Szczepienia przeciwko COVID-19 wcale nie takie masowe. Jak wyglądał pierwszy tydzień szczepień seniorów?

Czytaj dalej
Fot. Izolda Hukałowicz
Izolda Hukałowicz

Szczepienia przeciwko COVID-19 wcale nie takie masowe. Jak wyglądał pierwszy tydzień szczepień seniorów?

Izolda Hukałowicz

W poniedziałek (25 stycznia) ruszyły masowe szczepienia przeciwko COVID-19. Na pierwszy ogień poszli seniorzy powyżej 70. roku życia, którzy zgłaszali się do prawie 250 punktów w całym województwie podlaskim.

Jedną z pierwszych pacjentek, która zgłosiła się już w poniedziałek na szczepienie do szpitala tymczasowego przy ul. Wołodyjowskiego w Białymstoku, była 83-letnia Halina Michalik z Białegostoku. Przyjechała wraz z córką, która zresztą wcześniej umówiła mamę na tę wizytę przez internet.

– Czuję się na razie dobrze, nic mnie nie boli – relacjonowała 83-latka po przyjęciu szczepionki. – Nie chorowałam na COVID-19. Mieszkam sama i tylko czasem wychodziłam do kościoła i do sklepów. A teraz zaszczepiłam się, aby nie zarazić siebie i innych. Mam już wyznaczoną datę drugiego szczepienia, na 15 lutego i się z tego cieszę.

Najwięcej szczepionek dostają szpitale tymczasowe, więc właśnie te placówki szczepią najbardziej masowo. Szpital tymczasowy przy ul. Wołodyjowskiego 1 w Białymstoku szczepi codziennie przez 12 godzin, od 8 do 20. To – obok drugiego szpitala tymczasowego przy ul. Żurawiej 14– prawdziwa „fabryka szczepienna”. W szpitalu na hali UMB w poniedziałek zaszczepiono 180 osób, we wtorek – 420, a w środę - 18 osób . W szpitalu tymczasowym przy Żurawiej zaś w poniedziałek zaszczepiono 230 osób, we wtorek – 186, a w środę – 30, w tym 6 osób zaszczepił punkt mobilny.

To bardzo dużo w porównaniu z pozostałymi punktami, ulokowanymi w przychodniach POZ, które otrzymują jedynie po 30 dawek szczepionki tygodniowo.

Choć w szpitalu tymczasowym pacjenci szczepieni są masowo, to wszystko zorganizowane jest bardzo sprawnie. Niemniej, jak przyznaje jedna z pielęgniarek, na początku było trochę nerwowo: – Seniorzy, którzy byli umówieni np. na godz. 9 czy 9.30 przyszli już około 8 i zrobiło się nieco tłoczno. Ale teraz jest spokojnie, wszystko jest dobrze zorganizowane, pomagają nam też żołnierze.

Przychodnie szczepią mniej

W wielu mniejszych punktach, zlokalizowanych w przychodniach POZ w całym województwie, szczepienia rozpoczęły się nieco później – w poniedziałkowe popołudnie lub nawet we wtorek. Lekarze rodzinni obawiali się bowiem opóźnień w dostawach, więc pierwszych pacjentów 70+ zaprosili dopiero na godziny popołudniowe.

– Poniedziałki z reguły są dosyć zabiegane – mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, lekarz rodzinna z przychodni przy ul. Gajowej w Białymstoku. – Dopiero też testujemy cały system i procedury. Wiem, że wiele mniejszych przychodni w regionie rozpoczęło szczepienia dopiero we wtorek.

Każdy z punktów otrzymuje tylko 5 fiolek, czyli 30 dawek szczepionki tygodniowo. Przychodnie i szpitale w różny sposób ustalają więc ilość pacjentów szczepionych dziennie. Jedne starają się wyszczepić wszystkich w ciągu 2-3 dni, inne rozkładają te 30 dawek na cały tydzień. Są też takie, które „załatwiają” sprawę w ciągu jednego dnia.

Przychodnia w Sejnach, która ma też swój oddział w Dziemianówce, zdecydowała się na dwa dni szczepień w tygodniu.

– Rozpoczęliśmy szczepienia we wtorek i mamy rozpisanych pacjentów na dwa dni: 26 stycznia zaszczepiliśmy 30 pacjentów w Sejnach, a 27 stycznia zaszczepiliśmy 30 pacjentów w Dziemianówce – relacjonuje Elżbieta Falejczyk, kierownik przychodni w Sejnach.

Pracownicy różnych podlaskich przychodni, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że szczepienia idą sprawnie, a seniorzy to grupa pacjentów bardzo zdyscyplinowanych i punktualnych.

Nie odstraszyła nawet pogoda

O tym, jak wielka jest chęć zaszczepienia się przeciwko COVID-19 i determinacja seniorów, świadczy fakt, że nawet w dniach, kiedy nastąpiło dramatyczne załamanie pogody w regionie i przyszły ponad dwudziestostopniowe mrozy, przychodnie nie odnotowały spadku zainteresowania szczepieniami.

– Nikt nie odwołał wizyty. Pacjenci są bardzo zaangażowani i ich rodziny robią wszystko, aby dowieźć seniorów – mówi koordynatorka z przychodni w Goniądzu.

Niemniej, punkty szczepień są przygotowane na sytuacje, kiedy pacjenci nie pojawią się na umówioną wizytę lub nie zostaną zakwalifikowani do szczepienia, np. z powodu choroby. Niektóre placówki posiadają na taką sytuację tzw. listy rezerwowe. Tak jest np. w szpitalu tymczasowym w Białymstoku, który wciąż jeszcze może w awaryjnej sytuacji „ściągnąć” pacjentów z grupy 0. Mniejsze przychodnie obdzwaniają zaś wówczas pacjentów umówionych na późniejsze terminy. Jednak, jak podkreślają, takie sytuacje to rzadkość. Seniorom bardzo zależy na zaszczepieniu.

Tłok im nie straszny

W miniony wtorek w szpitalu tymczasowym przy ul. Wołodyjowskiego panował wyjątkowy tłok. Pacjentów było tak dużo, że zabrakło miejsc w poczekalni, a opóźnienia w szczepieniach sięgały godziny. Pani Bożena z Białegostoku, która przybyła do szpitala tymczasowego z rodzicami, tak opisuje to, co się tam działo:

– We wtorek o 16 zawiozłam swoich starych i schorowanych rodziców (oboje mają ponad 80 lat) do punktu szczepienia przeciw COVID-19 przy ul. Wołodyjowskiego 1. Byłam zszokowana warunkami, w jakich muszą oni czekać. Mała poczekalnia, kilka krzeseł i tłum oczekujących oraz osób im towarzyszących. Nie każdy z tych starych ludzi miał krzesło do siedzenia, większość musiała stać.

Jak się okazało, wtorkowy nawał pacjentów był efektem błędu systemu informatycznego, który wygenerował 440 zamiast 240 osób do zaszczepienia, co było trudne do ogarnięcia organizacyjnie.

– Nie chcieliśmy jednak zawieść tych osób, którym zależy na tym, aby się zaszczepić, więc już nie przekładaliśmy wizyt na kolejne dni. Także to była wyjątkowa sytuacja. W kolejnych dniach będziemy szczepić maksymalnie po 240 pacjentów – zapewnia Katarzyna Malinowska-Olczyk, rzecznik prasowa USK w Białymstoku.

Malinowska-Olczyk zauważa też, że wielu seniorów przybywało na szczepienia zbyt wcześnie, nawet godzinę przed czasem, co powodowało kumulowanie się pacjentów w poczekalniach. Potwierdzają to też lekarze rodzinni. Dlatego pouczają:

– Na pewno nie trzeba przychodzić do punktu szczepień z jakimś dużym wyprzedzeniem, bo będą tam przebywać inni pacjenci, którzy są na obserwacji po szczepieniu. Więc, aby nie dochodziło do kumulacji pacjentów, najlepiej przybyć na miejsce w wyznaczonej godzinie – radzi Joanna Zabielska-Cieciuch z przychodni przy ul. Gajowej w Białymstoku.

Szczepienia w liczbach

Ograniczenia w dostawach szczepionek spowodowały, że grafik szczepień, który Ministerstwo Zdrowia ustaliło do marca, szybko się zapełnił. Łącznie w naszym regionie zaszczepiło się do tej pory 31.719 osób, w tym drugą dawkę przyjęło 4.941 pacjentów. To stan na czwartek, 28 stycznia. Pod względem ilości wykonanych szczepień nasz region plasuje się w kraju na 4. miejscu od końca. Mniej szczepień wykonano jedynie w województwach świętokrzyskim, opolskim i lubuskim. Najwięcej osób zaszczepiło się w woj. mazowieckim (157.546 pacjentów).

Na Podlasiu najwięcej osób zaszczepiono w Białymstoku (14.959, w tym 2.308 przyjęło drugą dawkę). Na drugim miejscu pod względem liczby wykonanych szczepień jest powiat białostocki (zaszczepiło się 2.811 osób, w tym 179 drugą dawką). Liczba szczepień w pozostałych powiatach przedstawia się następująco: powiat Łomża – 1.998 szczepień (283 - II dawka), powiat Suwałki – 1.635 szczepień (197 - II dawka), powiat hajnowski - 1.387 szczepień (315 - II dawka), powiat bielski - 1.184 szczepień (151 - II dawka), powiat augustowski – 1.143 szczepień (252 - II dawka), powiat zambrowski – 707 (269 - II dawka), powiat sokólski - 962 szczepień (105 - II dawka), powiat grajewski - 810 szczepień (257 - II dawka), powiat kolneński - 921 szczepień (300 - II dawka), powiat wysokomazowiecki - 1 254 szczepień (86 - II dawka), powiat siemiatycki - 687 szczepień (84 - II dawka), powiat moniecki - 572 szczepień (73 - II dawka), powiat sejneński - 483 szczepień (82 - II dawka), powiat łomżyński - 92 szczepień (0 - II dawka), powiat suwalski – 114 szczepień (0 -II dawka).

Szesnaści odczynów poszczepiennych

Jednym z bardziej niepokojących objawów, pojawiających się w kontekście szczepień przeciwko COVID-19, są niepożądane odczyny poszczepienne. Są to zaburzenia stanu zdrowia, które występują w okresie czterech tygodni po podaniu szczepionki. W przypadku szczepionki Pfizer, którą w tej chwili zaczęliśmy szczepić, tych powikłań jest niewiele. Ograniczają się do łagodnych i średnich odczynów, czyli może to być ból w miejscu wkłucia, jedno- lub dwudniowa gorączka, bóle mięśni, a więc objawy grypopodobne. Może też wystąpić powiększenie węzłów chłonnych pod pachą po stronie, w której została podana szczepionka. Inne objawy poszczepienne zdarzają się dużo rzadziej, można je znaleźć w charakterystyce produktu leczniczego. Najpoważniejszym niepożądanym odczynem jest wstrząs anafilaktyczny. Występuje w 1 do 5 przypadków na milion. Pojawia się natychmiast po podaniu szczepionki, dlatego po szczepieniu trzeba odczekać standardowo 15 minut, zaś w przypadku osób obciążonych nadwrażliwością czy alergiami - 30 minut.

W województwie podlaskim odnotowano 16 niepożądanych odczynów po zaszczepieniu przeciwko COVID-19 (stan na 29 stycznia). Najpoważniejszy przypadek dotyczył kobiety z powiatu monieckiego, u której wystąpił skurcz krtani, reakcja astmatyczna i zaburzenia świadomości. Większość odczynów miała jednak charakter łagodny i objawiała się zaczerwieniem i bolesnością w miejscu wkłucia.

Bieżący raport niepożądanych odczynów poszczepiennych w regionie możecie śledzić tutaj: Niepożądane odczyny poszczepienne w województwie podlaskim..

Izolda Hukałowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.