Julita Januszkiewicz

Syryjczycy podziękowali białostoczanom za duchowe wsparcie i pomoc materialną

Syryjczycy podziękowali białostoczanom za duchowe wsparcie i pomoc materialną Fot. archibial.pl
Julita Januszkiewicz

Wspierają rodziny, szkoły. Tak białostoczanie pomagają mieszkańcom zniszczonej przez wojnę Syrii. Do Białegostoku na zaproszenie Caritas Polska przyjechała specjalna delegacja z Kościoła syriacko-prawosławnego. Goście dziękowali nam za wsparcie.

Wyludnione, zniszczone wioski i miasta. To zrobiło na mnie ogromne wrażenie, pierwszy raz widziałem taką skalę zniszczeń. Nie ma tam nic, przemysłu, szkół, szpitali. ISIS, przechodząc przez kraj, wycinał nawet winnice, aby nie pozwolić, by w jakikolwiek sposób funkcjonował. Odwiedziliśmy kilka rodzin żyjących w całkowitym ubóstwie. Ci ludzie nie mają żadnych środków do życia. To było doświadczenie bardzo mocne - opowiadał abp Tadeusz Wojda, metropolita białostocki.

W kwietniu tego roku był członkiem polsko-niemieckiej delegacji Caritas, z którą odwiedzał Syrię, w tym również Aleppo. Od ośmiu trwa tam wojna domowa.

Arcybiskup Wojda o swoim pobycie w tym kraju opowiedział podczas wizyty delegacji kościoła syriacko-prawosławnego oraz organizacji partnerskiej Christian Hope Center Aleppo. Syryjczycy mówili o sytuacji w swoim kraju, a także o tym z jakimi problemami borykają się jego mieszkańcy.

- Przez wieki Aleppo było znane z produkcji oliwy z oliwek, mydła i pistacji i bardzo dobrej kuchni. Kwitł tutaj handel. Aleppo było miejscem przenikania i spotykania się kultur. Ale obecnie jest znane z czegoś innego. To zniszczenia, niebezpieczeństwo i śmierć, która dotknęła to miasto - mówił Adel Janji, absolwent inżynierii środowiska na Uniwersytecie w Aleppo. Podczas jego oblężenia i bombardowania nie uciekł z tego miasta. Pozostał. Adel angażuje się w pomoc Syryjczykom.

Adel szacuje, że pomocy humanitarnej w całej Syrii potrzebuje prawie 12 mln osób, a natychmiastowego wsparcia - 5 mln. Caritas Polska od początku konfliktu prowadzi stałą misję w Syrii. Wspiera zarówno działania humanitarne, jak również rozwojowe i duszpasterskie.

- Syria to zlepek różnych narodowości. Kiedy wkracza wojna, najbardziej pokrzywdzone są mniejszości. Przed wojną w Syrii żyło około 150 tys. chrześcijan, w tej chwili jest ich może 30 tysięcy. Wyemigrowali. Dlatego trzeba to powstrzymać. Bo są to ludzie, którzy się tam urodzili, mieszkali od pokoleń. Mają prawo do tej ziemi, kultury, władzy. Dlatego ogromnie ważne jest, by pomagać na miejscu - podkreślał abp. Tadeusz Wojda.

Największy program pomocy humanitarnej to "Rodzina Rodzinie". Od października 2016 roku zostało nim objętych już 9000 syryjskich rodzin w Aleppo. Polskie rodziny za pośrednictwem Caritas Polska, przekazały ponad 47 mln złotych na potrzeby mieszkańców Syrii.

- Rodziny w Polsce zbierają pieniądze i utrzymują te w Aleppo, Syrii oraz innych miejscowościach. To piękny, wspaniały przykład jak można sobie pomagać - chwalił abp. Tadeusz Wojda.

- "Rodzina rodzinie" to doraźna, bezpośrednia pomoc humanitarna. Ciągle potrzebują jej tysiące. Dzięki temu ci ludzie mogą zaspokoić swoje najbardziej pilne potrzeby. Nie mają środków do życia, nie mają pracy, a ceny są bardzo wysokie - mówiła Rama Daaboul koordynatorka projektu “Rodzina Rodzinie” w Syrii. Ona także nie opuściła Syrii. Została tutaj, by nieść pomoc innym.

W połowie 2018 roku Rama dołączyła do zespołu Hope Center, który realizuje projekty Caritas Polska na terenie Syrii. Pomoc finansowa w ramach programu Rodzina Rodzinie, której dystrybucje koordynuje, wynosi milion złotych miesięcznie.

Z pomocy materialnej, jak podkreśliła Syryjka korzystają głównie osoby starsze, które nie mają możliwości nawet podjąć dorywczej pracy. Dzięki finansowemu wsparciu mogą kupić leki bądź olej opałowy, którym zimą ogrzewają mieszkanie.

Caritas realizuje także program mikrograntów. Polega to na wsparciu małych rodzinnych biznesów. Idea jest taka, by Syryjczycy mogli zacząć samodzielnie zarabiać, by nie byli uzależnieni od pomocy humanitarnej. Tak otwiera się przed nimi szansa na w miarę normalne życie.

- Do tej pory dzięki środkom Caritasu udało się założyć ok. 250 takich małych biznesów. To na przykład warsztat stolarski, metalurgiczny, sklep spożywczy czy odzieżowy - wyliczała Rama Daaboul.

- Caritas szuka osób, które chcą być na przykład stolarzem. To jeden z zawodów, który jest w Syrii potrzebny. Caritas płaci za maszyny, stolarz wykonuje usługi i w zamian za to spłaca kredyt. Rozmawialiśmy też z taryfiarzem, któremu w ramach wsparcia zakupiono samochód - opowiadał abp. Wojda.

Pozostało jeszcze 30% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Julita Januszkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.