Szczepienia, strajki, roszady na stanowiskach. Podsumowanie roku 2021 w podlaskiej ochronie zdrowia

Czytaj dalej
Izolda Hukałowicz

Szczepienia, strajki, roszady na stanowiskach. Podsumowanie roku 2021 w podlaskiej ochronie zdrowia

Izolda Hukałowicz

To był trudny rok. Wbrew nadziejom, nie zakończył on pandemii koronawirusa. Akcja szczepień w naszym regionie wyraźnie kulała, a czwarta fala epidemii przetoczyła się przez Podlaskie niczym walec drogowy. To też rok protestów pracowników medycznych, zmian na stanowiskach dyrektorów szpitali, ale też sukcesów lekarzy, którzy podejmowali się nowatorskich działań w swoim fachu.

Koronawirus: kolejne fale i nowe mutacje

Na początku 2021 r. wiele osób miało nadzieję, że uda się pokonać pandemię i w kolejny rok wkroczymy już bez balastu koronawirusa. Tak się jednak nie stało. Przeszliśmy przez kolejne sinusoidy zakażeń i hospitalizacji, które przebiegały podobnie jak w 2020 r.: wzrosty w sezonach jesienno-zimowych i spadki w okresie letnim.

Województwo podlaskie w sposób szczególny dotknęła czwarta fala pandemii, która „zalała” nas wcześniej niż w pozostałych regionach. Zaczęło się we wrześniu delikatnymi wzrostami zakażeń, by osiągnąć punkt kulminacyjny w listopadzie i na początku grudnia. Wtedy doszło do rekordów zakażeń, hospitalizacji i zgonów.

Dla przykładu - Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku w szczytowym okresie czwartej fali (w połowie listopada) przyjmował nawet 300 pacjentów. Rekord padł 14 listopada, gdy z powodu COVID-19 leczyło się tu 347 pacjentów. Oczywiście, uruchomiono ponownie szpital tymczasowy na hali UMB, który do dziś przyjmuje chorych.

Także pozostałe szpitale w regionie przyjmowały rekordowe liczby pacjentów z COVID-19, którzy – jak podkreślali lekarze – byli w dużo gorszym stanie niż podczas poprzednich fal.

Za tak intensywną czwartą falę odpowiadał nowy wariant koronawirusa – Delta, który – jak się okazało – był bardziej zakaźny od poprzednich. To także efekt tego, że mieszkańcy województwa podlaskiego byli bardziej oporni wobec szczepień niż mieszkańcy większości pozostałych regionów Polski.

Szczepieniowa karuzela

I właśnie szczepienia są niewątpliwie hasłem przewodnim roku 2021. To z nimi wiązano ogromne nadzieje i to one stały się zarzewiem wielu konfliktów wśród Polaków.

Pierwsze w województwie podlaskim szczepienia odbyły się jeszcze pod koniec 2020 r. w szpitalu MSWiA w Białymstoku (27 grudnia), gdzie grupa pracowników placówki przyjęła dawkę preparatu Pfizer. Tego dnia wystartował Narodowy Program Szczepień, który został podzielony na etapy. Na początku zaszczepione zostały osoby z grup priorytetowych. Na pierwszy ogień poszli pracownicy służby zdrowia i seniorzy. Dołączyli do nich m.in. mieszkańcy DPS-ów, funkcjonariusze służb mundurowych i nauczyciele. Oprócz konkretnych grup zawodowych stopniowo obniżano pułap wieku i coraz młodsi Polacy mogli przyjąć pierwsze dawki.

Oferta preparatów też się poszerzała. Najpierw dostępny był jedynie Comirnaty wyprodukowany przez Pfizera, potem doszły dwudawkowe Moderna i AstraZeneca. W końcu na rynku pojawił się też jednodawkowy Johnson&Johnson, który często podawany był przy okazji plenerowych szczepień i różnych akcji masowych organizowanych przez samorządy.

Nie zabrakło kontrowersji wokół szczepionek. W pierwszej połowie roku wybuchła panika wokół preparatów AstraZeneca, które rzekomo miały powodować zdarzenia zatorowo-zakrzepowe. Pomimo uspokajających głosów specjalistów, wiele osób (w tym nauczyciele, którzy początkowo nie mieli wyboru i szczepili się wyłącznie AstraZenecą) rezygnowało i wolało poczekać na inne preparaty.

Także w pierwszej połowie roku, zwłaszcza na początku, szczepionki były towarem mocno deficytowym. Osoby, które chciały się zaszczepić, nerwowo wyczekiwały swojej kolejki, a te były długie. W naszym regionie sytuacja i tak była dużo lepsza niż w innych województwach. Dlatego swego czasu upowszechniła się tzw. turystyka szczepionkowa polegająca na tym, że mieszkańcy różnych regionów umawiali się na szczepienia w Podlaskiem i przemierzali często setki kilometrów, aby zaszczepić się u nas.

Z czasem dostawy preparatów były coraz większe, powstawały też nowe punkty szczepień (m.in. kilkanaście masowych punktów, które były w stanie szczepić dziesiątki, a nawet setki osób dziennie). Tym samym ci, którzy chcieli się poddać zabiegowi ochronnemu, mogli zrobić to bez problemu i pula entuzjastów szczepień stopniowo wyczerpywała się.

W okresie wakacyjnym program szczepień wyraźnie wyhamował. I wtedy zaczęła się jeszcze intensywniejsza kampania promocyjna, gdyż - jak się okazało – wciąż za mało mieszkańców Polski zaszczepiło się, abyśmy mogli myśleć o ochronie populacyjnej.

W województwie podlaskim sytuacja była szczególnie niepokojąca. Od początku nasz region należał do grupy województw o najniższym stopniu wszczepienia swojej populacji. Nie pomagały rządowe loterie, konkursy na najlepiej wszczepione samorządy i różne inne oddolne akcje podejmowane przez włodarzy miast i wsi. W drugiej połowie roku szczepienia cieszyły się nikłym zainteresowaniem.

Rok 2021 zakończyliśmy z wynikiem, który nie napawa dumą. W najlepiej wszczepionym w regionie Białymstoku zaszczepiło się ponad 53 proc. mieszkańców. Najmniej chętnie szczepili się z kolei mieszkańcy Grajewa, gdzie „pod igłę” poszło zaledwie 28,6 proc. mieszkańców.

Z czasem okazało się, że dwie dawki szczepionki nie dają długotrwałej odporności. Rozpoczęto więc podawanie trzeciej dawki, a Izrael szczepi już czwartą. Jak się okazuje, dotychczasowe preparaty są jednak mniej skuteczne wobec Omikrona i prawdopodobnie w przyszłości będziemy się szczepić preparatami zmodyfikowanymi pod nowe mutacje.

Nie tylko COVID-19…

Choć kolejny rok upłynął pod znakiem pandemii koronawirusa, to niestety, nie spowodował, że nie chorowaliśmy na inne schorzenia. Przeciwnie, w minionym roku lekarze zaczęli zauważać zaniedbania z roku 2020, kiedy to pacjenci przestali zgłaszać się do lekarzy z powodu lęku przed zakażeniem lub z racji mocno ograniczonego dostępu do ochrony zdrowia.

W sposób szczególny zaniedbania dotknęły pacjentów onkologicznych.

- Wiele kobiet wystraszyło się epidemii i nie zgłaszało się do nas – mówił 6 maja prof. Paweł Knapp, koordynator Uniwersyteckiego Centrum Onkologii w USK. - Nie można się temu dziwić, ale w efekcie krzywa nowotworów drastycznie poszła do góry. Co piąta pacjentka, która zgłasza się do UCO, znajduje się już w stadium nieoperacyjnym raka.

Podobne spostrzeżenia miał też prof. Robert Mróz, kierownik II Kliniki Chorób Płuc i Gruźlicy UMB:

- Możemy mówić już o tsunami pacjentów zgłaszających się z zaawansowanym, późnym rakiem płuca, niejednokrotnie z przerzutami, z inwazją dużych naczyń śródpiersia - krótko mówiąc - w stadiach nieoperacyjnych.

Aby zachęcić pacjentów do dbania o zdrowie, lekarze organizowali – na miarę możliwości – różne akcje profilaktyczne, m.in. BCO zorganizowało tradycyjny Movember poświęcony nowotworom męskim czy też XIV Marsz Nadziei "Rak to nie wyrok", w którym zwracano uwagę na profilaktykę raka piersi.

Niestety, pod koniec roku, kiedy czwarta fala pandemii na dobre rozszalała się w Podlaskiem, dostęp do leczenia szpitalnego znowu został ograniczony. W szpitalach „covidowano” oddziały, jak np. w USK w Białymstoku, który przekształcił m.in. reumatologię, oddział chorób metabolicznych i ginekologii, oddział intensywnej terapii oraz nefrologię i pulmonologię. Podobne działania podjęły też inne placówki w regionie. Dopiero teraz, na początku stycznia, kiedy zauważalny jest spadek zakażeń i hospitalizacji, następuje powolne „uwalnianie” oddziałów.

Strajki pracowników ochrony zdrowia

Rok 2021 z pewnością zapamiętamy też z powodu strajków w ochronie zdrowia. W naszym regionie szczególnie głośno zrobiło się o protestach kontraktowych ratowników medycznych, którzy masowo wypowiedzieli umowy z Wojewódzką Stacją Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku. Postulowali podniesienie stawek za swoje usługi oraz domagali się poprawy warunków pracy.

W najbardziej newralgicznym momencie białostockie pogotowie stanęło w obliczu braku rąk do pracy ponad 130 ratowników. Sytuacja wyglądała groźnie, jednak ostatecznie udało się dojść do porozumienia między ratownikami a dyrekcją. Ratownicy wywalczyli podwyżki oraz nowe zapisy w umowach, dzięki którym mają zagwarantowaną m.in. maksymalną liczbę godzin pracy.

Jednak nie tylko ratownicy strajkowali w tym roku. W zasadzie całe środowisko pracowników medycznych oraz niemedycznych związanych z ochroną zdrowia zjednoczyło się i wybudowało w stolicy tzw. Białe Miasteczko 2.0, w którym prezentowali swoje postulaty i pomysły na zreformowanie kulejącej ochrony zdrowia. W miasteczku od września dyżurują też medycy z województwa podlaskiego. Swoje działania będą kontynuować także w tym roku.

Roszady na stanowiskach dyrektorskich

W 2021 r. mieliśmy do czynienia z kilkoma roszadami na kluczowych stanowiskach w podlaskich szpitalach. W styczniu ze stanowiska dyrektora szpitala w Bielsku Podlaskim odwołana została Bożena Grotowicz, co wzbudziło spore zdziwienie w lokalnym środowisku, jako że w toku swojej długiej działalności doprowadziła ona do znacznego rozwoju bielskiej placówki. Były więc protesty grupy pracowników szpitala, związków zawodowych, a nawet Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.

Ostatecznie jednak Bożena Grotowicz odeszła z szpitala w Bielsku Podlaskim, choć – jak się okazało - długo nie pozostawała bezrobotna. Zaoferowano jej objęcie posady dyrektorskiej w sąsiedniej placówce – szpitalu w Wysokiem Mazowieckiem. Grotowicz ofertę przyjęła i od maja zarządza wysokomazowieckim szpitalem. Tymczasem dyrektorem SPZOZ w Bielsku Podlaskim został Mirosław Reczko, który wcześniej pełnił obowiązki kanclerza Politechniki Białostockiej.

Z funkcją dyrektorską musiała się też rozstać Ewa Zgiet, dyrektor szpitala psychiatrycznego w Choroszczy, która została odwołana ze stanowiska przez Zarząd Województwa Podlaskiego z dniem 17 sierpnia 2021 r. Powodem miało być m.in. niewystarczające wywiązywanie się z powierzonych obowiązków oraz niewłaściwe zarządzanie placówką. Na razie szpital w Choroszczy nie ma jeszcze nowego dyrektora, ale Zarząd Województwa Podlaskiego ogłosił już konkurs na to stanowisko. Nazwisko nowego dyrektora poznamy prawdopodobnie w lutym.

Zmiany personalne dotknęły też szpital w Grajewie. Z kierowania placówką zrezygnował Sebastian Wysocki, który w przepracował w niej prawie 2,5 roku. Wysocki – dobrze oceniany przez organ prowadzący, czyli starostwo w Grajewie – uznał, że wypełnił misję wyprowadzenia placówki na prostą i teraz rozpoczął poszukiwanie kolejnych wyzwań.

Kryzys na granicy

Kolejnym wydarzeniem w minionym roku, które odbiło się na naszej lokalnej ochronie zdrowia był kryzys na granicy polsko-białoruskiej. Szpitale w Hajnówce, Sokółce, Bielsku Podlaskim, ale też w Białymstoku przyjmowały dziesiątki migrantów, którzy trafiali tam wyziębieni i wycieńczeni, a niektórzy – w o wiele poważniejszych stanach zagrożenia życia.

Szpitale nie tylko zaangażowały się w leczenie cudzoziemców, ale też pomagały w zorganizowaniu podstawowej pomocy migrantom (jak np. hajnowski szpital) – m.in. ciepłej odzieży i żywności. W sposób szczególny w sytuację związaną z kryzysem na granicy zaangażował się też Arsalan Azzaddin, wicedyrektor szpitala w Bielsku Podlaskim, który jest z pochodzenia Kurdem. Nie tylko pomagał migrantom, ale starał się dotrzeć do źródła – apelując do władz kurdyjskich, aby próbowały rozbić siatki przemytników ludzi oraz pokazując Kurdom, co się tak naprawdę dzieje na granicy.

Coś pozytywnego: pionierskie operacje i inwestycje

Choć 2021 r. był pod wieloma względami trudny dla pacjentów i pracowników ochrony zdrowia, to zdarzały się też sukcesy i radosne chwile.

Warto choćby wspomnieć o kilku sukcesach naszych lekarzy, którzy przeprowadzali nowatorskie, unikalne zabiegi, ratując zdrowie swoich pacjentów. Taką operacją było choćby uwolnienie więzadła łukowatego pośrodkowego metodą laparoskopową u 67-letniej pacjentki. Zabieg odbył się 29 grudnia i został przeprowadzony przez zespół chirurgów z I Kliniki Chirurgii Ogólnej i Endokrynologicznej USK w Białymstoku pod przewodnictwem prof. dr hab. Hady Razak Hady'ego.

Z kolei we wrześniu zespół urologów pod przewodnictwem dr-a Roberta Kozłowskiego oraz dr-a Pawła Samocika, w asyście dr-a Adama Ostasiewicza z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. J. Śniadeckiego w Białymstoku, jako pierwszy w Polsce przeprowadził w asyście robota da Vinci operację wycięcia zaotrzewnowych węzłów chłonnych u młodego chorego na raka jądra. Dzięki nowoczesnemu sprzętowi operacja była mniej inwazyjna, superprecyzyjna i bardziej bezpieczna.

Także Białostockie Centrum Onkologii mogło poszczycić się pionierskim zabiegiem – 22 października dokonano tu pierwszej w regionie rekonstrukcji piersi płatem DIEP. To metoda pozwalająca na odtworzenie piersi symetrycznej względem drugiej piersi i dająca najlepszy efekt estetyczny.

Oprócz ważnych operacji na uwagę zasługują też inwestycje szpitali, które w miarę możliwości starały się modernizować infrastrukturę, kupować sprzęt i poszerzać usługi.

Takich inwestycji było dużo, ale warto wspomnieć choćby o otwarciu zmodernizowanego Oddziału Pediatrii i Neurologii Dziecięcej w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. J. Śniadeckiego w Białymstoku. Od 1 lutego maluchy mogą się tu leczyć w naprawdę komfortowych warunkach.

Z kolei szpital w Łapach cieszył się z otwarcia nowego lądowiska za 1,5 mln złotych. Od 1 maja służy ono mieszkańcom regionu potrzebującym pilnej interwencji medycznej wymagającej transportu lotniczego.

Szpitale i inne placówki ochrony zdrowia otworzyły też nowe poradnie i specjalistyczne pracownie. Od 1 grudnia w Śniadecji działa pierwsza w regionie Poradnia Chirurgii Plastycznej. W Szpitalu w Choroszczy od 27 grudnia uruchomiona została pracownia tomografii komputerowej, a w styczniu Powiatowa Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna przy ul. Słonimskiej w Białymstoku otworzyła nową, bogato wyposażoną Salę Doświadczania Świata, w której maluchy mogą przezwyciężać różnego rodzaju trudności.

Z czym wchodzimy w nowy rok?

Końcówka 2021 r. i początek 2022 r. to przede wszystkim niepokój związany z nowym wariantem koronawirusa – superzakaźnym Omikronem. Medycy zadają sobie pytanie, czy doprowadzi on do kolejnego „przyblokowania” systemu opieki zdrowotnej. Niewątpliwie przyjdzie nam trzeci rok zmagać się z pandemią, kolejnymi jej falami, być może następnymi dawkami szczepionek oraz nowymi mutacjami Sars-CoV-2.

W nowy rok wkraczamy też z podwyżkami, które odbiją się również na szpitalach, przychodniach i innych podmiotach świadczących usługi w zakresie ochrony zdrowia.

Już teraz wiemy, że Uniwersytecki Szpital Kliniczny zapłaci ponad 5,2 mln więcej za gaz. Szpital w Zambrowie boryka się z kilkakrotnie wyższymi rachunkami za prąd i szuka nowego dostawcy. Pozostałe szpitale też z niepokojem myślą o podwyżkach prądu, gazu, utylizacji odpadów, wyżywienia itd. i próbują znaleźć odpowiedź na pytanie – skąd na to wszystko wziąć pieniądze?

Podwyżki czekają też pacjentów korzystających z prywatnej opieki zdrowotnej. Już teraz ceny wizyt lekarskich w niepublicznych przychodniach poszły do góry.

Ten rok to także wielka niewiadoma w kwestii reformy szpitalnictwa, którą zapowiada rząd Mateusza Morawieckiego. To też wysoce prawdopodobne kolejne protesty pracowników ochrony zdrowia, którzy są zmęczeni pandemią i brakiem rozwiązań, które wyprowadziłyby sektor ochrony zdrowia na prostą. Niewątpliwie czeka nas niełatwe dwanaście miesięcy, wobec czego życzmy sobie, aby przez nie przejść w miarę dobrym zdrowiu.

Izolda Hukałowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.