Wojciech Nowicki opowiada o Tokio, swoim hobby i planach na najbliższy sezon. "Skupiam się na tym, co mam zrobić w kole"

Czytaj dalej
Fot. Paweł Relikowski
Adam Kupryjaniuk

Wojciech Nowicki opowiada o Tokio, swoim hobby i planach na najbliższy sezon. "Skupiam się na tym, co mam zrobić w kole"

Adam Kupryjaniuk

Wojciech Nowicki dopiero co przywiózł do Białegostoku pierwsze w historii złoto Igrzysk Olimpijskich, a już wrócił do treningów. Odwiedziliśmy go na stadionie przy "zwierzyńcu" i porozmawialiśmy na temat najbliższych celów, życia w wiosce olimpijskiej w czasach pandemii oraz o sprawach pozasportowych.

Minął tydzień od sukcesu w Tokio. Czy dotarło już do Pana, że jest Pan mistrzem olimpijskim?

Na pewno potrzebuję jeszcze trochę czasu, żeby zdać sobie sprawę z tego, że zdobyłem złoty medal. Bardzo się cieszę, że konkurs tak wyszedł. Miałem bardzo dobre rezultaty i rzuciłem rekord życiowy. Wszystkie rzuty były stabilne. To jest dla mnie największym spełnieniem. Udało się przygotować formę, trafić z nią w odpowiedni moment.

Dwa dni po powrocie z Tokio spotykamy się na stadionie w Białymstoku, a pan za chwilę rozpoczyna kolejny trening. Znajdzie Pan czas na odpoczynek lub świętowanie?

Myślę, że dopiero we wrześniu. Na pewno wystartuję jeszcze dwa może trzy razy. Także jeszcze trochę trenuję, między spotkaniami i wywiadami. Wiadomo, nie przygotuję już takiej formy jak na igrzyska i nie będę walczył o rekord życiowy, ale chciałbym porzucać na jakimś przyzwoitym poziomie, żeby skończyć sezon w dobrym stylu. Z dobrą średnią rzutową.

Po wszystkich Pana próbach w Tokio młot lądował za 80. metrem. W rekordowym rzucie nawet za granicą 82. metra. Czy myśli Pan o pobiciu rekordu świata? (Rekord świata należy do Jurija Siedycha. Został ustanowiony 30 sierpnia 1986 roku i wynosi 86,74 m przyp. red.)

Nie, rekord świata jest poza zasięgiem. Musiałbym do swojego wyniku dołożyć ponad 4 metry. Nie myślę o tym w takich kategoriach. Wiem, że mogę jeszcze parę rzeczy poprawić w swojej technice. Jeśli uda mi się to zrobić i będę zdrowy, to może się pokuszę o poprawę rekordu życiowego. Czas to zweryfikuje. Jeśli będę zdrowy i wszystko się będzie dobrze układało, to szanse zawsze są. Mam jeszcze troszeczkę rezerw, a jaki wynik to da? Zobaczymy. Ja i tak bardzo się cieszę z tego, co mi się udało zrobić. Nie śniłem i nie marzyłem, że osiągnę aż tak wiele. To dla mnie samego jest duże zaskoczenie. Bardzo się cieszę z wyników i tych wszystkich medali, które przywiozłem w trakcie mojej kariery.

Myśli już Pan o Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu?

Pozostało jeszcze 78% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Adam Kupryjaniuk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.