Stadion i... Poranny, czyli pierwsze starcie o budżet

Czytaj dalej
Fot. Wojciech wojtkielewicz
Tomasz Mikulicz

Stadion i... Poranny, czyli pierwsze starcie o budżet

Tomasz Mikulicz

Na poniedziałkowej sesji rady miasta najwięcej emocji wywołały finanse stadionu.

Już dawno nie zrobiono nam takiej reklamy. Radny PiS Piotr Jankowski na wczorajszej sesji polecał roczną prenumeratę „Porannego”. - Rzeczywiście warto - dodał.

Czwartkowe wydanie naszej gazety wręczył mu prezydent Tadeusz Truskolaski, a wcześniej skorzystał z niego podczas swojej wypowiedzi. Na pierwszej stronie pisaliśmy, że radni PiS grożą stadionowi obcięciem dofinansowania o 2 mln zł.
Chyba że prezydent powoła do rady nadzorczej spółki ekonomistę, który będzie czuwał nad poczynianiami zarządu. - To forma szantażu. W radzie nadzorczej stadionu jest dwóch doktorów ekonomii i radca prawny - mówił prezydent.

Według niego, takie postawienie sprawy przez PiS, źle wróży rozpoczynającej się właśnie dyskusji o kształcie przyszłorocznego budżetu. A spora część pieniędzy, które dostaje spółka, idzie na wykup obligacji, które zostały wyemitowane, by sfinansować budowę stadionu.

Zaraz skontrował to radny PiS Sebastian Putra, który pokazał, że w spółce rosną wydatki bieżące.

- W projekcie budżetu na 2016 r. na ochronę i monitoring przeznaczono 374 tys. zł, w 2017 - już 555 tys., na usługi telekomunikacyjne, informatyczne i prawne - w 2016 r. 302 tys., a w 2017 r. - 476 tys. - wyliczał.

Rośnie też poziom wynagrodzeń - z 1 mln 526 tys. zł w 2016 r. do 1 mln 840 tys. zł w 2017. - W tym umów zlecenia z 3,2 tys. do 60 tys. zł - dodał radny Putra i zażądał informacji o aktualnym stanie zatrudnienia w spółce.

Najwięcej pytań do prezydenckiego projektu budżetu miał Tomasz Madras z PiS, szef komisji budżetu.

- Prezydent nazywa ten budżet budżetem dziesięsiolecia. Jest to jednak budżet ratunkowy. Są tam tylko cztery nowe niewielkie inwestycje, pozostałe to te, których nie udało się zrealizować w poprzednich latach - mówił.

Natomiast według Piotra Jankowskiego, prezydent jest winny mieszkańcom wyjaśnienie, co się dzieje z 305 mln zł, które miasto dostało ze sprzedaży MPEC.
- Mówił pan, że będą przeznaczone wyłącznie jako wkłady własne do inwestycji takich jak budowa hali widowiskowo-sportowej czy bulwarów nad Białą. Tymczasem widać, że poszły na spłatę zadłużenia, skoro by wykonać przyszłoroczny budżet musimy pożyczyć 165 mln zł - mówił.

Prezydent w kuluarach tłumaczył nam, że to to samo.

Tomasz Mikulicz

Zajmuję się sprawami miejskimi, czyli m.in.: białostocką i podlaską polityką samorządową, architekturą, urbanistyką i ochroną zabytków. Opisuję też obrady rady miasta oraz zajmuję się też różnego rodzaju interwencjami zgłaszanymi przez mieszkańców. Zajmuje mnie również pisanie też o historii Białegostoku i najbliższych okolic. Zdarza mi się też zajmować działką kulturalną. Lubię wszak rozmowy z ciekawymi i inspirującymi ludźmi. W swojej pracy zwracam uwagę na szczegóły. Bo jak wiadomo diabeł tkwi właśnie w szczegółach.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.