Paweł Kowal

Ucieczka do Egiptu

Ucieczka do Egiptu
Paweł Kowal

Ludzie mówią „nie lubię Świąt”. Z roku na rok coraz więcej znajomych tak ględzi. I kupują bilety na koniec świata. I bezsensownie przemierzają planetę heroldowie nowych trendów (wszyscy „eko”) tylko po to, by uciec od siebie, dopłacają do niszczenia środowiska przepalonym paliwem lotniczym.

Niedawno Egipt był na topie. Od roku Zanzibar. Cóż za rok? Bilety tanie, więc niektórzy przyjaciele robią tak jak lubią „bo mogą”, a nie jak trzeba. Dawni arystokraci mieli ten wyłączny „przywilej wyjazdu” na Święta – dziś każdy może kupić w promocji tani bilet. Zamawiają restauracje we Włoszech na kolację wigilijną. Albo nawet jeśli zostają w kraju jeszcze na ten wieczór, to i ten raz w roku nie chce się im zrobić pierogów z dzieciakami.
Bo to trzeba przecież posiedzieć z bliskimi, wysłuchać trzeba za swoje, za cały rok. Bo to trzeba cierpliwości i wyrozumiałości.

Psychologowie nie bez kozery mówią, że te Święta emocjonalnie są najtrudniejsze. Trzeba być sobą, więc lepiej się schować, albo pomarzyć przy wigilijnym stole o niebieskich migdałach, o tym, co będzie jutro i zaraz potem już się pakować do współczesnego Egiptu – dosłownego albo w przenośni. Takie społeczeństwo na walizkach jak z Zygmunta Baumana (liquid modernity) tylko jeszcze do świątecznego kwadratu. Święta w rozjazdach są łatwiejsze, ale też wiele mówią o nas, one naprawdę mówią o tym na co na s stać – dosłownie i w przenośni.

Ta Dziecina jak każda dziecina oznacza zobowiązanie. Trzeba się maleństwem zająć – w ten dzień trudniej o opiekunkę za pieniądze i nie wszystko kupić można. Dziecię w żłobie wymaga uwagi – nie wykona polecenia „cicho!” jak pracownik albo podwładny. Te Święta są więc o naszej cierpliwości i wielkim sercu

Nie jest to wszystko nowe. Pisał o tym parę lat temu genialny obserwator rzeczywistości Dariusz Duma w „Bożym Narodzeniu biznesmenów”. I jeszcze raz zacytuję – za Darkiem – ale przecież nigdy zbyt wiele powrotów do Twardowskiego:

„Jak daleko odszedłeś

od prostego kubka z jednym uchem

od starego stołu ze zwykłą ceratą

od wzruszenia nie na niby

od sensu

od podziwu nad światem

....

od matki która patrzyła w oczy żebyś nie kłamał

od pacierza

od Polski z raną

ty stary koniu”

Na Nowy Rok życzę, żebyśmy ja i Wy wrócili do kubka, do bliskich, do siana, do ceraty. Nie ma takich antypodów, na których się przed nimi schronimy – zostaną w głowie jak twarze najbliższych. Albo, jeśli ktoś nie rozumie – to prościej powiem, jak moja babcia nieboszczka. Żebyśmy sobie dali siana w d… Bardzo to potrzebne roztrzęsionemu po kowidzie społeczeństwu i każdemu z nas oddzielnie. Uspokojenia! Żeby nie było za późno.

Paweł Kowal

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.