Prawo i Sprawiedliwość w Białymstoku zerwało sesję o pensji prezydenta. Spór nadal trwa (wideo)

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Maleta
Tomasz Mikulicz

Prawo i Sprawiedliwość w Białymstoku zerwało sesję o pensji prezydenta. Spór nadal trwa (wideo)

Tomasz Mikulicz

Radni i prezydent mieli w piątek mediować w sprawie pensji tego ostatniego. PiS powiedział jednak: nie. Bo nie chce mediacji z udziałem mediów.

- Dość już politycznych wojenek i małych złośliwości. Nie tchórzcie. Przeprowadźmy tę sesję - apelował radny PO Maciej Biernacki.

W piątek zwołano nadzwyczajną sesję rady miasta. W związku z toczącym się właśnie postępowaniem sądowym. Chodzi o wynagrodzenie prezydenta Tadeusza Truskolaskiego. Radni PiS obniżyli je z 13 do 9 tys. zł brutto. Prezydent twierdzi, że niesłusznie. Sąd po wysłuchaniu stron zaproponował mediacje.

Tadeusz Truskolaski zawnioskował więc o zwołanie sesji i przygotował projekt uchwały - powrót do 13-tysięcznej pensji. Już wcześniej radni PiS wyrażali oburzenie. Według nich sesja to nie miejsce na prowadzenie negocjacji.

Spekulowano więc, że radni PiS nie przyjdą na sesję. Po to by nie było kworum i by zrobić prezydentowi na złość. Oprócz Agnieszki Rzeszewskiej, stawili się jednak w komplecie.

Zastosowali inny zabieg. Nie zaakceptowali porządku obrad i na tym sesja się skończyła. Radni z innych opcji w porę się jednak zorientowali co planuje PiS, więc jeszcze przed głosowaniem nad porządkiem zabrali głos. - Radni PiS mówią, że sesje nadzwyczajne zwołuje się w razie klęsk żywiołowych, a nie pensji prezydenta. Otóż mamy klęskę żywiołową. Zalewa nas fala nienawiści - mówiła radna komitetu Truskolaskiego Anna Augustyn.

Radny Forum Mniejszości Podlasia Sławomir Nazaruk powoływał się nawet na boże miłosierdzie.

- Okres wielkanocny kończy się dopiero 40 dni po świętach. Ostatnia niedziela była niedzielą miłosierdzia. Może uzgodnijmy wspólnie termin jeszcze jednej sesji nadzwyczajnej. Prezydent na pewno trochę by ustąpił, PiS też. I byłaby zgoda - proponował.

PiS był jednak niewzruszony. - Jesteśmy otwarci na mediacje, ale nie w takiej formie - mówił radny PiS Henryk Dębowski.

Zapytaliśmy go w kuluarach, jakiej formy oczekuje. - W gabinecie prezydenta, bez udziału mediów - powiedział.

Co na to prezydent? - Czyżby PiS miał coś do ukrycia? Życie publiczne jest życiem jawnym - stwierdził.

Jeśli nie dojdzie do mediacji, w piątek rano wysłuchamy mów końcowych, a w okolicach południa - wyroku.

Tomasz Mikulicz

Zajmuję się sprawami miejskimi, czyli m.in.: białostocką i podlaską polityką samorządową, architekturą, urbanistyką i ochroną zabytków. Opisuję też obrady rady miasta oraz zajmuję się też różnego rodzaju interwencjami zgłaszanymi przez mieszkańców. Zajmuje mnie również pisanie też o historii Białegostoku i najbliższych okolic. Zdarza mi się też zajmować działką kulturalną. Lubię wszak rozmowy z ciekawymi i inspirującymi ludźmi. W swojej pracy zwracam uwagę na szczegóły. Bo jak wiadomo diabeł tkwi właśnie w szczegółach.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.