Tomasz Maleta

Tadeusz Topczewski: Albo Tusk wpisze drogę Białystok-Augustów do Tarczy Wschód, albo ekspresówka nie powstanie. Nie pozwolą urzędnicy

Węzeł Białystok Północ (dawniej Sochonie). To tu kończy się jednojezdniowa obecnie obwodnica Wasilkowa i drogą dk19 trzeba wjechać na dk8. W ramach inwestycji Węzeł Białystok Północ (dawniej Sochonie). To tu kończy się jednojezdniowa obecnie obwodnica Wasilkowa i drogą dk19 trzeba wjechać na dk8. W ramach inwestycji budowy S19 na docinku Czarna Białostocka-Białystok Północ zostanie rozbudowana obwodnica Wasilkowa do parametrów drogi ekspresowej w obu kierunkach. Z kolei dk na północ od węzła na zawsze pozostanie jednojezdniową trasą w stronę Katrynki, Przewalanki i Korycina. I wiele wskazuję też aż do Augustowa.
Tomasz Maleta

Patrząc z perspektywy lat na urzędniczą optykę Warszawy na Podlaskie, to nie sposób odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z jakimś sabotażem lub dywersją. Bez ogródek powiem, że urzędnicy odpowiedzialni za drogi krajowe są uparci, nie słuchają tego, co do nich się mówi, mają błędne przekonania do tego, co będzie działo się na drodze ekspresowej za kilka lat - mówi Tadeusz Topczewski, były dyrektor białostockiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Przypomina, ze o budowie ekspresowego połączenia Białystok Augustów-Suwałki-Budzisko mówimy od ćwierć wieku. - I teraz jeszcze. że wmawiają nam, że ruch na dk8 jest niewielki. Jak premier Tusk nie wpisze tej drogi do Tarczy Wschód jako obronnej, to możemy pożegnać się z jej budową - przekonuje zasłużony drogowiec.

Był pan na posiedzeniu sejmowej podkomisji, która debatowała o drogach szybkiego ruchu w Podlaskiem?
Tadeusz Topczewski: Tak

Z jakimi odczuciami wracał pan z Warszawy?
Złymi.

Dlaczego?
Za nim odpowiem na to pytanie, na chwilę chciałbym wrócić do historii. Proszę sobie wyobrazić, że już ćwierć wieku w północno-wschodniej Polsce walczymy o ekspresowe połączenie Budziska zresztą Polski i Europę. W połowie pierwszej dekady XXI wieku zbiegło się to z tzw. batalią o Rospudę.

Czyli budowę zachodniej obwodnicy Augustowa.
Wykonaliśmy wtedy 67 różnych czynności administracyjnych, rozpoczęliśmy budowę, wykupione zostały grunty. Ale w 2007 roku prace zostały wstrzymane z uwagi na unieważnienie pozwolenia na budowę. Równolegle w tym samym czasie była przygotowywana obwodnica Sztabina. Pracę nad nią trwały dekadę. Udało nam się uzyskać decyzję o warunkach zabudowy (zgodnie ze starą ustawą, później zaczęła obowiązywać specustawa drogowa). Wykupione zostały też grunty. Zrobiony został projekt budowlany. Wykonaliśmy wszystkie prace przygotowawcze między innymi badania archeologiczne. Zanosiło się, że w ciągu najpóźniej 2-3 lat, czyli do 2009 roku byłaby gotowa obwodnica.

Teraz też będzie, bo budowa jest zaawansowana.
Tyle, że jednojezdniowa, a nasza miała być klasyczna, z ekspresówkami 2x2. I to już od 15 lat Została jednak zatrzymana, bo pojawiła się koncepcja, by Via Baltica poszła nie przez Białystok, a Łomżę. W kolejnych latach dorzucono do tego Ełk, co dla nas drogowców było kompletnym zaskoczeniem. Wszak pierwotny szlak dk 61 od Łomży prowadził przez Grajewo do Augustowa. To chyba był taki pierwszy moment, gdzie dało się odczuć działania bardzo silnego lobby olsztyńskiego.

No, ale na południe od Białegostoku, gdzie budowana jest S19, to chyba już nie sięgało?
Z pozoru wydaję się, że nie, ale proszę nie zapominać, że tym co łączy S19 wokół Białegostoku jest szyld Via Carpati. Przypomnę, że w roku 2006 z inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego na k0nferencji w Łańcucie, w której także uczestniczyłem, prezydenci Polski, Litwy, Słowacji i Węgier podpisali deklarację o budowie międzynarodowej trasy, do której później dołączyło 13 państw. Ustalono, że przez Polskę będzie biegła szlakiem Rzeszów-Lublin-Białystok. I to jest wiążące dla urzędników ministerialnych. Oni bezwzględnie powinni realizować to porozumienie. Tyle, że dekadę później pojawiła się koncepcja o tym, że Via Carpatia będzie przebiegała przez Ełk. Czyli S16 Knyszyn-Ełk, a w zasadzie do węzła Guty za Szczuczynem. Jako łącznik między Via Baltiką i S19 (biegnącą z Białegostoku do Kuźnicy)

Nawet rząd Beaty Szydło w 2016 zapisał to w przebiegu dróg krajowych w Polsce.
To było kolejne wielkie zaskoczenie dla drogowców. No, ale minister Adamczyk (Andrzej Adamczyk minister infrastruktur – przyp. red) zorganizował wokół siebie grupę wspieraną mocną przez wiceminister Szmita z Olsztyna. W każdym bądź razie od tego momentu pod uwagę były brane dwie drogi jako Via Carpatia: S16 Knyszyn-Elk i S8 Białystok-Augustów. Ta pierwsza w oficjalnych dokumentach, ta druga jak dążenie i wałka podlaskich samorządowców, przedsiębiorców, drogowców, którzy od dawana widzą konieczność budowy trasy szybkiego ruchu ze stolicy województwa do Augustowa.

Z dużym sukcesem, bo rząd PiS podjął najpierw uchwałę o budowie tej drogi, a we wrześniu 2023 wpisał ją do Rządowego Programu Budowy Dróg z perspektywą do 2033 roku zapewniając jej tym samym finansowanie. Choć nie da się ukryć, że kulisy mają genezę w spotkaniu lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego z mieszkańcami Suwałk.

Jesienią 2022 roku w drodze na to spotkanie prezes przejechał drogę Białystok-Augustów. I stwierdził, że nie powinno być żadnych dyskusji i ta droga powinna powstać.

Taką deklaracją prezes przyparł rząd do ściany, jakby chciał zmazać winy za zakopanie obwodnicy Augustowa przez Rospudę w 2007 roku.
Tyle, że pan minister Adamczyk chyba nie do końca chciał się z tym zgodzić, bo niedługo później pojechał do Brukseli i wpisał drogę S16 Knyszyn-Ełk do sieci TENT, czyli najważniejszych ciągów drogowych w Europie. Czym de facto zabetonował inne rozwiązania. Za przeciwstawianie się pomysłom ministra stanowisko stracił de facto szef białostockiej GDDKIA Wojciech Borzuchowski, choć pretekst do dymisji był inny. Znowu samorządowcy, przedsiębiorcy, drogowcy ruszyli do walki, by cokolwiek udało się uratować dla ekspresówki szlakiem dk8.

No, ale 15 października były wybory. Ich konsekwencją była zmiana układu rządowego.
Musze przyznać, że bardzo sprzyjająca sytuacja nastała wraz z objęciem stanowiska wiceministra rolnictwa przez posła Stefana Krajewskiego, który umożliwił nam spotkanie z nowym kierownictwem resortu infrastruktury, w tym ministrem infrastruktury Dariuszem Klimczakiem. Próbowaliśmy odkręcić tę sprawę po Adamczyku. Niestety, zabrnęła ona za daleko. Po mimo podjęcia uchwały przez polski rząd droga S8 Białystok-Augustów spotkała się ze sprzeciwem Komisji Europejskiej, która uważa, że dwie drogi ekspresowe nie mogą być w odległości 50 km od siebie. Sprawa ta była omawiana właśnie w ubiegły piątek na sejmowej podkomisji dróg, transportu i bezpieczeństwa ruchu, której przewodniczy podlaski poseł Krzysztof Truskolaski. Prowadził spotkanie świetnie, atmosfera była gorąca. Niemal wszyscy popierali projekt, że trzeba budować drogę Białystok-Augustów, bo ona praktycznie nie nadaje się teraz do ruchu osobowego. Połowa jest generowana przez ciężarówki. Zresztą wiele moich znajomych ze względów bezpieczeństwa wybiera dojazd do Augustowa przez Sokółkę

To dlaczego wracał pan z niego w złym nastroju?
I tu dochodzimy do drugiej strony naszej walki. Ministerstwo Infrastruktury reprezentowała zastępca dyrektora jednego z departamentów. Oświadczyła ona, że ruch na trasie nie jest duży, z 7 tysiącami pojazdów i jest mniejszy niż średniodobowy w Polsce. Mało tego. Oświadczyła, że dysponuje danymi, z których wynika, że do 2050 roku ruch ten niewiele wzrośnie. Z tego wynikałoby, że droga Białystok-Augustów jeszcze przez kolejne 25 lat nie kwalifikowałaby się do budowy jako trasa ekspresowa. A przypomnę, że rozmawiamy o tym już tyle samo. Atmosfera stała się napięta. Aż w pewnym momencie poseł Jarosław Zieliński nie wytrzymał nerwowo i powiedział, że dalsza dyskusja nie ma sensu, bo do niczego nie doprowadzi. Zaproponował, by w krótkim czasie spotkać się z ministrem infrastruktury. Tym bardziej, że według tego, co zaproponowała dyrektor, należałoby dokonać oceny strategicznej układu sieci dróg ekspresowych w województwie warmińsko mazurskim i podlaskim.

No, ale w Podlaskiem chodzi o jedną drogę Białystok-Augustów-Raczki.
Nawet już nie do Białegostoku, a Korycina. Bo odcinek Korycin-Knyszyn się realizuje.

Nie do końca, bo białostoccy drogowcy ogłosili tylko przetarg na przygotowanie dokumentacji i uzyskanie decyzji ZRID. Czyli inaczej niż to było w ostatnich latach, gdzie zamówienia publiczne obejmowały formułę projektu i buduj.
Tak. W tym przypadku chodziło o uratowanie decyzji środowiskowej, której ważność wygasa w lutym 2026 roku. Niemniej to jest pierwszy krok. Także z tego powodu, kolędując za połączeniem z Augustowem, odstąpiliśmy w naszych staraniach od przejścia przez Puszczę Knyszyńską na odcinku od Korycina przez Przewalankę do obecnego węzła Białystok Północ, czyli dawniej Sochonie lub Katrynka. Tak, by nie dawać argumentu, że chcemy zniszczyć przyrodę. Choć osobiście uważam, że jedynie budowa ekspresówki jest w stanie zagwarantować właśnie jak najlepszą ochronę puszczy. Tak więc zostanie odcinek do Korycina i dalej Knyszyna. Tyle że zrobienie oceny strategicznej jak proponuje dyrektor pociąga za sobą przeprowadzenie inwentaryzacji przyrodniczej. Można ją zrobić rok po zakończeniu budowy jednojezdniowych obwodnic, które powstają na drodze do Augustowa.

Chodzi o wspomnianą już obwodnicę Sztabina oraz Suchowoli i Białobrzeg.
Tak, z tym że ta ostatnia ma być gotowa za trzy lata. Później musi być jeszcze rok uspokojenia przyrody po zakończeniu inwestycji. Na dodatek sama inwentaryzacja to kolejne 12 miesięcy. Przy takim kalendarzu nie ma szans, by ekspresówka powstała w ramach rządowego programu do 2033. To oznacza, że od nowa trzeba szukać dla niej finansowania. Nie wspominając, że w tym czasie będą kolejne zmiany polityczne. Praktycznie możemy na dzień dzisiejszej powiedzieć, że tej drogi nie będzie.

Czyli koniec marzeń o szybkim połączeniu z letnią stolica Podlaskiego?
Zgłosiłem na podkomisji, by tę drogę wprowadzić jako obronno-blokadową do programu Tarcza Wschód. Przecież ona daje ona nam możliwość szybkie dotarcia do przesmyku suwalskiego, który ciągle jest wymieniany jako największe zagrożenie w Europie. Tym bardziej, że Litwini budują autostradę do Budziska. Tylko ten odcinek białostocki jest tak bardzo zapóźniony. Ostatnio w Białymstoku był dwukrotnie premier Donald Tusk. Nie zauważyłem jakiś działań w tym kierunku ze strony naszych decydentów. A w ciągu tych lat przekonałem się dobitnie, że wygrywają ci politycy, którzy są zdeterminowani i walczą zdecydowanie. Tak jak lobby olsztyńskie. Nasze działania mam na myśli społeczników, samorządowców, przedsiębiorców na pewno są skuteczne, ale do pewnego momentu. Dochodzimy do takiego etapu, gdzie potrzeba wsparcia wojewody, marszałka, a nawet i prezydenta Białegostoku, który jest szefem Unii Metropolii Polskich.

Sam pan jednak wspomniał, że nawet zdanie Jarosława Kaczyńskiego nie miało znaczenie dla osób odpowiedzialnych za drogi w kraju. To skąd pewność, ze jak Donald Tusk się odezwie, to tym razem będzie inaczej?
Podczas pierwszego spotkania z ministrem Klimczakiem nieśmiało zasugerowaliśmy, że przydałoby się przyjrzeć departamentowi odpowiadającemu za drogi. Bo od lat są w nim osoby nieprzychylne woj. podlaskiemu. Nie wiem, z czego to wynika, ale według mnie tak jest. Bez ogródek powiem, że urzędnicy są uparci, nie słuchają tego, co do nich się mówi, mają błędne przekonania do tego, co będzie działo się na drodze ekspresowej za kilka lat. Podam przykład. Na podkomisji dyrektor powiedziała, że skoro S61 jest w trakcie ukończenia, to zmniejszy się ruch z Augustowa do Białegostoku. Gdyby tak było, to widać byłoby to już teraz. Wszak cała S61 jest już prawie gotowa, poza obwodnicą Łomży, do której i tak tiry wjeżdżają korkując ją. Po oddaniu obwodnicy, a jedna nitka ma być przejezdna w III kwartale tego roku, Łomża na pewno odżyje. Nie oznacza to, że tirów tam przybędzie. W przeciwnym razie już teraz byłoby bardziej bezpiecznie na dk8 do Augustowa. A tak nie jest. Patrząc z perspektywy lat na urzędniczą optykę Warszawy na Podlaskie, to nie sposób odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z jakimś sabotażem lub dywersją.

Mocne słowa.
Tak, ale podam inny przykład. Na podkomisji usłyszeliśmy, że województwo podlaskie jest pod szczególną opieką Komisji Europejskiej ze względu na walory przyrodnicze. To prawda, że połowa naszego regionu to tereny chronione. Ale to nie może oznaczać, że nic nie można budować!. To może od razu o Podlaskim zapomnimy. Przecież nie jest naszą winą, że Narew, Bug i Biebrza płyną ze wschodu na zachód. I nie da się ich ominąć. Trzeba gdzieś się przez nie przeprawić. W przypadku Biebrzy można to zrobić albo w okolicach Osowca, albo Sztabina. W tym pierwszym przypadku zaproponowano trzy warianty i marnie wypadły. Żadnego nie zaakceptowano. Przedstawiono jeszcze czwarty, ale przez Sztabin. Okazał się najlepszy i tego się trzymajmy.

Tomasz Maleta

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.