S19 w końcu przyspieszyła. Ale nie u nas. W Podlaskiem zamiast wbijania łopat, mamy obietnice

Czytaj dalej
Fot. GDDKIA
Marta Gawina

S19 w końcu przyspieszyła. Ale nie u nas. W Podlaskiem zamiast wbijania łopat, mamy obietnice

Marta Gawina

Role odwróciły się. Teraz Platforma mówi politykom PiS, że S19 to ich droga wstydu, bo przez cztery lata nie zrobili nic. - To politycy PO całkiem skreślili tę trasę - odpowiada PiS. Partyjny spór nie dziwi. Ekspresowa dziewiętnastka to najbardziej polityczna droga w naszym regionie. Pojawia się przy każdych wyborach. Efekt na razie jest taki, że z zazdrością zerkamy na południe.

W budowie jest już praktycznie cały brakujący odcinek S19 z Rzeszowa do Lublina. Do tego trzeba dodać gotowe fragmenty. To obwodnice Rzeszowa i Lublina oraz trasa z Sokołowa Małopolskiego do Świlczy (Rzeszów Południe). Na północ od Lublina wybudowane zostały obwodnice Kocka oraz Międzyrzecza Podlaskiego.

A co się dzieje w Podlaskiem? S19 nie wyszła z papieru. Na żadnym podlaskim odcinku nie została wbita łopata. A że trwa kampania wyborcza, dziewiętnastka znów odmieniana przez przez każdy przypadek. Podobnie jak cztery, osiem, czy 12 lat temu. Via Carpatia (w większości ma iść śladem S19) pojawia się prawie zawsze w oficjalnych wystąpieniach partyjnych liderów krajowych i regionalnych. Wszyscy mówią o tym jaka jest ważna dla mieszkańców, kierowców, przedsiębiorców. Jest też idealnym tematem, by zaatakować przeciwników politycznych.

Kto jest bardziej winien?

Teraz S19 wykorzystała opozycja. Zarzuciła podlaskim politykom PiS, że dziewiętnastka to ich droga wstydu. W jej sprawie nie zrobili nic, chociaż na początku kadencji obiecywali, że szybko ją wybudują.

- S19 to krwiobieg Polski Wschodniej. Obecna władza nadała tej drodze nazwę Via Carpatia i wielokrotnie mówiła, że jest to trasa o strategicznym znaczeniu. Mimo to przez cztery lata nie zrobiono kompletnie nic. To jest przykład wyjątkowej nieudolności i i niedotrzymywania słowa przez obecną władzę. To jest taka sama propaganda jak elektryczne samochody, centralny port lotniczy. Dużo słów, wielkie obietnice, a w rzeczywistości droga S19 wygląda tak, jak cztery lata temu - mówił kilka dni temu szef podlaskiej PO Robert Tyszkiewicz, lider listy KO do Sejmu.

Przypominał, że podlaski odcinek tej trasy został w 2015 roku wpisany do programu budowy dróg krajowych. Zgodnie z nim budowa drogi miała się rozpocząć w 2018 roku. - Wówczas PiS w kampanii wyborczej mówił, że zrobi to szybciej. mijają cztery lata i jesteśmy w tym samym miejscu. My składamy zobowiązanie: jeżeli Koalicja Obywatelska wygra wybory ta droga niezwłocznie zacznie być budowana - dodaje Robert Tyszkiewicz.

Faktycznie podlaska ekspresówka została cztery lata temu wpisana do rządowego programu, ale zrobiono to tuż przed wyborami parlamentarnymi, o czym przypominają z kolei politycy PiS. I powtarzają: To PO przez osiem lat nie zrobiła nic.

- Proszę pamiętać, że Platforma Obywatelska w ogóle zrezygnowała z budowy S19. Wyrzuciła ten szlak z planu budowy dróg krajowych i autostrad. Wpisała go do planu tuż przed wyborami, nie zapewniając nawet środków finansowych. My doprowadziliśmy do tego, że pieniądze są gwarantowane. trwają w tej chwili prace przygotowawcze - mówi poseł Dariusz Piontkowski, szef podlaskich struktur PiS.

Dlaczego jednak budowy nie udało się rozpocząć w trakcie tej kadencji?

- Musieliśmy od początku zaczynać prace związane z dokumentacją. Prace przygotowawcze trwają, niestety, bardzo długo. Próbujemy także doprowadzić do tego, aby przywrócić naturalny przebieg dziewiętnastki na północ od Białegostoku w stronę Sokółki, a więc przez Czarną Białostocką, a nie dookoła. Na razie najszybciej są one do zrealizowania na południe od Białegostoku. Wstępne decyzje środowiskowe zapadły, cały proces powinien poruszać się szybciej. Przetargi będą ogłaszane jeszcze w tym roku - zapewnia poseł Dariusz Piontkowski.

Pierwszy przetarg tej jesieni

Droga ekspresowa S19 na Podlasiu składa się z dwóch części: północnej: od Białegostoku do przejścia granicznego w Kuźnicy oraz południowej: od Białegostoku w stronę Siemiatycz do Chlebczyna (za Bugiem). Oba te fragmenty łączą się na projektowanym węźle Białystok Zachód (dawniej Choroszcz).

I to właśnie budowa tego węzła wraz z odcinkiem Białystok - Dobrzyniewo na pójść na pierwszy ogień. Przynajmniej tak mówią nam przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Białymstoku.

- Wejście w fazę realizacji rozpocznie się od ogłoszenia przetargów w trybie „Projektuj i buduj”. Pierwszy z nich może zostać ogłoszony późną jesienią tego roku i będzie dotyczył odcinka od węzła Dobrzyniewo (ale bez węzła) do węzła Białystok Zachód (z węzłem). Jest to o tyle ważne, że właśnie na węźle Białystok Zachód będą krzyżować się 2 drogi ekspresowe – istniejąca S8 z planowaną S19 - mówi Rafał Malinowski, rzecznik białostockiego oddziału GDDKiA.

Następnie – do końca tego roku – Dyrekcja planuje ogłoszenie przetargu również w systemie „Projektuj i buduj” – na odcinek Białystok Zachód (Choroszcz) – Ploski, a w dalszej kolejności Ploski – Chlebczyn.

Jednak nad tymi planami już zbierają się czarne chmury. Odcinek Ploski - Chlebczyn (68,7 kilometrów) czeka jeszcze na decyzję środowiskową. Możliwe, że otrzyma ją jeszcze w październiku.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała już za to pozytywną decyzję dla fragmentu Białystok Zachód - Ploski (39,6 kilometrów) wraz z budową odcinka dk 65 Kudrycze - Kuriany - Grabówka (13,6 km). Jednak to pozwolenie, czego można było się spodziewać, nie pozostało bez echa. Już pojawiły się protesty. Odwołania złożyły dwa stowarzyszenia: Zielona Osada oraz Miłośnicy Ziemi Juchnowieckiej.

- Zielone Osada podaje ogólne powody, takie jak naruszenie ochrony środowiska, naruszenie procedury, konsultacji społecznych. Drugie stowarzyszenie wśród powodów odwołania podaje źle przeprowadzony udział społeczny, nieaktualny i nierzetelny raport środowiskowy oraz naruszanie zapisów dotyczących ochrony zwierząt a konkretnie orlika krzykliwego - wymieniała nam Beata Bezubik, dyrektor RDOŚ w Białymstoku.

Zasadność odwołań ostatecznie rozstrzygnie Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie. Dobra wiadomość dla inwestycji jest taka, że decyzja RDOŚ ma rygor natychmiastowej wykonalności. Czyli dalsze prace mogą być prowadzone.

Inaczej sytuacja wygląda na północy. Tutaj ważą się jeszcze losy przebiegu dziewiętnastki. Chodzi przede wszystkim o trasę z Białegostoku do Sokółki. W rządowych dokumentach ciągle aktualny jest przebieg przez Knyszyn i Korycin. Natomiast, o czym wspomniał poseł Piontkowski - nadal rozważana jest druga opcja, czyli puszczenie ekspresówki po śladzie obecnej dk 19 przez Czarną Białostocką. To o kilkadziesiąt kilometrów krótsza trasa, biegnie jednak przez Puszczę Knyszyńską.

- Na podstawie przedstawionych 26 czerwca 2019 roku, na posiedzeniu Komisji Oceny Przedsięwzięć Inwestycyjnych przy Generalnym Dyrektorze Dróg Krajowych i Autostrad w Warszawie - analiz i materiałów, jako najkorzystniejszy wskazano właśnie wariant po tzw. starodrożu. Formalnie decyzja o przebiegu S19 zapadnie z chwilą zatwierdzenia protokołu z KOPI, co powinno nastąpić w październiku. Dzięki temu złożenie wniosku o wydanie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych dla tej inwestycji możliwe będzie jeszcze w tym roku - informuje Rafał Malinowski, z GDDKiA w Białymstoku.

Jeszcze pięć lat i...

A na koniec najważniejsze pytanie - kiedy z poziomu dokumentów, S19 przeniesie się na budowę? Nie w tym, ani w przyszłym roku. Przynajmniej tak zakładają harmonogramy GDDKiA. Najwcześniej, bo w IV kwartale 2021 roku mogą ruszyć roboty budowlane na trasie Białystok - Zachód Dobrzyniewo. Koniec robót - II kwartał 2024 roku.

Budowa kolejnego odcinka Białystok Zachód - Ploski ma ruszyć na początku 2022 roku - koniec 2024 rok. W podobnym terminie przewidziana jest budowa kolejnego południowego fragmentu Ploski - Chlebczyn.

Także w latach 2022 - 2024 ma być prowadzona budowa S19 z Kuźnicy do Sokółki.

W przypadku odcinka Sokółka - Białystok Północ (Sochonie na DK8) - przyjmując ślad po starodrożu - harmonogram przewiduje prace budowlane: IV kwartał 2023 do IV kwartał 2025. w tym samym czasie ma być budowany odcinek węzeł Białystok Północ - węzeł Dobrzyniewo.

Z tego wynika, że najwcześniej za pięć lat pojedziemy pierwszymi odcinkami podalskiej ekspresowej 19. Wcześniej czekają nas kolejne wybory w 2023.

Marta Gawina

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

miroslawrzemieniecki

POtrzebujemy tej trasy.
Tylko zastanawiam sie z jakiego powodu przestal o tym mowic nasz lokalny znawca hodowli koni . Byl tak zaangazowany i mial wiele pomyslow i obietnic jak ta trasa bedzie przebiegala.

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.