za obecny rok będzie lepszy niż w 2019 i 2018 roku. Informuje, że jeszcze w środę [9.10.2020] marszałek Artur Kosicki spotka się z pracownikami WORD w Białymstoku, przy zachowaniu wszystkich zasad reżimu sanitarnego.

- Spotkanie ma na celu wyjaśnienie spraw i problemów, które poruszyli pracownicy w anonimowym liście. Odbędzie się ono bez udziału dyrektora ośrodka Przemysława Sarosieka – dodaje Izabela Smaczna-Jórczykowska.

Radni na tropie audytu

W związku z listem otwartym pracowników reakcji od zarządu województwa oczekuje komisja rewizyjna składająca się z przedstawicieli wszystkich trzech klubów w sejmiku. Już wcześniej wystąpiła jednogłośnie do marszałka o wyniki kontroli. jednogłośnie wystąpiła do marszałka o przekazanie wyników audytu.

- W poprzednich kadencjach wszyscy marszałkowie starali się na pytania komisji odpowiadać szybko, tym razem otrzymaliśmy materiał praktycznie w ostatnim, statutowo przyjętym, 30 dniu. Po zapoznaniu się z materiałami dostrzegamy obraz wielu błędów i nieprawidłowości, które audyt wykazał – mówi Maciej Żywno, radny KO, przewodniczący komisji. - Pokazał m.in.: słaby poziom przychodu do wysokości wydatków, który może grozić utratą płynności finansowej. Ta sytuacja spowodowała w 2019 roku spadek o ponad 700 tys. (a to nie jest okres COVID-19). Nieuzasadnione zatrudnienie oraz środki na promocję i doradztwo – wykazały brak logiki prowadzący, że w trakcie jeszcze audytu przerwano część umów. Dyrekcja WORD otrzymała także zalecenie niezwiększania dalej zatrudnienia. Jednocześnie audyt wskazał, że płatności określonych faktur nie powinny być realizowane, a to nasuwa pytanie, czy WORD wystąpił o zwrot pieniędzy za nie, a marszałek to sprawdził.

Zdaniem radnego zarząd nie dopełnił swoich obowiązków, ponieważ nie wysłał tam kontroli finansowej, która po audycie powinna sprawdzić wykonanie zaleceń, czy też wyciągnąć konkretne konsekwencje za podejmowanie działania przez dyrektora WORD Białystok.

W poniedziałek [7.12. 2020] komisja rewizyjna wystąpiła do marszałka z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli Biura Kontroli Finansowej.

- Od udzielonych odpowiedzi komisja uzależnia, czy ze swego składu stworzy zespół kontrolny, który w ramach uprawnień sprawdzi sytuację w WORD – mówi Maciej Żywno.

Dyrektor odpiera zarzuty
Przemysław Sarosiek przyznaje, że w audycie wskazano kilka rzeczy do poprawy.

– Zostały one wprowadzone w życie. Stwierdzenie, że firma jest obecnie w tarapatach jest nieprawdziwe –

zapewnia dyrektor.

Dodaje, że WORD jest dzisiaj w zupełnie innej sytuacji niż sugerują autorzy listu otwartego.

- Mimo dwóch lockdownów związanych z pandemią, firma jest w lepszej sytuacji niż na koniec ubiegłego roku - mamy obecnie na koncie więcej pieniędzy niż w grudniu 2019 roku - twierdzi dyrektor.

Podkreśla, że wynik finansowy wszystkich Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego w Polsce na koniec trzeciego kwartału 2020, to w sumie minus 40 milionów złotych, a na stracie są wszystkie ośrodki w kraju. W skali kraju średnie zadłużenie wszystkich WORD-ów w jednym województwie to 2,4 mln zł, a sumaryczna strata trzech podlaskich ośrodków (w Łomży, Suwałkach i Białymstoku) to tylko 411 tys. zł. Białostocki WORD, jak podaje dyrektor, na koniec trzeciego kwartału 2020 miał jednie 200 tys. zł straty.

- Biorąc pod uwagę, że przez część roku nie pracowaliśmy, to nasz wynik pozostawiam do oceny mieszkańcom Białegostoku. Warto podkreślić, że białostocki ośrodek jest drugim najpopularniejszym wyborem w kraju, w przypadku kursantów zdających egzamin poza miejscem zamieszkania, tuż za łomżyńskim - Kiedyś był najwyżej dziesiąty co do popularności – podkreśla Przemysław Sarosiek.

Zapewnia również, że nie powoływał się na przyjaźń z marszałkiem i nikogo nie przekonywał o swojej nietykalności, ani nie prowadził represyjnej polityki kadrowej.

- Z firmy odeszło dwóch pracowników. Jednemu z nich wypowiedziałam umowę, ponieważ okazało się, że w czasie pracy zajmował się głównie prywatnymi sprawami. Ten sam pracownik wnioskował o zatrudnienie dodatkowych pracowników twierdząc, że jest nadmiernie przytłoczony obowiązkami służbowymi. W związku z powyższym straciłem do niego zaufanie i został on zwolniony. Rzeczony pracownik otrzymał odprawę i nie zaskarżył ośrodka do sądu. Drugi pracownik niestety robił to samo i nagle udał się na półroczne zwolnienie lekarskie. Rozwiązałem z nim umowę o pracę i obecnie sprawę rozpatruje sąd – tłumaczy dyrektor.

Przemysław Sarosiek zapewnia też, że nie mści się na pracownikach i nie składa żadnych donosów do CBA, ZUS i innych instytucji.

- Proszę zweryfikować z jakąkolwiek z tych instytucji, czy wpłynęło do nich pismo z moim imieniem i nazwiskiem. A przecież jeśli pisałbym donosy anonimowo, to skąd miałoby być wiadomo, że to ja? – pyta.

Co do posiłków regeneracyjnych okazało się, że zgodnie z przepisami nie należą się one pracownikom co wykazało badanie przeprowadzone przez odpowiednią firmę zajmującą się sprawami bhp.

- Co innego miałem zrobić w takim wypadku? - pyta dyrektor.

Przemysław Sarosiek odnosi się też do zwiększenia liczby egzaminów. Pracownicy w liście otwartym zarzucają mu, że zrobił to niezgodnie z prawem.

- Gdy pytaliśmy czemu tak postępuje, słyszeliśmy odpowiedź: „Bo nie ma konsekwencji w ustawie za łamanie tych przepisów”. W głowie nam się nie mieści , że osoba dyrektora, która odpowiedzialna jest w firmie właśnie za przestrzeganie przepisów i za to by wszystko odbywało się zgodnie z prawem jest tą, która bez żadnych hamulców i zupełnie oficjalnie to prawo łamie. Koszty takiego zachowania oczywiście ponoszą osoby egzaminowane i egzaminujący - czytany w liście. - Dodatkowym faktem jest to , że wielokrotnie i z premedytacją Pan Sarosiek składał fałszywe oświadczenia właściwemu marszałkowi w sprawie przyczyn zwiększania ilości egzaminów. Sytuacja ta została zgłoszona do prokuratury i w tej chwili wielu pracowników na tę okoliczność jest przesłuchiwanych przez policję

- Sprawę dodatkowych egzaminów do prokuratury zgłosił pan Maciej Biernacki, który zarzucił mi poświadczenie nieprawdy i przekroczenie uprawnień. Zajmuje się tym policja i spokojnie czekam na finał sprawy - tłumaczy dyrektor Sarosiek. - Od 1 stycznia 2020 wprowadzono w życie przepisy normujące liczbę egzaminów praktycznych do dziewięciu w trakcie doby na jednego egzaminatora. Zdarzyło się, że liczba ta była przekraczana w okresie wakacji i krótko po nich z powodu nieobecności egzaminatorów. W trosce o to, aby nie było kolejek na egzaminy oraz z powodu coraz większej grupy osób kursantów przyjeżdżających spoza Białegostoku, nie odwoływaliśmy terminów egzaminów i dawaliśmy możliwość powtórnego podejścia do egzaminu jeszcze tego samego dnia. Przez to zdarzyło się kilkukrotnie, że norma ta była przekraczana. Robiliśmy to z troski o klientów i na ich wniosek. Informowaliśmy o tym fakcie Urząd Marszałkowski. Zaznaczę, że w latach 2016-2018 egzaminatorzy regularnie przeprowadzali po kilkanaście egzaminów dziennie. W 2020 roku takie sytuacje miały miejsce dosłownie kilka razy.

Tomasz Maleta

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.