Schizofrenia fotoradarowa

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Kasprzak
Tomasz Maleta

Schizofrenia fotoradarowa

Tomasz Maleta

Komentarz redaktora Tomasza Malety.

Z jednej strony mamy kamery robiące zdjęcia samochodom wjeżdżającym na czerwonym świetle na pięciu skrzyżowaniach. Takich przypadków od początku roku było niemal 2,5. Ale kierowcom na razie nic grozi za przekraczanie przepisów, bo nie wiadomo, kto ma ich karać.

Z drugiej strony mamy dwa puste fotoradary, bo straż miejska utraciła prawa do obsługi urządzeń. Mogłaby ich w tym wyręczyć inspekcja transportu drogowego, ale nie za darmo. A konkretnie za koszt przestrojenia fotoradarów miałby pokryć miasto. Tyle że władze Białegostoku ani myślą wydać 50 tys. Nie są to duże pieniądze, ale rzecz w tym, że pieniądze za mandaty pójdą do worka rządowego, a nie gminnego.

Skutek jest taki, że oba systemy fotoradorowe są niczym przezroczysty strach na wróble. Niby miały prewencyjnie zapobiegać złym nawykom, a tymczasem zachęcają do jazdy na granicy zdrowia i rozsądku.

Tomasz Maleta

Zainteresowania: Region, samorząd, niepokorne spojrzenie na świat najbliższy i ten całkiem odległy. Obserwator białostockiej, podlaskiej, krajowej i międzynarodowej sceny politycznej chodzący z boku od głównego nurtu niezależnie od tego, kto w nim mąci co jakiś czas. Sympatyk białostockiej Kopyści i innych dźwięków, także z innej szerokości geograficznej. A także otuliny Puszczy Augustowskiej od Wigier do Serw. Z każdym rokiem bliżej emerytury, choć i tak jawi się odległa. Pod warunkiem, że się jej doczeka.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.