Olga Goździewska-Marszałek

Rozpaczliwa "pielgrzymka" Martwego Obywatela. Tomasz Stupnowicz przemierza Podlasie z trumną

Tomasz Stupnowicz Fot. Wojciech Wojtkielewicz Tomasz Stupnowicz
Olga Goździewska-Marszałek

Tomasz Stupnowicz przemierza kraj na rowerze, ciągnąc za sobą trumnę. To człowiek, który w życiu stracił wszystko. Od kilku lat walczy z polskim wymiarem sprawiedliwości. W czasie swojej rozpaczliwej "pielgrzymki" na dłużej zatrzymał się na Podlasiu, gdzie spotkał się z gościnnością i zrozumieniem. To dało mu nową nadzieję.

W sieci działasz pod pseudonimem "Martwy Obywatel". Przemierzasz kraj z trumną przyczepioną do roweru. Ktoś może powiedzieć o Tobie: to szaleniec i desperat! Co cię popchnęło do takiego działania?

Tomasz Stupnowicz: Byłem brokerem ubezpieczeniowym w Warszawie. Specjalizowałem się w obsłudze ubezpieczeniowej rynku budowlanego. Żyłem na wysokim poziomie, podróżowałem do najdalszych zakątków świata, fotografowałem. Wszystko zmieniło się w 2011 roku. Straciłem w życiu wszystko: firmę, mieszkanie, pieniądze, status społeczny, adres zameldowania. To wynik zmowy biznesowej pomiędzy moim klientem a dużą firmą ubezpieczeniową. Nie otrzymałem należnego mi wynagrodzenia za czteroletni kontrakt, wynegocjowany przez moją firmę.

Ile pieniędzy straciłeś?

Kontrakt był wart około 11 milionów złotych. Moja firma straciła płynność finansową. Chciałem sprawiedliwości, poszedłem do sądu po pieniądze z kontraktu, które mi się należały. Niestety postępowanie trwające latami doprowadziło moją firmę do bankructwa. Zostałem upokorzony, mój proces to farsa. Wiele razy trafiałem do szpitala, podupadłem na zdrowiu. Koszty procesu pochłonęły moje oszczędności, sprzedałem mieszkanie. Cały czas miałem nadzieję na uczciwy proces i sprawiedliwość.

W sądzie przegrałeś?

W 2012 roku złożyłem pierwszy pozew do warszawskiego sądu gospodarczego – o zapłatę należnego wynagrodzenia – prowizji za zrealizowany kontrakt. W roku 2015 wystąpiłem z kolejnym, tym razem o naprawienie szkód przez klienta, z powodu bezprawnego zerwania współpracy. Jeden proces zakończył się oddaleniem powództwa w 2019 roku. Drugi, dotyczący samego odszkodowania, jeszcze się tli, ale nie widzę większych szans na wygraną. Koszty sądowe obu spraw pochłonęły dotychczas kwotę rzędu 300 tys. złotych. Mam długi. Dziś mój majątek mieści się w trumnie. Nie stać mnie już na tę walkę.

Podasz się?

Chcę skierować skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. A także zażalenie na działanie Państwa Polskiego do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Szukam adwokata, który specjalizuje się w takich sprawach i pomoże mi zawalczyć. Rok temu rozpocząłem również swoją kampanię. Najpierw przemierzałem Polskę ciągnąc trumnę za sobą. Doszedłem z Warszawy do Bydgoszczy. Ludzie ze stolarni SĘK kupili mi materiały i narzędzia.

Pozostało jeszcze 69% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Olga Goździewska-Marszałek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.