Teatr hetmański był rezydencją sztuki scenicznej w Polsce

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Alicja Zielińska

Teatr hetmański był rezydencją sztuki scenicznej w Polsce

Alicja Zielińska

Repertuar obejmował 19 oper, 41 baletów i 122 komedie, uszyto też 121 kreacji operowych. Wybudowany w 1763 roku przez hetmana Branickiego teatr w Białymstoku był jednym z najbardziej okazałych w Polsce. Występowali tu artyści światowej sławy. O czasach świetności sceny dworskiej opowiada Elżbieta Kozłowska-Świątkowska, autorka książki „Cały świat gra komedię” i cyklu publikacji „Jesteśmy stąd - galeria wielkich artystów Podlasia”.

Po teatrze hetmańskim nie zachowały się żadne ślady. Wiemy jednak, że był to okazały gmach, trzy czwarte wielkości pałacu, który stał na terenie dzisiejszych plant. Jak wyglądał?

Elżbieta Kozłowska-Świątkowska:
- Zachował się opis teatru. Budynek wzniesiony z pruskiego muru dwupiętrowy kryty dachówką, zwrócony był frontem do ogrodu. Fasadę jego zdobiły różne architektury malowane oraz herby Gryf i Ciołek. Do środka wchodziło się marmurem wykładanej sieni, po schodach w dół. Sufit sali obity był niebiesko malowanym płótnem, bliżej sceny były herby właścicieli, nad sceną trzy figurki.

Widownia liczyła dwanaście ławek oraz 27 lóż na parterze i na piętrze. Scenę i widownię oświetlało ponad dwieście lamp napełnionych olejem. Za sceną na piętrze mieściła się garderoba, czyli „izba do ubierania się śpiewakom”. Tuż obok teatru znajdowała się kostiumeria oraz magazyn dekoracji (chałupa, sala mała i duża, pałac mały i duży, miasto i miasteczko, dwa ogrody i las). Taki komplet całkowicie pokrywał zapotrzebowanie sceniczne teatru w XVIII wieku. Dekoracje malował Sylwester de Mirys, wychowanek Paryskiej Akademii Malarstwa. Obrazy jego zdobiły pałace księcia Sapiehy, Tarnowskiego, a także teatr księcia biskupa Ignacego Krasickiego w Heidelbergu.

W teatrze tego typu, jak pałacowy atrakcją były wykwintne kostiumy, prawdziwe dzieła sztuki krawieckiej.

Ówczesna teatralna tradycja zobowiązywała do świetnych strojów, nic więc dziwnego, że znakomici wykonawcy np. w rolach ubogich pasterek i pasterzy ukazywali się na scenie w aksamitach atłasach, strojne klejnotami, imponując kosztownymi koronkami i haftami.

W ślad za modą europejską i u nas używano kostiumów scenicznych. Marcello Bacciarelli i Lohrmann projektowali w Warszawie ubiory do oper i baletów, z ich prac z pewnością korzystała Izabela Branicka, każąc je kopiować dla sceny białostockiej, wreszcie dostarczał ich również i malarz Sylwester de Mirys. Spis strojów znajduje się w zachowanym „regestrze rzeczy teatralnych” Inwentarza Branickich. W tej wielkiej garderobie były m.in. „Suknia męska, kamlotowa w modore z kamizelką płócienną, żółtą złotem i suknem czarnem szamerowana, kamizelka i fartuszek z kitajki żółtej z szamerowaniem błękitnem i z galonkiem srebrnem różnie malowanem, piór błękitnych strusich sześć, sukien arlekińskich kitajkowych par trzy”. A także różne mundury, kamizelki, peruki, maski.

Wyróżnikiem dworskiego teatru była kurtyna.

Ten arcypiękny i cenny obiekt, przedstawiający sceny mitologiczne, autorstwa Sylwestra de Mirysa, był prawdziwą ozdobą białostockiego teatru. Podziwiał ją goszczący w 1808 roku Wojciech Bogusławski, który wraz ze swą trupą teatralną wystawiał spektakle. Kurtyna została pocięta, sprzedana prawdopodobnie do Niemiec lub Anglii, gdy przebudowywano pałac dla cara Aleksandra I.

Teatr hetmański był nazywany rezydencją sztuki scenicznej w Polsce. Co tam wystawiano?

Repertuar białostockiej sceny obejmował 19 oper, 41 baletów i 122 komedie, a także uszyto 121 kreacji operowych. Największą popularnością cieszyły się przedstawienia w stylu dell’arte. Do Białegostoku przyjeżdżali z występami artyści światowej sławy, jak np. Antonina Bernasconi z Wiednia. Ona to właśnie została zaproszona na uroczystość wręczenia hetmanowi Orderu Złotego Runa 25 lipca 1766 r. Wykonała partie z opery Niccolo Picinniego , słynnego włoskiego muzyka operowego. Artystka ta niebawem stała się primadonną europejskich scen: Wenecji, Monachium, Londynu.

Ale mamy też nasz lokalny akcent. Otóż razem z nią występowała Liza Maria Pichler - córka dworskiego muzykanta Jana Melchiora Pichlera, który przez prawie 20 lat koncertował na dworze hetmana Branickiego. Drugą divą opery białostockiej była Katarzyna Regina Valenti Minigotti. Bardzo szybko zrobiła ona wielką karierę. Była podziwiana na dworach Monachium, Paryża, Madrytu, Londynu i Neapolu.

W teatrze dworskim występowała też Salomea Deszner, późniejsza znakomita artystka sceny warszawskiej.

Salomea Deszner karierę zawdzięcza Izabeli Branickiej. Była córką pałacowego tapicera. Urodziła się w 1759 r. Wychowywana w dworskim fraucymerze, oglądała widowiska, które rozbudziły w niej marzenia o teatrze. Podczas odwiedzin króla Stanisława Augusta w Białymstoku, Salomea ofiarowała mu wyhaftowany przez jedną noc ekranik do świecy. Ujęty pięknym darem monarcha ułatwił jej dostanie się do Teatru Narodowego. W Warszawie cieszyła się ona, krótko co prawda, afektem jego serca, ale utalentowana, odnosiła na scenie sukcesy w rolach subretek i amantek w komediach, a później i w tragediach. Występowała w pierwszej polskiej operze Macieja Kamińskiego z tekstem Wojciecha Bogusławskiego „Nędzy uszczęśliwionej”. Z Bogusławskim następnie grała we Lwowie i w Wilnie. Ukoronowaniem jej działalności artystycznej było otrzymanie w 1802 r. od cara Aleksandra I koncesji na prowadzenie sceny w Grodnie. W dziejach polskiego teatru druga to artystka, która została directrissą sceny (pierwszą była Agnieszka Truskolaska w Warszawie). Salomea zebrała wcale dobry zespół złożony z 22 osób. Niespodziewana śmierć w 1806 r. pokrzyżowała artystyczne plany.

Działalność teatru dworskiego kończy się wraz ze śmiercią hetmana Branickiego.

Śmierć hetmana Jana Klemensa Branickiego w 1771 r. kończy epokę świetności zarówno sceny jak i rezydencji podlaskiej. Niebawem też Białystok wchodzi w skład zaboru pruskiego. Dziedziczką dóbr pozostaje Izabela, Pani Krakowska, ale za jej zgodą Potoccy sprzedają miasto królowi pruskiego.

W 1807 r. mocą traktatu tylżyckiego, cały tzw. Obwód Białostocki dostał się pod zwierzchnictwo Rosji. Odtąd losy Białegostoku wiążą się z rządami zaborców najpierw pruskich, później rosyjskich na przeciąg 100 lat. W 1808 r. miasto przeszło w posiadanie cara Aleksandra I. Wkrótce rozpoczęto przebudowę pałacu. Ulokowano w nim Instytut dla Panien Szlacheckiego Pochodzenia. Teatr został zamknięty.

Alicja Zielińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.