Tomasz Kozłowski: Reprezentujemy czterystu samców alfa

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Andrzej Matys

Tomasz Kozłowski: Reprezentujemy czterystu samców alfa

Andrzej Matys

Nie możemy być zaściankiem, który się kłóci, powinniśmy być miastem, które pokazuje, że można wspólnie zrobić różne rzeczy- mówi Tomasz Kozłowski, prezes Polskiego Klastra Budowlanego - Krajowego Klastra Kluczowego oraz Polskiego Stowarzyszenia Doradczego i Konsultingowego.

Wschodni Klaster Budowlany będzie świętował dziesięciolecie. Jak minął ten czas? Można powiedzieć, że szybko?

Tomasz Kozłowski: Szybko? Nie. Pracy w klastrze zawsze było dużo. A przy pracy ten czas wydaje się dosyć ulotny, więc jeśli człowiek jest przez ileś lat zajęty pracą, kontaktami, spotkaniami ze wspaniałymi ludźmi, to czas mija nie wiadomo kiedy.

Ale najpierw trzeba było mieć pomysł na klaster. A właściwie to dlaczego to musiał być klaster?

Pomysł narodził się chyba samoistnie, bo zaczynaliśmy jako firma doradcza, która pisze wnioski unijne. Wiele z nich dotyczyło branży budowlanej i pomysł na klaster wyszedł z potrzeby podlaskich firm budowlanych, które uznały, że najwyższy czas zrobić coś razem. Ponieważ nie możemy być zaściankiem, który się kłóci, a powinniśmy być miastem, które pokazuje, że można wspólnie zrobić różne rzeczy. Zaczęliśmy więc współpracę i z perspektywy lat widać, że pod drodze zdarzyło nam się kilka ważnych rzeczy…

Albo kamieni milowych, można tak powiedzieć?

Tak i one ukształtowały klaster. Jednym z nich było spotkanie 10 czy 12 pierwszych firm, które spotkały się w siedzibie przy Rynku Kościuszki i powiedziały: Dobrze, to zróbmy coś razem. To jeszcze nie był klaster, ale potrzeba wystartowania w jakimś przetargu do jakiejś budowy, a właściwie do czegoś innego, czegoś nowego. I ludzie z tych firm pierwszy raz usiedli wspólnie do stołu, pokazali jakie mają ceny, a potem uznali, że mogą złożyć jakąś wspólną cenę, bo to pomoże wygrać. Drugim kamieniem milowym była budowa dużego zakładu w regionie. Wykonawca szukał jednej instytucji, która mogłaby zsynchronizować działania, ponieważ obijał się o gminę, samorząd, o architektów, pozwolenia, podwykonawców, przyłącza, no o wszystko. Miał tego tak serdecznie dosyć, że chciał zrezygnować. Trafił do nas i powiedział: „Panie Tomku, chcę mieć jednego do bicia. Pan sprowadzi wszystkich, ja powiem, co chcę i na kiedy, ile mam pieniędzy, a wy mi to załatwcie. Niech pan z nimi rozmawia, dzwoni do nich, bo ja już nie daję rady i nie chcę”.

Interwencja i pomoc klastra się udała?

Tak, a kolejnym kamieniem milowym było to, że potrzebowaliśmy wspólnego brandu. Pamiętam bowiem przetargi, gdzie składaliśmy dobre oferty, mieliśmy fajne pomysły, ale czegoś do sukcesu zabrakło. Pamiętam, że jeden z przetargów wygrała znana firma zagraniczna, której oferta była dużo droższa niż nasza wspólna, klastrowa. Zastanawialiśmy się dlaczego, aż powiedziano nam, że w grę wchodzą pieniądze inwestorów, a oni muszą mieć pewność, że inwestycja powstanie, a jej jakość będzie odpowiednia. Tymczasem firmy z Podlasia takiej pewności nie dają. Stwierdziliśmy więc, że musimy mieć jeden wspólny szyld, brand, który pokaże, że my też potrafimy budować z jakością, w terminie, mamy dobre ceny i własny „know how”. I to była podstawa, a jeszcze trafiliśmy na dobrych ludzi, którzy pomogli nam tworzyć Wschodni Klaster Budowlany i uwierzyli w jego przyszły sukces.

No właśnie. Klaster to firmy, ale przede wszystkim ludzie, którzy tymi firmami zarządzają i różne modele zarządzania, różne przyzwyczajenia, różne ceny podobnych usług, różne plany oraz ambicje i osobowości. I to wszystko trzeba było pogodzić, żeby klaster działał we wspólnym celu i pozwalał osiągać zyski.

W klastrze mówimy, że reprezentujemy czterystu samców alfa. Bo to ludzie, którzy odnieśli i odnoszą sukcesy, wielkie firmy, czasami już korporacje….

Duże firmy, duże nazwiska i, nie ma co ukrywać, każdy chciałby być na pierwszym planie, a w klastrze to raczej niemożliwe?

Tak, to prawda. Z jednej strony: nie ma grabi, które grabią od siebie, więc każdy chce rozwijać swoją firmę, ale udało nam się zbudować konsensus. Jesteśmy chyba jedyną organizacją w Polsce, która jest w stanie wspólnie budować konsorcja, bo nie widziałem innych. Oczywiście jest to okupione wyrzeczeniami i wielką dozą zaufania, bo ja zawsze powtarzam, że klaster oznacza zaufanie. Można czytać różne definicje i opisy, ale ja mam jedną: klaster to zaufanie. Bez zaufania nie zbudowalibyśmy tej organizacji, którą mamy. Myśmy sobie zaufali. Pierwsze firmy klastra były do siebie bardzo przywiązane i to jakby jądro obudowywało się następnymi firmami. Jako Wschodni Klaster Budowlany rośliśmy nie z marketingu, a bardziej z polecenia.

Nie ma grabi, które grabią od siebie, więc każdy chce rozwijać swoją firmę. Mimo to udało nam się zbudować konsensus

Coś na kształt reklamy szeptanej?

Nawet nie. Jeśli podwykonawcy czy współwykonawcy jakiegoś zadania dowiadywali się, że dana firma jest w klastrze, chcieli przyjść i zobaczyć, jak to działa, bo słyszeli od naszych klastrowiczów, że to ma sens. I jedni nie wierzyli w sukces, inni mówili, że to się nie uda, bo z Białegostoku po prostu nie może. Okazało się jednak, że sceptycy nie mieli racji i do dzisiaj pamiętam, że prezes jednej z największych organizacji w Polsce, która reprezentuje firmy, powiedział o naszym klastrze tak: „Bo z wami jest jeden problem. Wy najpierw robicie coś, a potem myślicie co z tym zrobić dalej, a my cały czas myślimy, jak to zrobić”. Więc tak, szybkość działania to nasz atut. Przyznam jednak, że od października zeszłego roku przestaliśmy przyjmować nowe firmy do klastra. Zatrzymaliśmy się na bodajże 420. To dużo, dlatego doszliśmy do wniosku, że niczym kulturysta nabraliśmy masy, a teraz czas na rzeźbę. Staliśmy się więc ogólnopolscy i wyszliśmy z Podlasia do Warszawy, gdzie mamy biuro. W tamtym roku zmieniliśmy nazwę na Polski Klaster Budowlany - Krajowy Klaster Kluczowy, bo reprezentujemy wszystkie województwa i mamy wsparcie ministerstwa. A po drugie i nieco śmieszne, nie tak dawno ktoś na targach stwierdził, że jesteśmy Wschodni Klaster Budowlany, bo handlujemy z Rosją. To była ta kropla, po której uznaliśmy, że dość.

Czyli generalnie teraz Polski Klaster Budowlany ma się dobrze?

Pozostało jeszcze 49% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Andrzej Matys

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.